WIADOMOŚCI

Claire Williams odpowiada hejterom, którzy cały czas nie dają jej spokoju
Claire Williams odpowiada hejterom, którzy cały czas nie dają jej spokoju © Williams

Claire Williamsa wystąpiła w podcaście High Performance Racing, w którym poruszyła kwestię hejtu, jaki spływał i dalej spływa na jej osobę ze względu na to co działo się pod jej rządami w zespole stworzonym przez jej ojca.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Była szefowa Williamsa twierdzi, że na światło dziennie nie wyszło "nawet 10 procent" tego przez co musiała przejść stojąc na czele projektu swojego ojca, który ostatecznie w 2020 roku został sprzedany amerykańskiemu funduszowi Dorilton Capital.

Claire Williams z kolei zaczęła pełnić obowiązki szefowej ekipy w 2013 roku, przejmując prowadzenie biznesu bezpośrednio od swojego ojca, Sir Franka Williamsa.

Córka założyciela nieźle rozpoczęła zarządzanie, a Williams kończył sezon 2014 i 2015 na trzecim miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Stało się tak głównie za sprawą świetnego wyczucia i zrezygnowania z jednostki napędowej Renault na rzecz Mercedesa, który okazał się najlepiej przygotowany pod tym względem w całej stawce.

Od tamtej pory jednak, gdy rywale nadrabiali straty związane z mocą silników V6 turbo, Williams stopniowo osuwał się w tabeli, aby w sezonie 2020 nie zdobyć ani jednego punktu. Pojawiły się problemy ze sponsorami, a przysłowiowym gwoździem do trumny była pandemia koronawirusa, która jeszcze bardziej utrudniła pozyskiwanie kontraktów sponsorskich.

Po sześciu latach Claire Williams przyznaje, że dalej mierzy się z hejtem skierowanym w nią i jej rodzinę.

"Te gówniane komentarze, które dostajesz - a właściwie to nie są po prostu gówniane komentarze, to po prostu naprawdę okrutne komentarze, kompletnie bezsensowne, których w ogóle nie potrzebujesz w internecie" mówiła. "Ludzie po prostu uważają, że to całkowicie normalne i akceptowalne pisać naprawdę podłe rzeczy. Mam już tego po prostu dość. Nadal się z tym spotykam, mimo że nie jestem już w tym sporcie od sześciu lat."
"Wczoraj wieczorem dostałam kolejny taki komentarz: 'O tak, cześć, to ty jesteś tą kobietą, która pogrążyła zespół swojego ojca'. Pierdol się. Co Ty właściwie możesz o tym wiedzieć. Jeśli chcesz mi coś takiego powiedzieć, to miej na tyle odwagi, żeby przyjść i powiedzieć mi to prosto w twarz."
"Nie chowaj się za klawiaturą i nie bądź chamski wobec ludzi, bo co ty tak naprawdę osiągnąłeś w swoim życiu? Uważam to za kompletną bzdurę."
"To właśnie jest w sporcie najważniejsze. Wszyscy po prostu staramy się dawać z siebie wszystko i uważam, że to jest popieprzone, że inni ludzie, którzy nie chodzą w twoich butach, myślą, że mają prawo do takich opinii."

Odnosząc się do ostatnich lat swoich rządów w Grove dodawała:

"Nie wiesz, co dzieje się za kulisami. Na przykład w tych ostatnich latach mojego czasu, kiedy zarządzałam zespołem - to jest Formuła 1, nie można tak po prostu mówić o wielu rzeczach publicznie. Nie mówi się o kontraktach ani o tym, co dzieje się za kulisami, bo tak się po prostu nie robi. I tak jest w całym padoku. Ale ponieważ nie możesz o tym mówić, ludzie często nie wiedzą, przez co przechodzisz na co dzień."
"I to jest naprawdę trudne, bo i tak często bardziej krytykujesz sam siebie niż ktokolwiek inny mógłby to zrobić, a potem jeszcze dostajesz to wszystko od innych. I wtedy człowiek ma już tylko jedno wrażenie - dajcie ludziom trochę spokoju."

Williams zapytana wprost ile z tych rzeczy wyszło na światło dzienne, odpierała: "Nawet nie 10 procent", dodając, że ludziom "opadłyby szczęki na podłogę", gdyby wiedzieli przez co musiała przejść prywatnie i zawodowo.

Tak wiele wydarzeń mogłoby być niezłym tematem na książkę, ale Williams nie zamierza tego robić, zostawiając trudne kwestie dla siebie i swoich najbliższych.

"Nigdy tak naprawdę nie byłam osobą, która publicznie mówiłaby o tym, jak trudne to było. To są sprawy prywatne, prawda - i nie zamierzam prać swoich brudów publicznie. Nikt nie musi o tym wiedzieć."
"To jeden z powodów, dla których nie napisałam książki - bo to jest coś dla mnie i dla moich najbliższych, dla osób, z którymi chcę się tym dzielić. Bo czasami jest po prostu zbyt wiele rzeczy wrażliwych, a gdyby wyszły na jaw, mogłyby być zbyt szkodliwe."

Pod wodzą Dorilton Capital Williams zatrudnił jako szefa zespołu Jamesa Vowlesa z Mercedesa, a w jego barwach obecnie ścigają się Alex Albon i Carlos Sainz. Zespół w tym czasie stanął trzy razy na podium wyścigu.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

8 KOMENTARZY
avatar
FanFerrari16

23.06.2026 11:41

2

1

No ale Claire to jednak Clarie ;)


avatar
Vendeur

23.06.2026 12:31

5

2

Społeczeństwo jest w większości głupie i bezmyślne. Nawet jeśli zrobiła coś źle, tłumaczenie się z czegokolwiek po takim czasie i odpowiadanie bezmózgom nie ma najmniejszego sensu i raczej pokazuje jakiś problem u niej.


avatar
Michael Schumi

23.06.2026 20:24

2

2

Pomijając jakieś niesmaczne komentarze pod jej adresem, mogłaby przyznać, że była absolutnie fatalnym szefem. Wstyd żeby doprowadzić do upadku wielkiej marki swojego świętej pamięci ojca, który budował to od podstaw. Ale żeby jeszcze umiała się przyznać do błędu i odejść z godnością a ta brnęła w zaparte i uparcie, usilnie męczyła ten zespół swoimi nieprzemyślanymi decyzjami.


avatar
Jacko

23.06.2026 22:06

2

0

@Michael Schumi Ty i inni mocno się mylicie. To Frank nie nadążał za zmianami i w latach dwutysięcznych, ciągle prowadził zespół, jak w latach 80-tych czy początku 90-tych. Potwierdza to bardzo wielu byłych pracowników czy osób będących blisko zespołu.

Natomiast jej wielkim błędem było to, że od razu nie wprowadziła rewolucyjnych zmian, żeby gonić innych, tylko ciagnęła to po staremu (trochę dlatego, by nie działać wbrew ojcu, co również potwierdzają zaznajomieni w temacie).

Przecież zmiany i unowocześnienia które wprowadzają nowi własciciele, to są wieloletnie zaszłości i zaniedbania jeszcze z okresu Franka.


avatar
banani

23.06.2026 22:38

2

0

@Jacko

 Tak, to prawda, nawet jak złotousty James przeszedł do Williamsa złapał się za głowę jak zobaczył jakie średniowiecze panuje w zespole. Nie zmienia to faktu, że Claire niebyła wybitną szefową, nieumiejąca przyznać się do wszelkich błędów, zero pomysłu na poprawę sytuacji. Najśmieszniejsze jest to, jak wzięli ją do roli „eksperta” w którymś z sezonów tego śmiesznego serialu na netflixie 


avatar
Michael Schumi

24.06.2026 09:37

0

@Jacko  Frank to swoją drogą, ale to za jej szefowania zespół padł. Nawet mimo innego zarządzania w jego wykonaniu w latach 2000, mogli sięgnąć po mistrzostwo w 2003. Stawka była bardzo zbita, ale ich kierowcy popełniali trochę więcej błędów.

Claire przede wszystkim miała jakieś dziwne utopijne wizje oparte na jakichś iluzjach i wyobrażeniach bez twardej refleksji. 

Proszę - 29.05.2020 ukazał się artykuł (pierwszy link), w którym uznała, że kryzys w Williamsie to może jakieś ostatnie dwa lata, chociaż Rob Smedley przyznał w artykule z 2019, że Claire mogłaby zainwestować lata wcześniej w pewne obszary, które spowodowałyby jakiś normalny rozwój (drugi link). Potem nic dziwnego, że nie mieli części, opuszczali testy a ich tempo leciało na łeb na szyję.

https://f1.dziel-pasje.pl/news/30501/Claire-Williams-zaprzecza-ze-zespol-upada-juz-od-kilku-lat

https://f1.dziel-pasje.pl/news/28622/Smedley-Williams-nie-zainwestowal-w-badania-i-rozwoj-


avatar
Frytek

24.06.2026 08:45

1

1

Stroll wręcz prosił ją by związała się z Mercedesem,   ktory wyciągał pomocną dłoń gdy Williams byl w kryzysie. A ta szła w zaparte ,  ze to prywatny zespół i nie potrzebuje pomocy. No I tak to się właśnie skończyło. Zamiast być drugim zespołem Mercedesa, to lepiej było go sprzedać. To jest jej główny błąd, pomijam to, ze nie potrafiła zarządzać tym zespołem, ale nigdy nie potrafiła się do tego przyznać i dać sobie pomóc 


avatar
Jacko

24.06.2026 21:11

0

@Frytek  Taką mieli po prostu wizję prowadzenia WLASNEGO zespołu. Przecież Frank też do końca wierzył, że postępował słusznie.

Zresztą np. McLaren też był bardzo blisko podobnej sytuacji. Przecież Ron Dennis po wycofaniu się głównego sponsora zwlekał z wyborem nowego i twierdził, że utrzymają się samą "swoją wielkością".  Gdyby go nie odwołano, kto wie jakby się to skończyło.


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.