Wicelider mistrzostw świata w ciekawy sposób wypowiedział się odnośnie swojego podejścia do dalszej fazy sezonu 2026 i przygotowań do kolejnego. Brytyjczyk zwrócił uwagę na zmianę konstrukcji opon, w czym upatruje swojej szansy pod kątem odpowiedniego dostosowania stylu jazdy.
O zupełnie innym stylu jazdy George Russell wielokrotnie wspominał w kontekście tegorocznych jego strat w porównaniu do Kimiego Antonellego. Chociaż po przerwie wakacyjnej poczynił pewien postęp na tym polu, klasyfikacja generalna nie wygląda dla niego zbyt dobrze, bowiem do zespołowego partnera traci aż 81 punktów.
Nic zatem dziwnego, że po kolejnej pechowej dla niego rundzie w Madrycie zaczął powątpiewać w swoje szanse na wywalczenie mistrzostwa świata w tym sezonie. Jego wypowiedzi ze środowej konferencji prasowej w Baku zaczęły się wkomponowywać w tę narrację, gdyż bardziej opowiadał o budowaniu swojej pozycji przed sezonem 2027, w którym mogą pomóc mu zmienione opony Pirelli:
"Bardzo ważna jest próba rozwiązania pewnych problemów. Naprawdę jestem zadowolony z postępów poczynionych od wakacyjnej przerwy. Nasze tempo wyścigowe, które wcześniej było słabym punktem, znacznie się poprawiło, dzięki czemu w każdym wyścigu od wakacji rywalizujemy w tym całym mixie", powiedział zawodnik z King's Lynn.
"Czuję się teraz znacznie pewniej i wiem, że mogę walczyć o świetne wyniki. Powiedzmy, że znowu zaczynamy od zera i zobaczymy, jak będzie wyglądać sytuacja punktowa na koniec roku. Kolejny sezon będzie jednak podobny, bo niewiele zmieni się w kwestii podwozia czy jednostki napędowej. Słyszy się tylko o tym, że być może zmienią się opony. Ważne jest zatem dalsze budowanie swojej pozycji."
Russell został naturalnie poproszony o rozwinięcie wątku oponowego. Co ciekawe, 28-latek w tym temacie rozmawiał z Antonio Giovinazzim, który niedawno miał okazję uczestniczyć w testach opon Pirelli na Imoli:
"Wiadomo, że w tym sezonie balans między przednimi a tylnymi oponami nie jest raczej optymalny. Na niektórych torach, gdzie bardziej obciążona jest przednia oś to ogumienie zachowuje się bardzo stabilnie, choć z drugiej strony dodatkowa moc, jaką mamy na wyjściu z zakrętów, stanowi większe wyzwanie dla tylnych opon."
"To dość interesujące. Rozmawiałem z Antonio Giovinazzim, który ostatnio po raz pierwszy poprowadził bolid nowej generacji na Imoli i był pod wrażeniem mocy, jaką dysponują te auta na wyjściach z zakrętów."
"To z kolei ma swoje przełożenie na tylne opony. Gdy pracowano nad tymi mieszankami w zeszłym roku, to jednostki napędowej generowały znacznie mniej mocy na wyjściach z łuków. W związku z tym nie jestem zbytnio zaskoczony tym, że tylne opony są bardziej obciążone niż wszyscy się spodziewaliśmy."
Brytyjczyk zauważył też pewną prawidłowość, dla której zarówno on, jak i - siedzący obok niego na konferencji prasowej - Oscar Piastri tak dużo tracą do zespołowych partnerów w tym roku. Charakterystyka tych aut sprzyja bowiem kierowcom lubiącym tory o niskiej przyczepności, jakim jest chociażby Brazylia. Tam w zeszłym roku Lando Norris i Antonelli spisywali się zdecydowanie lepiej od swoich kolegów z drużyny:
"Oczywiście Kimi jest niezwykle utalentowany. To niesamowity kierowca, który jest szybki od początku swojej kariery. Jego styl jazdy jest bardzo podobny do tego, jaki miał w zeszłym roku, a tak się akurat składa, że jest to idealny styl dla tych tegorocznych aut. Spójrzmy chociażby na Brazylię. Kimi miał tam mocny wyścig, a Lando go wygrał."
"To dwaj kierowcy, którzy zawsze są bardzo mocni na torach o niskiej przyczepności i można pokusić się o stwierdzenie, że najlepiej spisują się w tym sezonie. Kimi jest naprawdę znakomitym kierowcą i już w zeszłym roku to pokazywał. Zobaczymy, czy w przyszłym roku coś się zmieni czy nie, natomiast na pewno jego naturalny styl jazdy pasuje do tych regulacji."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się