WIADOMOŚCI

FIA zakazała sztuczki silnikowej stosowanej przez Mercedesa i Red Bulla w kwalifikacjach
FIA zakazała sztuczki silnikowej stosowanej przez Mercedesa i Red Bulla w kwalifikacjach © Pirelli

Okazało się, że po zawodach w Japonii Międzynarodowa Federacja Samochodowa ukróciła kolejną sztuczkę silnikową. Tym razem ta była wykorzystywana przez Mercedesa i Red Bulla w kwalifikacjach.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

O całej sprawie poinformowało wczoraj The Race. Rzeczona sztuczka nie odnosiła się w żaden sposób do często poruszanego tematu stopnia sprężania, a ominięcia wymogów dot. redukcji mocy, gdy samochody zużywają energię z akumulatorów na prostych.

Wszystko rozchodziło się o zjawisko etapowego zmniejszania mocy (tzw. ramp down) na dojeździe do linii pomiaru czasu na końcu okrążenia kwalifikacyjnego. W normalnych okolicznościach takie redukowanie powinno wynosić 50 kW/s, aby uniknąć nagłego spadku mocy.

Mercedes i Red Bull byli jednak w stanie wykorzystywać maksymalną energię, co miało dawać im zyski na poziomie 50-100 kW w porównaniu do rywali. Chociaż przekładało się to korzyści liczące się w ułamkach sekundy, FIA postanowiła ukrócić tę praktykę. Do Federacji w tej sprawie zgłosiło się m.in. Ferrari.

Okazało się, że obie wspominane ekipy wykorzystywały w tym celu regulacje pozwalające na niestosowanie ramp downu, jeśli MGU-K zostanie wyłączone z powodu technicznych np. awarii. Taka opcja została wprowadzona, aby uniknąć ryzyka uszkodzeń podzespołów silnikowych. Bardzo szybko zaczęły pojawiać się jednak wątpliwości odnośnie używania tego do przewagi sportowej.

W związku z tym wprowadzono środek zaradczy znany jako continuous offset. Oznaczało to, że w przypadku wyłączenia MGU-K, system pozostanie zblokowany na 60 sekund. Tym samym skutecznie odstraszyło to ekipy przed wykorzystywaniem tego w wyścigu czy przez większość okrążenia kwalifikacyjnego. Straty wynikające z braku dodatkowych 350 kW byłyby za duże.

Mercedes i Red Bull zauważyli jednak, że ta energia nie będzie im potrzebna po zakończeniu szybkich kółek w czasówkach, więc korzystali z możliwości niestosowania etapowego zmniejszania mocy na ostatnim odcinku pokonywanym pełnym gazem do linii pomiaru czasu. Ten trik został zauważony już w Australii, ale problem nasilił się w Japonii.

Podczas treningów Kimi Antonelli czy Max Verstappen bardzo wolno pokonywali S-ki, a Alex Albon musiał wręcz nawet zatrzymać się na torze. Doprowadziło to do realnych obaw o bezpieczeństwo, mając na uwadze potencjalne duże różnice w prędkościach.

Według doniesień The Race, już w Japonii - po problemach z brakiem mocy Antonellego w sesjach treningowych - Mercedes postanowił nie korzystać z tej sztuczki po konsultacjach z FIA. Tutaj jednak tłumaczono to tym, że krótki dystans między ostatnim zakrętem a linią pomiaru czasu nie dawał tak cennych zysków. Zresztą podobnie niemiecki team postąpił już w Chinach.

Później jeszcze Federacja przesłała zaktualizowane dokumenty techniczne, z których jasno wynikało, że nie będzie dalszego tolerowania wykorzystywania możliwości niestosowania ramp downu, jeżeli nie stoją za tym problemy techniczne. Oficjele mają też zyskać możliwości przeglądania danych z końcowych metrów kółek kwalifikacyjnych, aby weryfikować ewentualne występki na tym froncie.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.