Wyjaśniły się powody, dla których lider mistrzostw świata otrzymał karę czasową za zbyt częste przekraczanie limitów toru dopiero po zakończeniu GP Barcelony-Katalonii. Okazało się, że jedno wykroczenie zostało wykryte przez McLarena.
Kimi Antonelli nie ukończyć katalońskich zawodów ze względu na usterkę elektryczną w swoim aucie. Wcześniej jednak aktywnie rywalizował z George'em Russellem i Lando Norrisem o miejsce na podium. Z tej trójki znajdował się jednak pod największą presją, a to wszystko za sprawą możliwości nałożenia kary za zbyt częste opuszczanie toru.
Peter Bonnington kilkukrotnie ostrzegał o tym przez radio, a Will Joseph z McLarena informował swojego podopiecznego, aby ten trzymał się w 5-sekundowym dystansie. W momencie zakończenia zawodów widniał jednak komunikat o trzech wyjazdach Włocha odnotowanych o 15:31, 15:38 oraz 15:42.
To nie oznaczało jeszcze przyznania sankcji, ale dyrektor wyścigu wspomniał później o wykroczeniu o 15:16. To już musiało się przełożyć na dodatkowe 5 sekund, które zostały dodane do czasu wyścigu Antonellego. Został bowiem formalnie sklasyfikowany w wynikach podbarcelońskiej rundy.
Jak przekazało The Race, to czwarte wykroczenie zostało wykryte przez McLarena i dopiero po jego interwencji spojrzała na nie dyrekcja wyścigu. Wyjaśniało to też, dlaczego biało-czarna flaga została pokazana Antonellemu dopiero po czwartym wyjeździe, o czym sędziowie wspomnieli w oficjalnym komunikacie:
"Arbitrzy przyznają, że kierowca nie otrzymał biało-czarnej flagi po trzecim wykroczeniu, a dopiero po czwartym, gdyż jeden wyjazd został wykryty dopiero później. Ze względu na możliwe niejasności w stosowanych wytycznych sędziowie rekomendują FIA jak najszybsze sprawdzenie procedur i wytycznych", podkreślili stewardzi.
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się