Toto Wolff pochwalił decyzję MotoGP o zorganizowaniu rundy w Katarze przyznając, iż w oparciu o najnowsze informacje dotyczące sytuacji geopolitycznej tego kraju, postąpiłby podobnie.
Formuła 1 wciąż nie podjęła decyzji odnośnie tego, czy tradycyjnie kończące sezon wyścigi na Bliskim Wschodzie odbędą się w tym roku, czy też nie.
Rundy w Bahrajnie oraz w Arabii Saudyjskiej, które zaplanowano na początek tego sezonu, zostały bowiem odwołane z uwagi na sytuację geopolityczną, jaka ma miejsce na Bliskim Wschodzie. Podobnej decyzji spodziewano się także w kontekście wyścigów w Katarze i Abu Zabi, które zgodnie z planem, miałyby odbyć się kolejno 29 listopada i 6 grudnia.
Coraz więcej wskazuje jednak na to, że Formuła 1 zechce za wszelką cenę rozegrać te dwie rundy.
Przed podobnym problemem stanęło wiele serii wyścigowych na całym świecie - Rajd Arabii Saudyjskiej w WRC został wykluczony z mistrzostw świata, a seria wyścigów długodystansowych WEC, w której udział bierze Robert Kubica, zrezygnowała z organizowania finału sezonu na Bliskim Wschodzie - wszystko to w trosce o bezpieczeństwo zawodników i personel zespołów.
Odmienną decyzję podjęły natomiast władze MotoGP, które postanowiły, że runda na torze Lusail w Katarze odbędzie się, tak jak zaplanowano na początku tego roku, w dniach 6 - 8 listopada.
To spotkało się z ogromną falą krytyki zarówno ze strony kibiców, jak i ekspertów oraz samych kierowców i ich zespołów - tuż po zakończeniu zeszłotygodniowej rundy na torze Sepang, zespół Yamaha potwierdził, iż wycofuje się z udziału w wyścigu MotoGP o GP Kataru w trosce o bezpieczeństwo swoich pracowników.
Japoński producent podjął tę decyzję mimo, iż seria wyraźnie zaznaczyła, że niestawienie się w Katarze może wiązać się z konsekwencjami sportowymi - w mediach sporo mówiło się o potencjalnym niedopuszczeniu do wzięcia udziału w dwóch ostatnich rundach sezonu MotoGP.
Marc Marquez - legenda wyścigów motocyklowych oraz zawodnik, który w najbliższy weekend stanie przed szansą przypieczętowania kolejnego mistrzowskiego tytułu powiedział, że wolałby nie przebywać w Katarze w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej:
"Wolałbym znajdować się w zupełnie innym miejscu. Z tego względu przylecę najpóźniejszym możliwym lotem i wylecę pierwszym dostępnym rejsem powrotnym" - powiedział hiszpański zawodnik Ducati.
Z perspektywy organizatorów, odwołanie tego wydarzenia niosłoby ze sobą ogromne konsekwencje. Powołując się na informacje podawane przez serwis motorsport.com - katarski rząd przedstawił niezbędne gwarancje zapewniające, iż Grand Prix może odbyć się w normalnym trybie, jednocześnie gwarantując bezpieczeństwo wszystkim obecnym na miejscu w przypadku ewentualnej eskalacji działań zbrojnych.
Wszystkim obecnym na torze w razie konieczności przedstawiono plan ewakuacji, zapewniono zabezpieczenie finansowe przed kosztami wynikającymi z potencjalnego zamknięcia katarskiej przestrzeni powietrznej, a także zagwarantowano ubezpieczenie na wypadek najczarniejszego scenariusza.
Te działania, choć konieczne w zaistniałej sytuacji, spotkały się z ogromnymi kontrowersjami - znaczna część publiczności związanej z serią MotoGP kwestionuje słuszność udania się do Kataru, aby rozegrać tam wyścig, jeśli potrzebne są tak poważne środki zapobiegawcze.
Zapytany o całą tę sytuację szef Mercedesa w Formule 1, Toto Wolff pochwalił jednak działania MotoGP tłumacząc, iż seria opiera się o najnowsze dane dot. bezpieczeństwa w tym kraju, dzięki czemu nie ma powodu do obaw:
"Stefano Domenicali oraz Mohammed Ben Sulayem wypowiedzieli się niezwykle jasno w kwestii obecnej sytuacji, zaznaczając, że Formuła 1 stosuje się do międzynarodowych wytycznych - niezależnie od tego, czy dotyczą one ograniczeń podróżowania, odwołanych połączeń lotniczych, oficjalnych ostrzeżeń w regionie, czy też bezpośrednich komunikatów lokalnych władz państwowych, a zatem nie tylko samych promotorów wyścigu, lecz przede wszystkim organów rządowych. Moim zdaniem to właśnie na tych źródłach należy się opierać."
"W pełni popieram takie stanowisko. Uważam, że gdy zawodnicy, którzy pod kątem geopolitycznym nie mają wiedzy o tym, co się dzieje, zabierają głos, dysponując słuchającą ich publicznością, służy to głównie kreowaniu nośnych medialnie nagłówków. Sam jednak postąpiłbym dokładnie tak samo, jak uczyniły to władze MotoGP. Chcesz się ścigać lub jechać - jedź. Jeśli nie chcesz, zostań. Sprawa jest tak prosta. Każdy może podjąć w tej kwestii własną decyzję i w pełni to uszanuję. Oczywiście należy uważnie śledzić rozwój wydarzeń w perspektywie najbliższych dni lub tygodni."
"Stefano trzyma rękę na pulsie i uważnie monitoruje sprawę. Gdyby sytuacja stała się groźniejsza, wraz z Mohammedem jako pierwsi staną w obronie ludzi mających udać się w podróż. Właśnie dlatego kieruję się oficjalnymi zaleceniami, które do nas docierają. Wewnątrz naszego zespołu ten temat nie był dotąd poruszany i nie stanowił przedmiotu dyskusji. Jednak także w naszym gronie, jeśli ktoś uzna, że nie czuje się komfortowo z perspektywą wyjazdu, zawsze to uszanuję. Być może byłaby to nawet szansa na danie okazji komuś innemu. Taka decyzja w żaden sposób nie wpłynęłaby negatywnie na nasze wzajemne relacje. Zawsze darzyłem zrozumieniem fakt, że niektórzy woleli zrezygnować z wyjazdu na określone rundy Grand Prix i dokładnie tak samo patrzę na to w tej chwili."
Na temat całej sytuacji wypowiedział się także Mike Krack, który zapewnia, że Formuła 1 z pewnością nie podejmie zbędnego ryzyka w kwestii organizacji rund kończących sezon 2026:
"Dziś rano rozmawiałem na ten temat bardzo szczegółowo z naszym dyrektorem sportowym, Andym Stevensonem i jesteśmy głęboko przekonani, że Formuła 1 nie podejmie żadnego zbędnego ryzyka. Władze mistrzostw są w pełni świadome sytuacji i dysponują znacznie lepszymi informacjami niż my. Jeśli pojawi się poważne zagrożenie, bez wątpienia wdrożą odpowiednie działania."
"Obecnie trwa nieustanna ocena sytuacji i jestem pewien, że wyznaczono konkretne terminy na podjęcie wiążących decyzji, których jeszcze nie przekroczono. Należy zatem dać decydentom niezbędny czas. Byłbym naprawdę głęboko zaskoczony, gdyby zdecydowano się na nieuzasadnione ryzyko."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się