Dużo zamieszania występuje w związku z obsadą drugiego fotela w Cadillacu na sezon 2027. Wszystko z powodu zawirowań wokół superlicencji Coltona Herty.
Wszystko naturalnie powiązane jest z niepewnością co do obsady drugiego fotela w Cadillacu na sezon 2027. Przypomnijmy, że po tym, jak Amerykanie potwierdzili dłuższą współpracę z Sergio Perezem, czarne chmury zaczęły zbierać się nad przyszłością Valtteriego Bottasa.
Po przyjeździe F1 do Meksyku o ten wątek po raz kolejny został zapytany Marcin Budkowski. Polak zasugerował, że faktycznie może być coś na rzeczy, o czym świadczył cytat o tym, że zespół oczekuje od Fina takich występów jak na torze w Austin:
"Checo był generalnie szybszy i lepszy w tym roku. Jeśli chodzi o Valtteriego, w Austin pojechał naprawdę dobry wyścig. Był tam mocny zarówno w kwalifikacjach, jak i wyścigu. Tego właśnie od niego oczekujemy w każdym kolejnym wyścigu", powiedział szef Cadillaca w rozmowie ze Sky Sports.
Chociaż do potencjalnego miejsca w ekipie ustawiła się duża kolejka chętnych, medialnym do tego faworytem pozostaje Colton Herta. Ten łączony jest ze startami w F1 od kilku dobrych lat, ale główną przeszkodą były w tym kontekście pozostawały kwestie związane z brakiem superlicencji. W 2022 roku o specjalną dyspensę dla niego walczył bowiem Red Bull i to zakończyło się niepowodzeniem.
Teraz sytuacja miała wyglądać znacznie prościej, tym bardziej że w piątek na torze im. Braci Rodriguez 26-latek zaliczył 5. w tym roku trening. Ponieważ za pokonanie w każdym z nich 100 kilometrów otrzymywał po jednym punkcie do uzyskania licencji, wydawało się, że zbierze konieczne 40 oczek.
Nic bardziej mylnego. The Race wypuściło specjalny raport w tej sprawie, zaznaczając, że po meksykańskim występie Hercie wciąż brakuje mu jednego punktu. I to właśnie dziennikarze tego serwisu udowodnili tę rację przed oficjelami FIA - w przeciwieństwie do Cadillaca, który od lipca utrzymywał, że 5 sesji treningowych zapewni amerykańskiego kierowcy potrzebne oczka (stąd też dostał już jedną nadprogramową sesję).
Skąd zatem wynikała to rozbieżność? Wszystko rozchodziło się o pierwotne obliczenia Amerykanów, które opierały się na błędnych danych zamieszczonych na stronie IndyCar. W klasyfikacji za sezon 2025 Herta znajdował się na 6. miejscu z taką samą liczbą punktów jak Felix Rosenqvist.
Tymczasem to Szwed powinien być wyżej ze względu na większą liczbę 2. miejsc. Seria poprawiła ten błąd dopiero na początku tego tygodnia, a to potwierdziło, że Amerykanin zebrał do tej pory 39 punktów do uzyskania superlicencji. Po zajęciach w Meksyku nie ukrywał zaskoczenia taką sytuacją:
"Kierowałem się już na spotkanie z mediami, gdy po raz pierwszy o tym usłyszałem. Oczywiście odbywały się jeszcze spotkania i z nikim o tym nie rozmawiałem. Przed tym weekendem byłem pewny, że jeśli zrobię tutaj 100 kilometrów, będę miał 40 punktów", przekazała była gwiazda IndyCar.
"Nie mam pojęcia, co się zmieniło i skąd ta zmiana, o ile w ogóle do takowej doszło. Muszę poczekać i zobaczyć. Miałem o tym porozmawiać z odpowiednimi osobami, aczkolwiek one wciąż są na spotkaniu. Być może będę miał większą jasność już wieczorem."
Uzyskanie brakującego punktu przez Hertę nie powinno stanowić większego problemu, gdyż zapewne zaliczy jeszcze jedną sesję treningową w tym sezonie. Wystarczy, że pokona w niej 100 kilometrów i nie zdobędzie żadnych punktów karnych. Sam zainteresowany nie krył się z tym, że chciałby startować w F1 w przyszłym roku:
"Mam taką nadzieję, bo w innym wypadku nie wiem, w jakim celu miałbym to wszystko robić. Cadillac obdarzył mnie dużym zaufaniem, dając mi szanse w tych wszystkich treningach. Włożyli sporo zasobów w moją osobę, by przygotować mnie do bycia w F1. Liczę, że odpłacę się za to i dopnę swego."
"To coś w tym stylu - teraz albo nigdy. Nie sądzę, bym mógł wrócić znowu do IndyCar i otrzymał kolejną szansę w F1. I nie chodzi tutaj nawet o przyszły roku czy kolejne. Naprawdę nie wiem, jaki jest obecnie plan. Musimy poczekać i zobaczyć. Liczę, że pewne decyzje zapadną w ciągu kolejnego miesiąca."
Warto jednak wspomnieć, że do kolejki chętnych do zastąpienia Bottasa - którą oprócz Herty ma otwierać Yuki Tsunoda - dołączył ostatnio Frederik Vesti. Zgodnie poinformowali o tym The Race i PlanetF1. Sam Duńczyk w piątkowym treningu w Meksyku stracił do Kimiego Antonellego raptem 0,111 sekundy i po wyjściu z kokpitu nie ukrywał, że pozostaje zainteresowany miejscem w Cadillacu:
"Mam na oku to miejsce. Wierzę w to, że poradziłbym sobie bardzo dobrze w tym bolidzie. Odkąd zacząłem się ścigać, moim celem pozostaje dołączenie do F1. Jestem zmotywowany bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i wręcz pragnę tego miejsca", podkreślił 24-latek, który od 2025 roku ściga się prototypem Cadillaca w serii IMSA.
© Cadillac


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się