WIADOMOŚCI

Bearman o incydencie z Hadjarem: prawie go zabiłem
Bearman o incydencie z Hadjarem: prawie go zabiłem © Red Bull

Oliver Bearman po GP Chin nie potrafił utrzymać emocji na wodzy po tym, jak relacjonował dziennikarzom swoje odczucia po incydencie do jakiego doszło na początku wyścigu między nim a Isackiem Hadjarem.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Hadjar i Bearman ruszali do niedzielnej rywalizacji z odpowiednio ósmego i dziewiątego pola. W zażartej walce koło w koło już na pierwszym okrążeniu Francuz stracił panowanie nad tylną osią swojego bolidu i wyleciał na zewnętrzną część zakrętu, dokładnie tam gdzie jechał Bearman.

Brytyjczyk popisał się nie lada refleksem i ominął obracający się bolid Red Bulla, salwując się ucieczką na szerokie pobocze.

Sytuacja w przekazie telewizyjnym nie wygląda aż tak dramatycznie, jednak kierowca Haasa po wyścigu był bardzo przejęty, twierdząc, że "o mało nie zabił" Hadjara. Nie potrafił też powstrzymać się od wulgarnych słów, za które mogła grozić mu kara ze strony FIA.

"Prawie go zabiłem" mówił Bearman w wywiadzie dla Viaplay. " Szczerze, cholera- przepraszam nie takiego słowa chciałem użyć- było cholernie blisko!"

Emocje Brytyjczyka nie opadły nawet, gdy chwilę później stawił się w zagrodzie telewizyjnej, gdzie dalej z jego ust wyrywały się przekleństwa.

"Ja pie......" mówił. "Może jednak nie, to kosztowna grzywna, jestem jeszcze świeżakiem w tym i nie mogę sobie na to pozwolić."

Zawodnik Haasa przyznaje jednak, że gdyby doszło do kolizji, to byłby to koszmarny wypadek.

"Miałem dużo szczęścia, że go ominąłem" mówił. "Mam szczęście, że mogę tutaj być. Naprawdę, to byłby ogromny dzwon."

"To był trudny zakręt przez cały wyścig ze względu na wiatr - wszystko było bardzo niestabilne, balans bolidu, myślę że u wszystkich... a przynajmniej mam taką nadzieję, bo dla mnie było to bardzo trudne."

"Wiedziałem, że z Isackiem mocno cisnęliśmy i szczerze mówiąc wyglądało na to, że zakręt jest już pokonany, a nagle widzę, że on jedzie bokiem i próbuję go ominąć. W ułamku sekundy odbiłem w lewo, musiałem wyjechać poza tor, żeby go ominąć i skończyło się na tym, że znowu byłem ostatni."

Bearman mimo spadnięcia na koniec stawki w trakcie wyścigu potrafił odrobić straty, częściowo za sprawą samochodu bezpieczeństwa, aby finiszować na wysokiej, piątej pozycji.

"W obu moich wyścigach w tym roku, w Australii i Chinach, praktycznie spadałem na ostatnie miejsce po pierwszym okrążeniu, ale robimy postępy, a sam wyścig potem był fantastyczny" mówił. "Wyprzedzałem na torze. Byłem szybszy od Alpine i szybszy od Audi na tym etapie. To było mocne tempo i bolid spisywał się świetnie. No i trafiliśmy idealnie z momentem wyjazdu samochodu bezpieczeństwa."

"Ale myślę, że pech na pierwszym okrążeniu został w pewnym sensie zniwelowany przez świetny moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. W zasadzie wróciłem do miejsca, z którego startowałem - byłem tuż za Pierre'em [Galsym], czyli tam, gdzie byłem w połowie pierwszego okrążenia, zanim zaczęło się całe zamieszanie. Więc to było naprawdę dobre."

"A potem tempo było naprawdę mocne. Udało mi się przebić przez korek na torze. I szczerze mówiąc, jechałem coś jak 40 okrążeń kwalifikacyjnych, co było całkiem fajne."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.