komentarze
  • 13. MicCal
    • 2018-10-07 15:01:15
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @9 "jakby nie było ostatni tytuł mistrzowski Ferrari zawdzięcza Räikkönenowi"

    Ostatni tytuł Ferrari (i sam Raikkonen) zawdzięcza Hamiltonowi i Alonso... może uznali, że w tym roku pora się odwdzięczyć Lewisowi ;)

  • 14. Skoczek130
    • 2018-10-07 15:09:35
    • *.toya.net.pl

    @Grzesiek 12. - dominujący?! Haha dobre sobie... widzę, że niektórzy dalej plotą trzy po trzy. ;)))

  • 15. Skoczek130
    • 2018-10-07 15:14:27
    • *.toya.net.pl

    Dominujący to był Merc dzisiaj oraz w latach 2014-2016. Przeczytaj w słowniku co to znaczy "dominujący". :P To, że Ferrari poprawiło kwalifikacje dzięki nowince (której teraz nie mogą wykorzystać przez dodatkowy czujnik), nie znaczy że nagle stali się faworytem. Jak dla mnie to od początku rywalizacji nie za bardzo wierzyłem, by Ferrari faktycznie przejęło inicjatywę. Nie da się ukryć - to był bardzo słaby sezon w wykonaniu Vettela. Nie zasługuje, by być nawet w top 5 tego sezonu. Ale skrajne podniecanie się bolidem "czerwonych" jest zdecydowanie na wyrost, co teraz dobitnie widzimy. Wystarczyła dogłębna kontrola ich ERS-u...

  • 16. sliwa007
    • 2018-10-07 15:30:23
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Na torze spotkało się dwóch "pogromców przednich skrzydeł" i wyszło jak wyszło. Tak jak pisałem ostatnio Vettel walczy już jedynie z Verstappenem o 1 miejsce w ilości kolizji. Jak widać Verstappen łatwo się nie podda nawet w tak "zacnej" kategorii, chłopaki będą walczyć do końca.
    Większy komentarz do jazdy Vettela jest zbyteczny, szkoda klawiatury.
    Faktem jest, że po zakończeniu kariery będzie mógł napisać książkę "Jak w najbardziej frajerski sposób w historii przegrałem mistrza w F1"

  • 17. amol
    • 2018-10-07 15:50:01
    • *.connect.netcom.no

    Hmmm policzmy błędy Vettela, tylko w ten weekend popełnił ich kilka.
    Bolid to jest 80% sukcesu, kierowca musi też pokazać swoje umiejętności a Vettelowi ich poprostu brakuje. Desperacko wjechał w Maxa i nadal się kompromituje głupio zarzucając winę na kierowcę Red Bulla.

  • 18. weres
    • 2018-10-07 15:59:31
    • *.177.224.112.revdns.net.pulawy.pl

    @15

    Naprawdę stawiasz znak równości między latami 14-16 i dniem dzisiejszym? NIKT nie twierdził, że w latach 14-16 Ferrari dysponuje lepszym silnikiem, a w tym sezonie to, że Ferrari dysponuje lepszym silnikiem jest powszechną opinią. Ciężko powiedzieć co stało się w ostatnich wyścigach, ale nie mogę się zgodzić na to, że merc dominuje dziś tak samo jak dominował w latach 14-16.

  • 19. Jen
    • 2018-10-07 16:23:27
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @18 weres
    Tak jak w latach 2014-16 to Mercedes już nie dominuje. Co nie znaczy, że obecnie nie ma bardzo dobrego bolidu. Ferrari stworzyło w tym roku porównywalną maszynę. W niektórych wyścigach mieli nawet większą moc. Od Singapuru coś się stało i Mercedes im znowu odjechał. Nie znaczy to jednak, że Ferrari przez cały sezon miało lepszy bolid, bo nie miało.

    Co do Vettela, to od pewnego czasu w Ferrari grają juz vabank. Tak jak z wczorajszą strategią wyjazdu na przejściówkach. Podobnie Vettel w wyścigu nie ma już nic do stracenia. Jeśli nie będzie jeździł bardziej agresywnie to nie będzie miał szansy odrabiać strat. Chciał jak najszybciej dogonić Mercedesy, aby podjąć z nimi walkę. Wydaje mi się, że gdyby nie kolizja z Maxem to szczytem możliwości byłoby wyprzedzenie Valteriego. Biorąc pod uwagę obecne osiągi Ferrari i Mercedesa to Lewis był poza zasięgiem. I nie mówię tu o umiejętnościach kierowców ale dyspozycji samochodu.

  • 20. TomPo
    • 2018-10-07 16:42:22
    • *.dynamic.chello.pl

    @19
    zgadza sie. Ale jakby pomyslal, a nie po raz setny w karierze robil nieprzemyslane ruchy, to by dojechal na tym 2, lub ewentualnie 3 miejscu i walka (chocby teoretyczna) trwalaby nadal.
    A tak, to juz jest pozamiatane, chyba ze nagle Lewisowi bolid zacznie sie co wyscig sypac i bedzie bez punktow, a Vet bedzie na podium do konca sezonu. Malo realny scenariusz.

    Tylko to, ze w obecnej F1 Merc i Ferrari maja taka przewage, sprawia ze ta strata Vettela jest w sumie tak mala. Gdyby byly to czasy normalnej F1, gdzie zawodnik z konca stawki moze ewentualnie postarac sie o 10 miejsce, to ten sezon bylby skonczony juz dawno temu. To i tylko to, sprawia ze Vettel jest przed Bottasem w generalce. Mozna by policzyc, czy nie przegrywalby tez z Kimim, gdyby za kazdym razem gdy spadal na 18-20 miejsce, doliczac mu 1 pkt za 10 miejsce (w porywach), a nie 15 za trzecie.

  • 21. Jen
    • 2018-10-07 17:01:03
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @TomPo
    Gdyby Vettel dojechał drugi albo trzeci to by zmniejszył dzisiejszą stratę o 7-10 punktów. Czyli Lewis i tak miałby te 57-60 pkt zapasu.
    Vettel chciał jak najszybciej rozprawić się z Maxem, żeby rzucić się w pogoń za Mercami. Biorąc pod uwagę słabsze osiągi Ferrari to nie miał za dużo czasu.
    W obecnych warunkach Vettel nie ma już nic do stracenia. Musi ryzykować i albo się to opłaci albo nie.

    Moim zdaniem pomimo różnic w osiągach bolidów dalej byłby przed Bottasem. W sumie spadł trzy razy na koniec stawki. Z tego dwa razy Bottas był od niego na wyższych pozycjach. Sam Fin miał w tym sezonie chyba dwa DNF. Vettela od Bottasa dzieli ponad 60 pkt. W wyścigach gdzie Vettel spadał na koniec stawki, Valteri był drugi i trzeci więc nadal pozostaje nam zapas punktowy.

  • 22. sliwa007
    • 2018-10-07 17:02:41
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    19. Jen
    W wielkim uproszczeniu biorąc pod uwagę ostatnią zwyżkę formy Mercedesa (lub spadek formy Ferrari) można przyjąć, że oba zespoły dysponowały/dysponują bolidem zdolnym zdobyć jakiś tytuł. Ferrari było lepsze na początku i w środku sezonu, teraz wygląda na to, że przewagę ma Mercedes.
    Obecna strata Vettela do Hamiltona tego nie odzwierciedla. W punktach mamy pogrom jak na taki wyrównany sezon.
    Hamilton to nie jest gość o żelaznych nerwach, potrafi się gubić a do tego początek sezonu miał dość nierówny. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie wiemy jakby się zachowywał, gdyby Ferrari z Vettelem mocniej naciskało. Gdyby po Monzy Vettel miał kilkadziesiąt punktów przewagi, które mieć powinien to od Singapuru presja byłaby po stronie Mercedesa, dodajmy wielka presja.
    To nie jest sezon, w którym wygrywa zdecydowanie najlepszy bolid. To jest sezon wojny psychologicznej, przerzucanej presji, walki strategicznej przy czym bolidy mają podobny potencjał.
    I właśnie dlatego, można mieć żal i pretensje do Vettela i jakby nie patrzeć do szefa zespołu, bo zmarnowali potencjał bolidu, zmarnowali pracę setek ludzi, marzenia milionów kibiców i to w bardzo głupi sposób.

  • 23. Buszmen
    • 2018-10-07 17:30:37
    • *.serv-net.pl

    Może niech ktoś w końcu powie Vettelowi ze baczki to się kręci po wygranym wyścigu a nie w trakcie ;)
    Chłopak jedzie dobrze Buch bączek spadek o kilka/kilkanaście pozycji i znów do przodu, tak to on ani mistrzostw ani nawet wyścigu nie wygra.
    A był taki fajny kierowca na początku sezonu...

  • 24. Jen
    • 2018-10-07 17:31:09
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @22 sliwa007
    Tu się z Tobą zgodzę, że do Monzy to był bardzo wyrównany sezon z częstymi zwrotami akcji, po jednej jak i drugiej stronie. Po Spa Vettel tracił 17 pkt co nie było dużo, biorąc pod uwagę, że takie różnice punktowe już występowały pomiędzy tymi kierowcami w poprzednich GP. Od Monzy wszystko zaczęło się psuć. Cały zespół się pogubił. Dodatkowo bolid stracił swoje wcześniejsze osiągi.
    Jestem zdania, że gdyby Vettel nie rozbił się w Niemczech to i tak straciłby przewagę na Hamiltonem.
    Nad zespołem Ferrari ciąży dużo większa presja niż nad Mercedesem. Ten drugi zdobył przez ostatnie cztery lata wszystko co można było zdobyć. To samo Hamilton. Ostanie lata poza 2016 to jego czas triumfu.
    Tymczasem legendarne Ferrari od ponad dekady nie ma tytułu w żadnej klasyfikacji. Vettel czuje presję i odpowiedzialność za doprowadzenie czerwonych do zwycięstwa. Chce dokonać tego co nie udało się ani Massie ani Alonso.
    Jak to mówią nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

  • 25. MicCal
    • 2018-10-07 17:33:06
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @16 "Faktem jest, że po zakończeniu kariery będzie mógł napisać książkę "Jak w najbardziej frajerski sposób w historii przegrałem mistrza w F1"

    Obawiam się, że zanim Vettel zakończy karierę, książkę o tym tytule wyda już Alonso...

    @19
    O ile na Vettela spada w tym roku masa niezasłużonej krytyki (przynajmniej tu na stronce, na co też trzeba wziąć poprawkę :P ), o tyle dzisiejszego manewru nie ma co bronić, bo był zupełnie niepotrzebny i najzwyczajniej w świecie głupi. Sam Vettel nieraz powtarzał, że wyścig jest długi i wiele się może wydarzyć, a tutaj zachował się, jakby od wyprzedzenia Maxa w tym miejscu zależało jego życie.

    @22
    Przekrój całego sezonu (a ten się jeszcze nie skończył) pokazuje, że szanse Ferrari w równej walce były w najlepszym wypadku niewielkie. Owszem, potracili punkty, czy to z własnej winy, czy z winy kierowców, czy też po prostu przez pecha, ale i Mercedes nie wykorzystywał swoich szans w 100%. Ludzie zapominają przy tym, że pomimo błędów Vettel potrafił zrobić różnicę in plus i wygrywać wyścigi, w których nie był faworytem (Australia, Wlk. Brytania czy Belgia).

    "To nie jest sezon, w którym wygrywa zdecydowanie najlepszy bolid."

    Tak jak mówię, poczekajmy do końca i wtedy będziemy oceniać. Od Singapuru Mercedes odjechał już wyraźnie i prawdopodobnie ta przewaga będzie się tylko zwiększać. Sezon 2013 też wydawał się wyrównany do połowy, a jak się skończyło, wszyscy wiemy.

  • 26. MicCal
    • 2018-10-07 17:40:10
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @24
    Bardzo trafny komentarz. W innym wątku Buszmen stwierdził, że pod kątem psychiki Vettel nie jest taki sam jak kiedyś, i coś tam może być na rzeczy. Też zauważyłem, że Niemca aż spala ambicja i chęć dokonania czegoś wielkiego, udowodnienia, że ksywa "baby Schumacher" była związana z czymś więcej, niż tylko narodowością. Legenda Ferrari robi swoje. W ostatnim ćwierćwieczu tylko Schumacher jej podołał, a a dodatkowo stał się jej istotną częścią, stworzył prawdziwe dziedzictwo. Vettel chce aż za mocno mu dorównać i sam sobie stwarza niepotrzebną presję, a zespół wcale mu sprawy nie ułatwia.

  • 27. orto
    • 2018-10-07 17:54:36
    • *.play-internet.pl

    @ 14. Skoczek130 Ja już nawet nie reaguję na takie teorie o dominacji ... szkoda zdrowia! :-)

  • 28. XandiOfficial
    • 2018-10-07 18:00:53
    • *.internetdsl.tpnet.pl

    TomPo i te jego 2 sek przewagi Vettela w RedBullu ;D skisne !

  • 29. Moria
    • 2018-10-07 18:05:29
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Próbujecie usprawiedliwiać Vettela na siłę, a to presja większa niż w innym zespole, a to kierowca zbyt ambitny i tak w kółko.
    Prawda jest taka, że Sebastian doskonale wiedział jakim zespołem jest Ferrari przechodząc do nich, więc teraz niby do kogo te pretensje ?
    Ferrari to nie Red Bull, który dmucha i chucha na kierowcę, usprawiedliwiając jego każdy błąd. W Ferrari ZAWSZE największa wina za niepowodzenia spadała na zawodnika. Nic w tym nowego.
    Skoro Alonso nie potrafił sobie poradzić z czerwonymi, to niby Vettel miałby tego dokonać ?
    Nie ta klasa kierowcy.

    Vettel ma atakować jak głupi, bo nie ma nic do stracenia ? Bzdura.
    Przez swoją głupotą niszczy bolid na który pracują ludzie z Maranello. To nie jest prywata Seba, tylko ciężka praca innych osób. Nie radzi sobie, nie potrafi być liderem na miarę Schumachera i każdy to widzi ( oprócz jego ślepych fanów ).

  • 30. jogi2
    • 2018-10-07 18:39:15
    • *.79.224.211.atman.pl

    @4
    Doprawdy ?
    ...a na jakiej zasadzie miałaby opierać się F1 ????
    Przecież cały w tym sęk ..
    To co ty oglądasz

  • 31. MicCal
    • 2018-10-07 18:49:49
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @29
    A kto ma pretensje? To po prostu stwierdzenie faktu.

    "Skoro Alonso nie potrafił sobie poradzić z czerwonymi, to niby Vettel miałby tego dokonać?"

    A kim niby jest Alonso, że miałby tu być punktem odniesienia? To akurat jeden z ostatnich ludzi, którzy wiedzą, co to jest współpraca z zespołem. Hiszpan nadawał się do kręcenia wałków z Flavio, a nie do budowania legendy Ferrari.

  • 32. Jen
    • 2018-10-07 19:09:15
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @25 MicCal
    "Sam Vettel nieraz powtarzał, że wyścig jest długi i wiele się może wydarzyć, a tutaj zachował się, jakby od wyprzedzenia Maxa w tym miejscu zależało jego życie"
    Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Było wiele GP, gdzie Vettel rozsądnie rozgrywał taktykę wyprzedzania.
    Niemiec po wyścigu rzucił w wywiadzie, że jako zespół podejmują ryzyko bo nie mają wiele do stracenia.
    Ok, Vettel pojechał dzisiaj w stylu Vertappena- nie ważne co będzie za zakrętem.
    Podjął ryzyko, które mu się nie opłaciło.
    Z drugiej strony to jaka jest różnica czy straciłby dzisiaj do Hamiltona 7 czy 17 pkt? I tak ma już dużą stratę.

  • 33. Moria
    • 2018-10-07 19:10:52
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 31.
    To według Ciebie można tutaj skrytykować VET ? Według mnie nie. Tylko czytam, że błędom Seby winny jest zespół, RAI, presja, ambicja i KAŻDY ale nie sam kierowca.

    I jakie budowanie legendy Ferrari ?
    Ta legenda już jest zbudowana przed Schumachera i TYLKO jego. Vettel nawet się nie zbliżył do czegoś takiego.

    Alonso przynajmniej potrafił walczyć słabym bolidem Ferrari , a Seb jedynie marnuje jego potencjał, kiedy wreszcie można by walczyć o tytuł, jak równy z równym z Mercedesem.
    A wypominanie jemu 2008 ? No sorry, od tego czasu wiele się zmieniło.

  • 34. Moria
    • 2018-10-07 19:20:21
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    " Podjął ryzyko, które mu się nie opłaciło.
    Z drugiej strony to jaka jest różnica czy straciłby dzisiaj do Hamiltona 7 czy 17 pkt? I tak ma już dużą stratę. "

    I to najlepszy przykład ciągłego usprawiedliwiania VET.
    Z jednej strony niby przyznanie, że popełnił błąd, a z drugiej już głaskanie po główce, bo przecież co za różnica ile punktów straci Seb. Otóż jest różnica, bo to nie jego prywatny bolid, a na morale zespołu wpływa zdobywanie punktów, a nie ich marnowanie w głupi sposób.

  • 35. sliwa007
    • 2018-10-07 19:24:52
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    24. Jen
    Przed przerwą wakacyjną Vettel tracił z własnej winy nie tylko w Niemczech. Ludzie lubią "zaokrąglić" do GP Niemiec pomijając serię mniejszych błędów co jest mało obiektywne, ale dla kibiców Ferrari i Vettela bardzo wygodne.
    Psychologia w sporcie jest bardzo ważna. W piłce nożnej ten co strzeli pierwszą bramkę przejmuje inicjatywę. W F1 kto buduje przewagę 20-30 pkt również jest na górze.

    Gdyby do przerwy wakacyjnej Hamilton tracił 40-50pkt co było do zrobienia to od Belgii Mercedes musiałby podjąć dużo większe ryzyko czyli mocniej podkręcić silnik, więcej ryzykować strategią itd. Wymarzone środowisko do robienia błędów. Ferrari natomiast mogłoby kontrolować sytuację i punktować tam gdzie Mercedes się pogubił. Mielibyśmy sytuację odwrotną do tej którą mamy. Wystarczyło wykorzystywać swoje sytuacje, których Ferrari miało bardzo dużo.

  • 36. Buszmen
    • 2018-10-07 19:29:40
    • *.serv-net.pl

    @ 30. jogi2
    Wolałbym żeby większa role odgrywały umiejętności, wtedy o wygraną mogłoby walczyć więcej kierowców niż tylko 2,3 czterech.
    I żeby ściganie oznaczało walkę na torze a nie dżentelmeńskie porozumienie by się nie wciskać , nie zmieniać toru jazdy , zostawiać miejsce.
    Co to ma być? Szkółka niedzielna ?

    @31 MicCal jak bardzo Alonso nie lubię , i czekam na jego odejście , to jednak przyznać trzeba ze kierowcą jest świetnym .
    Raczej @29 chodziło o to ze ALO jest lepszym kierowcą niz VET i z tym się zgadzam.
    VET to fakt ma lepsze relacje z zespołem , ale to nie Schumi który miał i dobre relacje i był świetnym kierowcą .


    Zarobki OCO 3M RIC 6M , Ver 10M , nawet ALO 30M.
    A Vettel ok 50- 60 Milionów $ ?
    Za co ?
    Patrz Leclerka ze 150 tys $ a wydaje się ze chłopakowi lepiej idzie .
    Najbardziej przepłacany kierowca w F1

  • 37. Jen
    • 2018-10-07 19:45:05
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @34 Moria
    Uszkodzenia bolidu w trakcie wyścigu są skalkulowane w koszty działalności zespołu. Nie odbywa się to kosztem pracowników.
    Największe morale zespołu z czołówki budują wygrane a nie pojedyncze punkty.

  • 38. Jen
    • 2018-10-07 20:10:52
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @36 Buszmen
    Na zarobki ma wpływ również nazwisko i marka kierowcy.
    Najlepszy przykład to Alonso.
    W McLarenie zarabia 30 mln $ choć jego wyniki punktowe tego nie odzwierciedlają. Zarabia więcej niż Ver, Ric, Bot i Rai zazem wzięci. Tymczasem patrząc na tabelę jest daleko w tyle tak samo jak osiągi Mclarena. Na swoją obecną gażę zapracował dużo wcześniej, zdobywając mistrzowskie tytuły i pozycię w F1.
    Vettel ma kontrakt na 40 mln $ + premie. 50-60 mln $to nowo wynegocjowana gaża Hamiltona.
    To Brytyjczyk zarabia najwięcej.

    @35 sliwa007
    Patrząc co się dzieje z osiągami bolidu Ferrari od Singapuru, to nadwyżka punktowa niewiele by dała. Bolid Ferrari jakby złapał zadyszkę. Tymczasem srebrni idą od zwycięstwa do zwycięstwa.
    Może gdyby Ferrari prowadziło w tabeli, to Merc czułby większą presję. Mając jednak lepszy bolid dużo łatwiej wypracować wynik na koniec wyścigu.

  • 39. MicCal
    • 2018-10-07 20:13:49
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @32
    Ja wcale nie twierdzę, że takich wyścigów nie było. Jako jeden z nielicznych poza Tobą dostrzegam u Vettela pozytywy, a nie tylko błędy (w dodatku wyolbrzymione do niebotycznych rozmiarów). Niemniej jednak trzeba nazywać rzeczy po imieniu. O ile niektórzy doszukują się błędów Niemca tam, gdzie ich nie było, o tyle dzisiaj pokpił sprawę. Pewnie, że w obecnej sytuacji jest to już właściwie bez konsekwencji. Jednak w interesie Seba leży, żeby się ogarnął i takich rzeczy więcej nie robił.

    @33 "To według Ciebie można tutaj skrytykować VET ?"
    Ja nie twierdzę, że Vettela nie można skrytykować, czy że jest bez winy. Popełnił w tym roku błędy, których popełnić nie powinien, choć w dalszym ciągu uważam, że w ostatecznym rozrachunku nie miałoby to wpływu na los tytułu mistrzowskiego. Niemniej jednak interesują mnie przyczyny takiego stanu rzeczy, bo warsztat Niemca wcale nie jest tak zły, jak większość próbuje nam tu wmawiać. Jeśli nie radzi sobie z presją (którą w dodatku sam na siebie nakłada), to jest to jego wina. Nie zmienia to jednak faktu, że zespół ani trochę nie ułatwia mu zadania, a wręcz przeciwnie. Mercedes postarał się o to, żeby zapewnić Hamiltonowi znacznie większy komfort w tym zakresie i to też nie pozostaje bez wpływu na wynik. Tyle.

    "Ta legenda już jest zbudowana przed Schumachera i TYLKO jego"
    To prawda, w ostatnim ćwierćwieczu Ferrari niemal wszystko zawdzięcza Schumacherowi, choć sama legenda teamu sięga znacznie dalej i była jednym z czynników, który skłonił Schumiego do podjęcia wyzywania. Vettel jej póki co nie buduje, ale widać po nim, jak bardzo chciałby być jej częścią i o tym właśnie pisałem. Wielu kierowców podkreśla, że ściganie się dla Ferrari to coś specjalnego, wyjątkowego, i na pewno siedzi to gdzieś tam w ich głowach.

    "Alonso przynajmniej potrafił walczyć słabym bolidem Ferrari"
    Nic nie zarzucam umiejętnościom Alonso (choć tytuł w 2010 roku miał na wyciągnięcie ręki), ale wzorem pracy z zespołem to on nie jest. I w tym kontekście pisałem. Hiszpan ma wyjątkowy dar zrażania do siebie niemal wszystkich, z którymi pracował (zresztą nic dziwnego, skoro wszystkie zasługi przypisuje sobie, a wszystkie niepowodzenia zwala na zespół), więc nie był to wymarzony człowiek do mierzenia się z legendą.

  • 40. MicCal
    • 2018-10-07 20:30:55
    • *.static.tvk.wroc.pl

    @35 "Ludzie lubią "zaokrąglić" do GP Niemiec pomijając serię mniejszych błędów co jest mało obiektywne, ale dla kibiców Ferrari i Vettela bardzo wygodne."

    Ludzie lubią też pomijać fakt, że nie tylko Ferrari i Vettel tracili w tym roku punkty tam, gdzie tracić ich nie powinni. Punkty, które zdobyli kosztem Mercedesa jakoś łatwo wypadają im z pamięci...

    "Gdyby do przerwy wakacyjnej Hamilton tracił 40-50pkt co było do zrobienia to od Belgii Mercedes musiałby podjąć dużo większe ryzyko czyli mocniej podkręcić silnik, więcej ryzykować strategią itd. Wymarzone środowisko do robienia błędów. Ferrari natomiast mogłoby kontrolować sytuację i punktować tam gdzie Mercedes się pogubił."

    Jak wygląda kontrola sytuacji w Ferrari, nieraz już mogliśmy się przekonać. Oni tam chyba dawno odzwyczaili się od roli lidera. A jeśli chodzi o pogoń i wynikające stąd błędy, to na rozwój bolidu i przewagę technologiczną nie ma mocnych. W 2010 wydawało się, że tylko cud może dać Vettelowi
    mistrzostwo, musiał co najmniej wygrać oba wyścigi. I wygrał. W 2013 do połowy sezonu mieli spore problemy, ale po zmianie opon bolid odżył i znów ten "nie radzący sobie z presją" Vettel wygrał dziewięć wyścigów z rzędu.

    @36 "VET to fakt ma lepsze relacje z zespołem , ale to nie Schumi który miał i dobre relacje i był świetnym kierowcą"

    Nie neguję tego, i właśnie dlatego to Schumacher może być poważnie traktowany jako jeden z największych (o ile nie największy) w dziejach, a nie Vettel czy Alonso.

    @38 "Może gdyby Ferrari prowadziło w tabeli, to Merc czułby większą presję. Mając jednak lepszy bolid dużo łatwiej wypracować wynik na koniec wyścigu. "

    Dokładnie.

  • 41. Moria
    • 2018-10-07 22:29:06
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 37.
    " Uszkodzenia bolidu w trakcie wyścigu są skalkulowane w koszty działalności zespołu. Nie odbywa się to kosztem pracowników "

    Prawda, ale to nie znaczy, że kierowca może niszczyć bolid, kiedy tylko ma ochotę. Vettel dzisiaj wyprzedził by Maxa bez najmniejszych problemów, gdyby tylko poczekał na lepsze miejsce i moment.
    Poza tym, to że zniszczenie bolidu nie jest kosztem pracowników, nie znaczy, że kierowca nie musi szanować pracy ludzi w fabryce. Dla przypomnienia, byli już tacy, którzy musieli wybrać się do fabryki i przepraszać za zniszczenie bolidu.
    To nie jest prywatny bolid Vettela z którym może robić co chce.

    " Największe morale zespołu z czołówki budują wygrane a nie pojedyncze punkty. "

    Pojedyncze punkty może i są mniej ważne, ale kiedy nie można wygrać liczy się dojechanie do mety na najwyższym z możliwych miejscu, a nie stwierdzenie " 7 czy 17 pkt co za różnica ".
    Jest różnica i na koniec sezonu będzie się liczyło ile punktów Ferrari straci do Mercedesa. Owszem, tak czy inaczej będą na drugim miejscu, ale będzie ważne, nawet dla samego prestiżu, czy przegrają 100 punktami, czy 300. Każdy zdaje sobie sprawę, że oba zespoły w tym sezonie mają porównywalne bolidy, więc już sam fakt ile tracą te zespołu do siebie w punktacji będzie się liczył.


    @ 39.
    " Popełnił w tym roku błędy, których popełnić nie powinien "

    Mnie właśnie chodzi o takie przyznanie ze strony osób broniących za wszelką cenę Vettela.
    Oczywiście, że każdemu może się zdarzyć popełnienie błędu i w żadnym razie nie krytykuję za to Seby. Brakuje mi tylko takiego zwykłego przyznania tego faktu przez jego fanów. Ponieważ jak czytam w większości jest obwinianie wszystkich i wszystkiego, ale w żadnym razie kierowcy.

    Presja na kierowcy Ferrari zawsze była większa, niż w każdym innym zespole. Jak dla mnie, to jest główna przyczyna błędów Vettela. Ale jeśli nie potrafi sobie z nią poradzić, to właśnie nie najlepiej to świadczy o tym kierowcy.
    Zgadzam się również, że Seba w Ferrari nie ma tak komfortowych warunków jak Hamilton w Mercedesie. Te dwa zespoły, to całkowicie inny styl pracy.
    Ferrari więcej oczekuje od kierowcy, jednocześnie dając jemu mniej wsparcia od siebie. Ale to nie jest żadna tajemnica, tak samo miał Raikkonen, Massa czy Alonso, więc Vettel raczej nie mógł się spodziewać innego traktowania przechodząc do Ferrari.
    Zespół jako całość popełnia błędy, ale główna krytyka spływa na kierowcę - taka filozofia Ferrari.

    Ale wracając do kierowcy.
    W tym sezonie Vettel miał największą szansę na tytuł odkąd jeździ dla Ferrari. Powinien tylko mądrze wszystko rozegrać, zamiast niepotrzebnie marnować przewagę punktową nad Hamiltonem. Lewis słabo rozpoczął sezon i wziął się do odrabiania strat, dopiero wtedy kiedy poczuł, że może stracić mistrza.
    Dlatego uważam, że nawet nie mając takiego wsparcia jak Hamilton w Mercedesie, Vettel by zdobył tytuł. Wystarczyło tylko nie popełniać błędów, wtedy miałby mniejszą presję na sobie, a większą wywierał na Lewisie ( a to skuteczna taktyka wypróbowana już przez Rosberga ).

  • 42. sliwa007
    • 2018-10-08 08:30:23
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    38. Jen
    Niby idą od zwycięstwa do zwycięstwa, ale nikt im jakoś nie chce utrudniać życia. Mają czekać na resztę stawki? Coś jak w polskiej polityce, PIS jest z przodu bo po prostu w Polsce nie ma opozycji, a ta co jest to grupa nieudolnych rozproszonych ludzi z urażonymi ambicjami.
    Tak samo jest w F1, wygrywają bo nikt inny nie chce wygrywać. Nie wiemy co by było gdyby Ferrari naciskało a Vettel robił to co do niego należy.
    Mercedes nie dominuje w tym sezonie, ale wiemy, że naciskani popełniają błędy.

    40. MicCal
    Zgoda, ale proporcje w zgubionych punktach są mniej więcej 1:10, więc straty Mercedesa można pominąć.

    "A jeśli chodzi o pogoń i wynikające stąd błędy, to na rozwój bolidu i przewagę technologiczną nie ma mocnych."
    Cofnij się rok do tyłu i zobaczysz, że Mercedes naciskany przez Ferrari również ma problemy ze strategią czy niezawodnością. W równorzędnej walce poprawki często idą "na front" bez odpowiedniego przetestowania a silniki pracują na 110%.
    W tamtym sezonie Ferrari nie bardzo miało czym naciskać, tzn bolid mieli świetny ale dalej mu czegoś brakowało do Mercedesa, stąd musieli ryzykować . W tym sezonie nadrobili zaległości i mają równorzędny sprzęt, tym razem zawiódł Vettel. Na całej linii.

    Dalej uważam, że wystarczyło wykorzystywać swoje okazje i pilnować przewagi a Mercedes i Hamilton w końcu gdzieś by wtopili. Wyszło zupełnie odwrotnie a Ferrari po sezonie 2017 nie nauczyło się nic.

  • 43. TomPo
    • 2018-10-09 10:35:49
    • *.dynamic.chello.pl

    Rywalowi zawsze trzeba dac szanse, na popelnienie bledu.
    @42
    Masz racje, wystarczylo trzymac przewage, wygrywac tam gdzie wygrane byly w kieszeni, wystarczylo by VET nie jezdzil jak Maldonado, wystarczylo wywierac presje na Mercedesa.
    Tym czasem co zrobil VET i stratedzy Ferrari? Sami sie z walki wyeliminowali, pozwalajac Mercowi i Lewisowi na zmniejszenie cisnienia i presji.
    Moze to tzw "strach przed wygrana" - istnieje cos takiego w psychologii sportu :)
    Ten zespol od dekady juz nic nie wygral, wiec moze podswiadomie majac realna szanse na wygranie sezonu, na wlasne zyczenie go przegrali na calej linii ?
    Troche śmieszkuję, ale to w jaki sposob oddali praktycznie ten sezon jest smieszne.


Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2018 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo