Kolejne dwa zespoły postanowiły wykorzystać możliwość przeprowadzania dnia filmowego w czasie kwietniowej przerwy od wyścigów F1. Uczynili to Ferrari i Red Bull, podczas gdy próby z wykorzystaniem starszych konstrukcji zorganizował Haas.
Zespoły F1 w maksymalnym stopniu próbują zrekompensować sobie stracony czas na skutek odwołanych rund na Bliskim Wschodzie. W związku z tym w ostatnim czasie bardzo dużo działo się na torach Silverstone i Monzy, nie wspominając o testach Pirelli na Suzuce, Mugello i Nurburgringu.
W poprzednim tygodniu swoje dni filmowe przeprowadzili Mercedes, Alpine i Audi, a 22 kwietnia dołączyli do nich Ferrari i Red Bull. O ile próba organizowana przez Włochów na Monzy była mocno wyczekiwana, o tyle ta Austriaków na Silverstone Circuit była kompletnym zaskoczeniem.
Scuderia miała podzielić obowiązki między swoimi kierowcami, dzięki czemu Charles Leclerc i Lewis Hamilton mieli łącznie pokonać 200 kilometrów. Dla Byków miał jeździć tylko Max Verstappen. Z nieoficjalnych materiałów, jakie pojawiły się w mediach społecznościowych, wynika jednak, że obie te stajnie sprawdziły nowe elementy w swoich bolidach.
W przypadku samochodu SF-26 w oczy miała rzucić się zwłaszcza przeprojektowana podłoga, która ma być najważniejszą składową pakietu poprawek szykowanego do Miami. Sprawdzano także wcześniej wprowadzenie ciekawe nowinki techniczne jak tylne skrzydło zwane Macareną oraz małe owiewki przy systemie HALO.
Jeśli chodzi o Red Bulla i samochód RB22, tutaj również - jeśli wierzyć informacjom serwisu GPBlog - testowano nowości pod kątem amerykańskiej rundy. Mowa o przeprojektowanym tylnym skrzydle, nowych owiewkach oraz bardziej agresywnych sekcjach bocznych.
Warto dodać, że swoje testy przez dwa dni na obiekcie Silverstone przeprowadzał Haas, przy czym były jazdy z wykorzystaniem starszych konstrukcji. Takowe sprawdzał Ryo Hirakawa.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się