Szefowie Williamsa i McLarena wyrazili swoje zaskoczenie tym, jak wiele osiągów potrafił wydobyć Mercedes ze swojej jednostki napędowej w Australii. Nie ukrywali, że ich zespoły mają jeszcze sporo do nadrobienia na tym polu.
Pod dyktando Mercedesa potoczył się pierwszy weekend wyścigowy nowej ery regulacyjnej. W sobotnich kwalifikacjach George Russell i Kimi Antonelli zajęli dwa pierwsze miejsca z wyraźną przewagą nad resztą stawki, a w wyścigu przełożyli to na dublet. Nie licząc Ferrari, straty pozostałych zespołów do samochodów W17 wydawały się bardzo spore.
Zwłaszcza zaskakujące wydawało się to w kontekście klienckich zespołów niemieckiego producenta. Lando Norris z McLarena stracił do Russella ponad 50 sekund, a Alpine oraz Williams zostali zdublowani i mieli trudności z dotrzymaniem tempa środka stawki. Jedynie Pierre'owi Gasly'emu udało się wywalczyć jeden punkt za 10. miejsce.
Wątek przewagi Mercedesa nad zespołami klienckimi był poruszony już po czasówce, kiedy swoimi spostrzeżeniami dzielił się Andrea Stella. Włoski inżynier wskazywał, że kryje się ona za lepszym zrozumieniem działania nowej jednostki napędowej i dostępnych trybów. W podobnym tonie wypowiedział się James Vowles po zakończeniu niedzielnej rywalizacji:
"To, co Mercedes robi ze swoją jednostką napędową, zaskoczyło nas. Jestem przekonany, że dostarczył nam możliwości, aby robić to samo, aczkolwiek na tę chwilę nie mam pojęcia, jak tego dokonać. Pracujemy za kulisami nad zrozumieniem tego, co przeoczyliśmy i jak możemy to szybko nadrobić", oznajmił szef Williamsa, cytowany przez PlanetF1.
"Mercedes jest niezwykle uczciwy wobec swoich zespołów klienckich. Mamy dostęp do wszystkiego, co oni posiadają. Po prostu okazali się sprytniejsi od nas, a my musimy to nadrobić. To nie są też tak otwarte drzwi jak można się spodziewać, ale w tych informacjach można znaleźć tę wydajność."
"Z tego powodu to do nas należy zadanie rozwiązania tego problemu. Trzeba też przyznać, że my jako Williams nie mamy takiego poziomu zaawansowania po stronie technologicznej jak oni. Nie dysponujemy takimi zasobami technicznymi i to my za to odpowiadamy, a nie oni. Z drugiej strony mają też pewną wiedzę i doświadczenie, o których nie mamy pojęcia."
O słowa Vowlesa został zapytany też później głównodowodzący McLarena:
"Dzisiejsza strata była podobna do tej z kwalifikacji. Wydajność musi pojawić się w dwóch obszarach. Jedna kwestia to wykorzystywania silnika, a druga lepsza przyczepność w zakrętach. W pewnym sensie w wyścigu było to samo", przyznał Stella.
"Wciąż jesteśmy jednak zaskoczeni różnicą w danych między prędkością naszego bolidu a tą generowaną przez inne samochody korzystające z tej samej jednostki napędowej. Pokazuje to, że powinniśmy lepiej zrozumieć, jak wykorzystywać ten motor przy złożoności przepisów na sezon 2026. Zdecydowanie mamy, nad czym pracować."
"Z drugiej strony patrzymy w dane i widzimy, że Mercedes jest szybszy w niektórych zakrętach. W związku z tym mamy jasne założenia i priorytety. Musimy znaleźć sposób na wydobycie jak najwięcej z silnika oraz odpowiednio rozwijać auto. Minie kilka wyścigów, zanim zobaczymy większe poprawki, które pozwolą nam rywalizować w innej kategorii niż ta, w której się znajdujemy."
"Z tego powodu w tych pierwszych rundach musimy upewnić się przede wszystkim, że maksymalnie wykorzystujemy ten samochód w obecnej konfiguracji. Czeka nas jeszcze sporo pracy, a obecna strata mieści się gdzieś między 0,5 a 1 sekundę."
© Williams


09.03.2026 13:40
0
Pisałem gdzies pod którymś postem, że zespoły klienckie w latach w których następują zmiany w regulacjach technicznych obejmujących silnik, mają zawsze gorzej. Mclaren, alpine czy też Williams będzie miało sporo pracy by znacząco przybliżyć się z osiągami do Mercedesa i na pewno nie nastąpi to w tym sezonie.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się