Zawodnik z King's Lynn wypowiedział się odnośnie swoich szans na zdobycie mistrzowskiego tytułu po zawodach na Madringu. Brytyjczyk nie ukrywał, że stały się one już tylko znikome.
Po niedzielnych zmaganiach na Madringu przewaga Kimiego Antonellego nad George'em Russellem wzrosła już do 81 punktów. Wpływ na to miała oczywiście wirtualna neutralizacja, która w zdecydowany sposób pomogła Włochowi odnieść 8. zwycięstwo w tym sezonie, a Brytyjczykowi nie pomogła strategicznie w związku z tym, że startował na twardych oponach.
Wicelider klasyfikacji generalnej nie ukrywał swojego rozczarowania takim obrotem spraw, tym bardziej że już nie pierwszy raz spotkał go taki pech w tym roku. O ile jeszcze w czwartek wydawał się być w bojowym nastawieniu do walki o mistrzostwo świata, o tyle po wyścigu wprost przyznał, że jego szanse na taki sukces nie są już duże:
"Nie zamierza mówić, że już po wszystkim, ale szanse na to, że wciąż liczę się w tej walce są znikome. Nie myślę o tym, że biorę w niej udział. Dzięki temu mogę się skupiać na każdym kolejnym wyścigu i próbować wygrywać jak najwięcej. Będzie, co ma być, aczkolwiek taka jest obecna sytuacja", powiedział zawodnik z King's Lynn, cytowany przez Motosport.
Russell odniósł się również do kwestii niefortunnej dla niego wirtualnej neutralizacji i ówczesnym zjeździe po pośrednie opony. Poskutkowało to tym, że Brytyjczyk odwiedził jeszcze raz swoich mechaników w celu założenia drugiego kompletu twardego ogumienia:
"Timing pojawienia się neutralizacji był bardzo frustrujący. Liczyliśmy, że wydłużymy przejazd na jednym komplecie opon do 40. okrążenia, mając świadomość, że Kimi i inni kierowcy na pośredniej mieszance zjadą do boksu na około 15. kółku. Tymczasem neutralizacja pojawiła się na 14. okrążeniu."
"Na twardej mieszance najlepiej mi się jechało. Pozostanie na pośrednich oponach byłoby za dużym ryzykiem. Nie miałem nic zresztą do stracenia. Tak czy inaczej zakończyłbym te zmagania na tej samej pozycji. Szkoda, że tak wyszło, ale na tym torze naprawdę trudno się wyprzedza, więc było to dość irytujące dla wszystkich."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się