devious
Ostatnia aktywność
avatar
devious

28.01.2026 22:32

2

"dominacja silników Mercedesa"

Co to za narracja :D Jakby tylko Merce jeździły to też tak byście napisali? :)

Merc rywalizował dzisiaj z Audi, drugim zespołem Red Bulla z debiutantem, 18-latkiem za kierownicą, oraz z Haasem, który wiadomo jest jednym z najbiedniejszych zespołów w stawce. To jak mieli nie dominować?

Jedyne realne zagrożenie dla Merców w tym sezonie to mogą być: Red Bull, Ferrari oraz Aston Martin (o ile Honda się ogarnie) - żadna z tych ekip nie jeździła. Więc jak ekipy z silnikami Merca miałyby nie dominować?

Przecież chyba nikt normalny nie oczekiwał "cudów" od Audi. Oni tak samo jak Cadillac zaczynają prawie "od zera" (Cadillac przynajmniej ma silnik, skrzynię i inne komponenty od Ferrari), więc dla nich każdy zdobyty punkt to będzie już wielki sukces. Racing Bullsy i Haas z kolei to ekipy, dla których jedno podium w sezonie to już będzie wielka sprawa (Haasowi się jeszcze nie udało, Bullsom raz w ost. latach).

avatar
devious

21.01.2026 09:05

2

Znowu obudzili się z ręką w nocniku i będą mieli najgorszy silnik w stawce :)))Klątwa Alonso trwa...

avatar
devious

20.01.2026 21:55

1

Pycha kroczy przed upadkiem - tak dokładnie wyglądało to w przypadku Rona... Kurde mieli silniki Mercedesa, mieli Alonso i Buttona... Owszem z "fabrycznym" Mercem by i tak nie wygrali (bo mieliby skręcone silniki), ale pewnie byliby drugą siłą, zgarnialiby podia i niektóre wygrane... 

Przeczekaliby tak 2015, a może i 2016 i dopiero jakby Honda była gotowa - to mogliby z nimi działać. A tak - słuszna w teorii koncepcja, by mieć "własnego producenta" totalnie zmarnowała im kilka lat, złamała kariery Rona, Boulliera, Alonso i Buttona... Z tego grona tylko Alonso wrócił do F1 :)

avatar
devious

20.01.2026 21:50

2

@Lukas SnR

"może dlatego że Hamilton nie będzie używał silnika Mercedesa? "

Wymienieni przez Marko Max i Fernando również nie będą mieli silników Mercedesa... :)

Ale to prawda - Lewis jest w innej sytuacji: po pierwsze nie ma statusu lidera w zespole, bo musi najpierw pokonać Leclercka, a to już jest mega wyzwanie... Po drugie Ferrari jest w rozsypce i nic nie wskazuje, że się podniosą - Aston ma Neweya, a Red Bull to Red Bull... Kto postawi pieniądze, że Ferrari będzie przed tymi ekipami? Ja nie. Po trzecie - Lewis nigdy nie był typem "inżyniera wyścigowego z kokpitu" - wręcz odwrotnie, to Lewis zawsze musiał być prowadzony za rączkę przez zespół... Ile razy widzieliśmy sytuacje, gdzie Max czy Fernando zaskakują własnych inżynierów celnymi spostrzeżeniami w trakcie wyścigu np. proponując strategię swoim kolegom z zespołu albo obserwując telebimy - a ile razy Lewis pytał "co się dzieje? Nie rozumiem". 

Lewis to znakomity kierowca, być może z największym naturalnym talentem i instynktem w całej stawce - ale dla mnie nigdy nie był tym "wyścigowym profesorem", który z kokpitu rozdaje karty i tworzy strategie, dowodząc całą ekipą. To ekipa musiała być obudowana wokół niego, by wygrywał - i dlatego teraz cierpi, bo nagle trafił do nowego środowiska, które nie gra z nim do tej samej bramki. W McLarenie i Mercu wszystko było pod niego ustawione, wszyscy jedli mu z ręki, głaskali i pomagali. W Ferrari on nawet nie potrafi się dogadać z inżynierem wyścigowym... Kolejny aspekt - motywacja - Lewis ewidentnie jest wypalony, jest u schyłku kariery i brakuje mu juz tego "ognia". Stać go na przebłyski - i tyle. Przypomina mi trochę Raikkonena i Vettela z końcówki ich karier - jeździli, bo kochali to, ale juz bez tego błysku. Wygrali swoje wcześniej, wiec po prostu przedłużali "agonię" - ich ostatnie sezony nie były powodem do dumy. To samo przeżywa Hamilton - nie widać u niego tej szaleńczej pasji, by stanąć na głowie i wygrać jeszcze jeden tytuł. 

Dlatego Lewis nie będzie miał żadnej przewagi w 2026 nad rywalami. 

avatar
devious

20.01.2026 21:38

0

@Rextrex

 

"Kiedyś jeździła Vectra i ludzie jakoś to przeżyli..."Z wyjątkiem pewnego bardzo znanego Brazylijczyka na Imoli... Głupszego argumentu nie mogłeś użyć... No chyba, że to miał być żart - w takim razie gratuluję :)

avatar
devious

17.01.2026 17:41

1

@banani 

Marzenia pozostają marzeniami :D

Szanse na F1 Tymek ma cały czas takie same tj. bliskie zeru. 

Obecnie nikt bez poteżnych tzw. pleców nie wchodzi do F1. 

Wystarczy popatrzeć gdzie są Drugovic czy Pouchaire - jeden mistrz F2 z poteżnym sponsoringiem, drugi mistrz F2 bez pleców, ale za to uważany za bardzo duży talent - tytuł w F3 przegrał ze starszym Piastrim o 2 punkty, potem w F2 został najmłodszym zwycięzcą wyścigu w historii - w wieku zaledwie 17 lat.

Obaj wygrali tytuły w F2 i nie zaliczyli nawet debiutu w F1 i już nie zaliczą. To czemu Tymek miałby liczyć na F1? Jakim cudem? :))

Do F1 dostają się:

-wybrani juniorzy Red Bulla, Ferrari, McLarena, Merca - i to taka garstka z całego programu - uważani za super talenty, za którymi z reguły stoją potężni i wpływowi menedżerowie - tacy jak Toto Wolff - ale i tak każdy z nich z reguły płaci grubą kasę za starty w topowych zespołach juniorskich 

-synowie milionerów (Norris, Stroll, Latifi)

-typowi paydriverzy z potężnym zapleczem sponsorskim (jak Sirotkin, Mazepin, też Kubica powracający ze wsparciem Orlenu)

Inaczej mówiąc, musisz mieć:

-kupę kasy

-talent-dojścia menedżerskie tj. być w juniorskim zespole najlepiej-ew. braki w talencie nadrabiasz jeszcze większą ilością kasyTymek nie miał nic poza talentem. To za mało, bo utalentowanych gości to jest na pęczki. W F1 są tylko 22 miesjca, niektóre "blokowane" przez 20 lat przez takiego Hamiltona czy Alonso. A przecież taki Max, Lando, Oscar, George czy Charles też pewnie kolejne 10 lat będą jeździć... Kimi i Bearman to spokojnie kolejne 15 lat... Hadjar pewnie też. 

To ile realnie miejsc będzie do obsadzenia w kolejnych latach? 5? Chętnych są setki.

Z Indy NXT bliżej do Indy, a to już będzie coś. Polaka w Indy jeszcze nie było. 

IMHO na Indy są realne szanse, na F1 nigdy nie było.

avatar
devious

08.01.2026 22:10

6

Czytając ten bełkot "Meksykańskiego Mistrza Świata", taka mi się nakreśla sylwetka Segio Pereza:

"Mitoman to osoba cierpiąca na mitomanię (patologiczne kłamstwo), czyli zaburzenie psychiczne polegające na kompulsywnym i niekontrolowanym wymyślaniu nieprawdziwych lub wyolbrzymionych historii na własny temat, często w celu poprawy swojego wizerunku, zdobycia uwagi i podziwu"

O jaki tytuł walczył Perez w 2022? :))) 

Może przypomnę?

-Leclerc wygrał 1 i 3 wyścig sezonu, w drugiej rundzie był drugi, Max miał 2xDNF i jedną wygraną. 

-Perez razem z Maxem odpadli w pierwszym wyścigu, w drugim był czwarty, potem drugi. 

Już po 3 wyścigach klasyfikacja wyglądała tak:

1. Leclerc 71 pkt2. Russell 373. Sainz 33 4. Perez 30Już po 3 rundach Perez był daleko za liderem (41 pkt)

-Następnie Max wygrał 3 wyścigi z rzędu, Perez ciułał punkty za 2 (dwa razy) i jedno czwarte miejsce. Leclerc co wyścig zdobywał PP, ale zaczął seryjnie przegrywać z Maxem, zaliczył też DNF.

Po 6 Grand Prix:1.Max 110 pkt2. Leclerc 104 3. Perez 854. Russell 74

Perez się trochę zbliżył, ale nadal to Max z Charlesem walczyli o tytuł.

W 7 rundzie w Monako Perez pokonał Maxa w qual (to już sukces), ale zajął tylko 3 miejsce. Pierwszy rząd dla Ferrari - ale zawalili strategicznie (jak to Ferrari) i oddali wygraną Perezowi. To powiedzmy jedyny moment sezonu, gdzie Perez można powiedzieć "waczył o tytuł":-Max 125 pkt-Leclerc 116 pkt-Perez 110 pktFaktycznie blisko! (Max miał 2xDNF, Perez i Leclerc po 1). 

Ale każdy wie, że po prostu dostał tę jedyną wygraną w prezencie od Ferrari. W każdym wyścigu od początku sezonu o wygraną walczyli tylko Max i Charles, reszta się nie liczyła. Kolejne 4 wyścigi to 2 wygrane Maxa i 2 wygrane Ferrari (Sainz i Leclerc). Perez zaliczył 2 DNF - awaria w Kanadzie i kolizja z Russellem w Austrii. 

Na półmetku sezonu, po 11 rundach (z 22 rund):

-Max 208 pkt-Charles 170 pkt-Perez 151 pkt-Sainz 133 pkt-Russell 128 pkt

Dalej było tak samo - Perez wygrał jeszcze w Singapurze, czyli łącznie zaliczył 2 wygrane - z czego jedna otrzymana w prezencie od Ferrari. W którym to momencie walczył o tytuł? Ani razu nie był wyżej niż na 3 miejscu w mistrzostwach! W pierwszej połowie sezonu to Max walczył z Leclerckiem, w drugiej Red Bull poprawił bolid i już nie było żadnej walki. Max wygrał 9 z 11 wyścigów w 2 połowie sezonu!

Prawdą jest jedynie, że Perez walczył o tytuł... Wicemistrza. I przegrał o 3 pkt. Może mu się pomyliło?

Klasyfikacja na koniec:

1.Max 454 pkt (15 wygranych)2. Charles 308 pkt (3 wygrane)3. Perez 305 pkt (2 wygrane)4. Russell 275 pkt (1 wygrana)5. Sainz 246 pkt (1 wygrana)

Perez cały sezon raczej walczył z Russellem, Leclerkiem i Sainzem o podium. Przed Maxem znalazł się tylko na początku, bo Max miał 2 awarie. Pod względem czystego tempa miał chyba 2 czy 3 konkurencyjne wyścigi w całym sezonie (2 runda Arabia Saudyjska i PP,7 runda Monako i 17 runda Singapur) - tak to Max mu zawsze odjeżdżał daleko. Więc o czym on bredzi?

W 2023 faktycznie na początku był bliżej - wygrał 2 wyścigi (Arabia i Baku - tory, które mu zawsze leżały) i po 4 rundach Max prowadził tylko 93 do 87 pkt. I to by było na tyle, bo potem Max juz nie przestał wygrywać, a Sergio juz w 6 rundzie zaliczył blamaż w Monako (ostatnie miejsce w qual, 16-pozycja i 2 okrązenia straty do Maxa w wyścigu) i przegrywał już 105 do 144. Max zdominował tamten sezon.Tak więc Segio dzielnie walczył o tytuły z Maxem... W swojej wyobraźni :D 

W 2022 w ogóle nie walczył o tytuł, w 2023 walczył przez 4 rundy. Prawdziwy bohater!!! 

Cóż, schizofrenia to ciężka choroba, jak widać dotyka nawet kierowców F1...

avatar
devious

23.12.2025 14:10

1

"Znakomita książka" i Bernie Collins - wybierz jedno XD

avatar
devious

17.12.2025 17:42

2

@Lukas SnR

  To jest jakis chory na głowę fanboj Vettelka, więc będzie go czcił :)

Fakty są takie, ze Vettel był mocno wypromowany przez całą F1, by wskoczyć "w buty" Schumachera. Baby Schumi - tak nawet go nazywano. Po odejściu "Schumowiny" F1 mocno traciła kluczowy rynek niemiecki, wiec koniecznie musieli mieć nową gwiazdę z tego kraju. Udało się wygrać kilka tytułów, ale nie zapanowała "Vettelomania" bo dzieciakowi mocno brakowało charyzmy :) I Niemcy tak olali temat, że nawet nie mają swojego GP, choć to przecież potężny rynek... A sam Vettel po tych kilku fartowynych tytułach potem dostawał tęgie baty i ośmieszał się sezon po sezonie... Facet potrafił przegrywać nawet ze Strollem, a to już wyczyn! Oczywiście nie odmawiam mu skilla - jak dostał świetny bolid to jeździł jak z nut - a Norris już udowodnił, że to wcale nie takie proste :) Natomiast to nawet nie jest topowy kierowca z własnej ery, a co dopiero jak wliczymy gości z wszystkich lat - to nie będzie Top20 kierowców nawet. 

avatar
devious

17.12.2025 17:34

1

@bartexar  Bez Hornera, Marko, Neweya (i kilku innych inżynierów) - oraz przede wszystkim bez Verstappena to ta ekipa będzie tam gdzie w tym sezonie byli pozostali kierowcy Red Bulla:

Przypomnę:-Hadjar 51 pkt-Lawson 38 pkt-Tsunoda 33 pkt

Max odejdzie z RBR za rok, jestem w sumie tego pewny - już negocjował długo z Toto, układał kontrakt na 2027. Dlatego Russell tylko roczną (z opcją przedłużenia) umowę dostał :) Sam zresztą mówił, że będzie w Red Bullu dopóki będzie tam Helmut. No to już nie musi tam być... 

W jego "buty" wskoczy Hadjar, on się pewnie poprawi jeszcze sporo, ale to nadal nie ten kaliber... No i do tego RBR stracił cały zarząd i wielu cenionych inżynierów - oraz stracili Hondę. Mają teraz swój silnik, tylko co z tego? Dla mnie oni idą teraz drogą Renault 20 lat temu - nie to, że przestaną być konkurencyjni, ale po prostu rywale pójdą do przodu - mamy teraz mocne i głodne ekipy fabryczne jak Aston, Merc i Audi, no i oczywiście 2 starych wyjadaczy McLarena i Ferrari. 

Wg. mnie ta pogoń Maksa to był łabędzi śpiew - McLaren od 1,5 roku był od nich mocniejszy, a w nowej erze pewnie jeszcze ktoś inny wskoczy wyżej. 

Hornera i Marko można nie lubić, do tego "zabiła" ich wewnętrza walka o władzę, ale jednego nie można im odmówić - mieli odpowiednio dużo wiedzy oraz jaj, by podejmować trudne decyzje. Nowe szefostwo RBR może ma wiedzę, ale nie widzę tam żadnego "rekina", który będzie cały rok taplał się w politycznym błocie F1, siłując z takimi gośćmi jak Totto Wolff, oraz rządzącymi FIA, FOM itd. - bo tak naprawdę to tam się rozgrywa główna walka. 

Kto jest mocny politycznie, ten jest mocny w F1. RBR za Hornera i Marko był głównym rozgrywającym wszystkich intryg. Teraz zostaną w tyle, a efekty wszyscy zobaczą za kilka lat - no chyba, że zarząd Red Bulla szybko znajdzie im nowego "zakulisowego wymiatacza". Zobaczymy.

avatar
devious

08.12.2025 10:20

2

@TomPoDokładnie, to Marko stworzył taką patologię w RBR, że najpierw męczyli się z coraz gorzej jeżdżącym Perezem - bo nie mieli nikogo lepszego - a potem zastąpili go żółtodziobem Lawsonem tylko po to... by wywalić go zaledwie po 2 wyścigach, co jest jakąś abstrakcją... I co najzabawniejsze w miejsce Lawsona wzięli jeszcze bardziej żenującego Tsunodę. ]

Efekt jest taki, że Tsunoda ma mniej pkt niż Stroll w marnym Astonie. STROLL! I oczywiście Max przegrał tytuł o 2 pkt - ktokolwiek lepszy w Red Bullu choć raz w sezonie pewnie by te 2 pkt odebrał Norrisowi - choćby w jakimś sprincie. Tsunoda ani razu nawet nie zakręcił się koło McLarenów. Nawet strugi nie mógł dawać Maxowi w qual, bo z requły odpadał w Q1. Zerowy użytek z gościa. A za taką a nie inną decyzją o obsadzie fotela stał właśnie Marko. 

Prawda jest taka, że w RBR w 2 fotelu powinien jeździć ktoś pokroju Sainza, Albona albo Hulkenberga. Dwóch pierwszych było w stajni RBR, trzeci był wiele razy z nimi łączony (w tym jak brali Pereza, to on był też rozważany). Każdy z nich by "zrobił robotę" - Maxowi by nie przeszkadzał, ale by swoje podia wyjeździł, odebrał jakieś punkty McLarenowi itd. RBR miałby zapewne mistrza kierowców i wicemistrza konstruktorów. 

Pytanie tylko, czy któryś by teraz chciał tam w ogóle jeździc? Albon i Sainz mają się dobrze w Williamsie, Hulk będzie liderem Audi - po co im toksyczy Red Bull i Helmut robiący z nich idiotów? No właśnie to jest ten problem - Helmut. Gość robi krecią robotę w RBR... 

Skoro RBR przegrało oba tytuły, to też Helmut ponosi kolejne porażki i sportowe i wizerunkowe - jego program ewidentnie kuleje, jego decyzje są słabe, a wyniki sportowe się nie bronią - to nie dziwię się, że chcą go w końcu wywalić. Mateschitza juz dawno nie ma, skończyły się "plecki", tylko Verstappenowie go jeszcze uratowali w 2025 roku, ale chyba powoli to się kończy.  Nowy zarząd chyba płakał po Dr Marko nie będzie... 

A Max? Max i tak odejdzie po 2026, bo RBR pewnie będzie odstawał silnikowo od Merca (będę w szoku, jak nie będą).

avatar
devious

07.12.2025 23:23

3

@michal395  " i tylko kibice Maksa będą widzieć tam przewinienie Lando"

Czyli jak jestem kibicem Alonso i - dodam też kibicem McLarena - to nie mogę uważać, że za to powinna być kara?

Myli Ci się kibicowanie z fanatyzmem: to fanatycy bezwarunkowo "wierzą", odrzucają fakty i ślepo brną w swoje wierzenia: polityczne czy sportowe czy jakiekolwiek inne. I potem mamy takie guano w sieci: musisz być w jednym z "obozów" bo nie możesz być bezstronny. Jak nie kochasz Trumpa to musisz być lewakiem, jak nie kochasz Norrisa to jesteś fanem Maxa, jak nie masz Playstation, to na pewno kochasz Xboxa itd. Bez sensu :)

avatar
devious

07.12.2025 23:15

6

Co do kary - może i Tsunoda wypychał, ale wielu kierowców tak robi - to normalna obrona na prostej, jak rywal ma DRS - ale ewidentnie Norris miał miejsce, by się zmieścić w torze lub odpuścić manewr. 

A wyprzedzanie poza torem to wyprzedzanie poza torem - możesz oddać pozycję, albo dostajesz karę. Więc tutaj jednak jest to niezrozumiałe - albo jesteśmy konsekwentni w tych karach, albo jednak walczący o tytuły są inaczej traktowani :D (Kiedyś się do tego któryś sędzia przyznał). 

Wydaje mi się, ze sędziowie po prostu mieli miękkie fajki i się bali dać karę, wybrali "mniejsze zło" :)

A w sumie ciekawiej by było i chyba lepiej dla Norrisa, jakby dostał karę - musiałby wyprzedzić na torze Leclecka i pewnie by go wyprzedził, bo Ferrari w tym sezonie to totalny złom. Mielibyśmy więcej dramaturgii - może nawet do ostatnich okrążęń i tytuł Norrisa byłby więcej wart, bo by go dosłownie "wyszarpał". Sam bym wtedy był bardziej zadowolony i powiedział "noo zapracował sobie na ten tytuł". A tak mam niedosyt - wygląda, jakby wszyscy grali w drużynie Lando: nie tylko dostał kosmiczny bolid (który był najszybszy na każdym torze, pierwszy rząd w qual mieli gwarantowany - chyba poza jednym wyścigiem zawsze był McLaren z przodu, punktów ugrali prawie tyle co Red Bull w 2023 roku, jak Max wygrał prawie wszystkie wyścigi - i tak samo McL powinien wygrać z 20 w tym roku, a wygrali ledwie 14), Antonelli oddający mu 4 miejsce w głupi sposób, Piastri oddający mu 2 miejsce na Monzie, sędziowie w Meksyku itd. itp. Tak Lando miał też pecha, ale miał też status pozwalający mu wygrać tytuł na 3-4 wyścigi przed końcem sezonu - a wygrał tytuł o 2 pkt ledwie. To kiepsko wygląda.

Jak Lando nie wygra kolejnego tytułu, to przylgnie do niego łatka "J.Villenevue'a" czyli gościa co wygrał, bo mial najlepsze auto - a niekoniecznie byl najlepszy. Więc nie wiem serio po co sędziowie tak dmuchają i chuchają na Lando, serio on by sobie i tak poradził :) Potem przez taki protektorat zespołu i sędziów ludzie nie lubią Norrisa, tworzy się hejt w sieci itd. 

A przecież oglądamy ten sport, by podziwiać twardzieli, herosów, gości z innej planety - mi się to nie zgrywa... Dlatego niedługo po celebracji na podium powiedziałem "Meh" i wyłączyłem F1TV.

Szkoda, że dzisiaj ten finał był taki trochę bez emocji, bez ciekawego zakończenia. Wszyscy zblazowani, łącznie z Lando - i Max, i Oscar. Spodziewałem się czegoś innego. Ale to też specyfika miejsca - finał powinien być np. w Brazylii lub Australii, nie w takim "nędznym" miejscu jak Abu Dhabi, gdzie wszystko jest sztuczne - więc ściganie też.

avatar
devious

07.12.2025 23:05

1

@banani

  Dokładnie, koleś ma ujemne IQ :D 

W ogóle 5 lat w F1 jeździł, 124 wyścigi i NIC nie pokazał... tyle szans, a miał momentami naprawdę niezłe bolidy - obecnym Max 8 wyścigów wygrał, a Tsunędza nawet blisko podium ani razu nie był. 

Serio nie pamiętam tak miernego i bezbarwnego kierowcy ze stajni Red Bulla - taki Lawson to przynajmniej twardo jeździ, jest "jakiś". A Tsunoda nic, jego jedyny wyróżnik - to że jest niski. Tylko z tego będzie zapamiętany... Widać typowy pay-driver wciśnięty przez Hondę.Tęsknić nikt nie będzie.

avatar
devious

07.12.2025 22:28

1

@Vicente

  Stroll i tak jeździł ponad stan (33 pkt), przede wszystkim zabrakło punktów Alonso przez jego seryjne DNF - miał ich pół tuzina... Dużo awarii i kolizji nie z winy Hiszpana - ciągle ktoś w niego wjeżdżał. Gdyby nie seryjny pech na początku sezonu, to Alonso byłby tym złomiastym bolidem przed Albonem w generalce, czyli na 8 miejscu - kosmos, patrząc na to, że bolid często był 7-8 siłą w stawce, a czasem nawet i 9-tą. Oby w przyszłym roku Newey ruszył ten zespół z dna... W mistrzostwo nie wierzę, bo Honda ponoć znowu dała ciałą - ale choćby jakieś podia i ta jedna wygrana dla Alonso przed końcem kariery - należy mu się to jak psu miska...

avatar
devious

07.12.2025 12:23

1

@CryKillerPL

 

Wszyscy interesujący się F1 i nie będący kopletnymi głąbami od dawna o tym wiedzieli: są po prostu różne typy kierowców, którym pasują różne specyfikacje bolidów, opon, torów itd.Np. w idealnie prowadzących się bolidach na mokrym Hamilton pewnie pokonałby Alonso, na suchym pewnie szli by łeb w łeb, ale już jak bolid by nie domagał - to tutaj byłby lepszy Alonso, bo on od debiutu musiał walczyc z takimi bolidami, w zasadzie całą karierę. Wystarczy popatrzeć na ich kariery: Alonso debiutował w Minardi, najgorszym bolidzie w stawce, potem rok musial byc testerem mocno przeciętnego wtedy Renault itd. Całą juniorską karierę borykał się z "brakiem kasy". Hamilton w wieku bodajże 14 lat był już juniorem McLarena i całą karierę miał zawsze najlepszy sprzęt, już w czasach gokartów (o tym mówił Kubica, że na zawody kartingowe Hamilton i Rosberg przyjeżdżali jak książeta, z całą świtą, mieli największy zespoł, sztab ludzi i najlepsze gokarty, a reszta zawodników mogła tylko podziwiać), potem najlepsze zespoły w F3 i GP2. I od razu debiut w supermocnym McLarenie i potem nigdy w sumie nie miał słabego bolidu - zawsze taki, który wygrywał wyścigi. 

Dlatego ja zawsze się nabijałem z Hamiltona, że to "primadonna" - zawsze robił wielkie dramy z byle powodu, jak przyjechał drugi a nie pierwszy, to już był foch. Albo robił z siebie męczennika, bo tak mu ciężko było dostać się do F1 (był jednym z tych, którzy mieli najłatwiej). Analogicznie teraz antypatię wzbudza Norris swoim pierdolomento Łatwo się przyzwyczaić do wygrywania, ale potem jest duży szok, jak musisz przegrać kilka razy. 

Teraz chyba pierwszy raz w karierze nie ma bolidu, który wygrywałby wyścigi (choć Charles miał PP i był kilka razy na podium) i już Hamilton jest wrakiem, stracił całą motywację itd.To jakim wrakiem by był jakby trafił jak Alonso do McLarena z dziadowską Hondą w latach 2015-2017? Co to dopiero byłby za płacz :D

avatar
devious

07.12.2025 11:51

2

@Malmedy19

 To mentalność sekcarska :) Sporo ludzi na to choruje niestety... To tak jak w polityce, wyliczasz wałki danej partii (a w każdej są jacyś wałkarze) - a ludzie: "to nieważne, gość może sobie kraść, powodować wypadki po pijaku albo mieć wyroki za przestępstwa seksualne, a ja i tak będę na niego głosował(a)!!!"

W każdej dziedzinie sportu analogicznie, to nie są kibice - to wyznawcy :D

avatar
devious

06.12.2025 22:47

1

@kodzix

  Ich bolid CAŁY CZAS jest najszybszy, na każdym torze... Tylko kierowcy to angielski Massa i Webber junior :)

avatar
devious

06.12.2025 20:33

6

@Supersonic

Lance przez 2 lata 15 razy pokonał Vettela, a tutaj mamy do zera... Alonso 44 lata ma, przecież to dziadzio :DSwoją drogą niektórzy ludzie jeszcze się dziwią, jak Vettel dostał baty od Ricciardo i Leclercka... Normalnie dostał, bo to mega przereklamowany kierowca :D Oczywiście był na tyle dobry, by mega dominującą maszyną dowozić tytuły i pokonywać przeciętniaków pokroju Webber, Raikkonen czy Stroll, ale nigdy w życiu go nie umieszczę choćby blisko Top10 najlepszych kierowców w historii F1. 

Taki Prost dosłownie zjadał kolejnych Mistrzów Świata sezon po sezonie (Lauda, Rosberg, Senna, Mansell, Hill) i taki kierowca to top. A nie Vettel :)

avatar
devious

06.12.2025 20:24

3

Pęknę ze śmiechu jak jutro Oscar będzie próbował atakować Lando (nie ma nic do stracenia, jak odpuści to już na zawsze zostanie nr 2 jak jego guru Webber, jak DC, Rubens, Massa, Bottas i inni) i obaj się zderzą... To by było takie bardzo piękne podsumowanie tego sezonu - cały czas Papaya Rules i niby dawali im walczyć, ale tak nie do końca... Niezależnie co się jutro wydarzy to i tak kierowcy McLarena są rozczarowaniem tego sezonu - mieć taki bolid i nie wygrać 20 wyścigów w sezonie i nie mieć choć 100 pkt przewagi nad trzecim kierowcą - to jest jednak sztuka. To prawdziwy wyczyn :)

avatar
devious

06.12.2025 20:18

2

@Litwak

  Merc miał tempo, ale obaj kierowcy dzisiaj nie dowieźli... Russell P4 pomimo błędów na obu kółkach w Q3. Bez tego miałby pewnie 2 miejsce w qual. 

avatar
devious

06.12.2025 20:16

1

@Tiger 1

 SIÓDMY TYTUŁ Maxa :)))

Przecież mistrzostwa Lewisa w oszukanym Mercu się nie powinny liczyć :)))))

avatar
devious

03.12.2025 09:31

8

Nie da się mieć dwóch kierowców nr 1. Więc z Oscara zrobili kierowcę Nr 1,5 :)

Do tego prawdopodobnie nie spodziewali się, że Oscar dorówna Lando - sam Zak Brown mówił w ub. roku, że teraz zaczyna się "era Lando" i porównywał go do Senny, Schumachera czy Hamiltona. Myślał pewnie, że Oscar będzie dostawał baty w kwalach i przez to przyjeżdżał za Lando w wyścigach, od święta "wygrywając na pocieszenie" (jak Bottas, Rubens czy DC). No niestety Lando to nie kaliber Schumachera, a Oscar jest lepszy niż taki Bottas czy Massa. No i mają problem w Maku :)

Ja i nie tylko ja - bo pewnie wiele osób by się zgodziło ze mną - nie miałbym z tym problemu, gdyby nie to pierdolomento McLarena o równych szansach i Papaya Rules... Jasne, równe szanse, a potem Oscar musi oddawać pozycję Norrisowi jak temu nie wyszedł pitstop :))) 

Wiele rzeczy toleruję, ale nie lubię jak się ze mnie robi idiotę... Powiedzieliby wprost: "Lando jest naszym liderem, ale pozwalamy na walkę i Oscar może próbować do określonych granic tj. dopóki nie dochodzi do kolizji" - przynajmniej byłaby jasna sytuacja.A tak ludzie się wkurzają, bo jak ktoś zaczyna gadkę jak politycy, że oni przez pomyłkę głosowali, albo wcale nie wiedzieli, że wzięli łapówkę - albo, że to w ogóle nie była łapówka :))) itp. brednie - to się ludzie irytują. A Lando dokłada jeszcze do pieca swoimi głupimi wywiadami, typu "Max miał łatwiej (bo ojciec go maltretował w dzieciństwie więc wyrósł na twardziela, a ja pochodzę z rodziny milionerów więc miałem bardzo ciężko w życiu itp.)" :) 

avatar
devious

02.12.2025 09:50

1

Alonso wraca do Hondy i znowu Honda będzie miała przez 3 lata g*wniany silnik, padnę na cyce jak to się potwierdzi :)))))

Oh sh*t, here we go again :D

Klątwa Alonso pełną gębą, F2 engine będzie znowu... Tylko jak Alonso odszedł z F1 to się Honda nagle ogarnęła i zaczęła wygrywać wyścigi (w 2019), potem jak wrócił do F1 w 2021 to Honda już tytuły wygrywała i to 4 z rzędu :) Teraz Honda przechodzi znowu do ekipy Alonso i co - znowu mają problemy... Tutaj w takim razie Newey nie pomoże, jak będą mieli znowu 50 koni mniej niż Merce. 

Niesamowita jest ta klątwa Alonso - a to wszystko "Karma" za 2007 i 2008 (Singapur) rok :D Mówię to jako wielki fan Alonso - najwidoczniej taka dziejowa sprawiedliwość go spotyka :)

avatar
devious

02.12.2025 09:40

2

@Matron

  " Szkoda Hadjara skończy jak jego poprzednicy"

Niekoniecznie. Jest spora szansa, że Max odejdzie po sezonie 2026, bo RBR nie będzie konkurencyjny (a są na to spore szanse - budują swój własny silnik, nie mają doświadczenia w tej materii, więc juz na tym polu mogą odstawać - a aerodynamicznie to od straty Newey'a jest tylko gorzej i gorzej z czasem... raczej też nie będą już nadrabiać aero potencjalnych strat "mocowych"). 

Jos znakomicie "rozgrywa" karierę swojego syna i słusznie wstrzymał się rok z transferem do Mercedesa - a przecież negocjacje już były zaawansowane - po prostu chcą wybadać, kto się najlepiej odnajdzie w nowych przepisach - a w zasadzie każdy może - i kto zbuduje najlepszy "power unit" (bo to już nie tylko o silnik chodzi). Ten jeden rok w RBR najwyżej się "przemęczą", jak RBR będzie z tyłu to po prostu wybiorą sobie nową ekipę. A jestem pewien, że każdy będzie chciał Maxa - na pewno Merc, na pewno Ferrari, raczej na pewno Aston Martin (Lewis raczej odejdzie po 2026 bo jest ewidentnie wypalony, termin przydatności Alonso też się powoli kończy), można tylko dywagować, czy chciałby go też Zak Brown - tutaj możliwe, że nie, żeby jego pupilek Norris nie dostał batów :) 

Ale jest jednak spora szansa, że Max odejdzie po 2026 z RBR - bo raczej całej kariery w jednym zespole nie spędzi, nawet Lewis się znudził Mercedesem w końcu... Max też będzie szukał nowego wyzwania. I co wtedy? Oczywiście RBR będzie potrzebował Hadjara. Nawet jak wezmą drugiego kierowcę "z rynku" np. Russella, Leclercka czy Piastri'ego (IMHO 3 realne opcje do zastąpienia Maxa) to muszą mieć na 2 fotelu mocnego "wychowanka" - to jest priorytet Helmuta i będzie tak, póki Helmut będzie w RBR. Poza tym Hadjar naprawdę wygląda na gościa, który może wejść w buty Maxa... Ma ten ogień i skilla, a pamiętajmy, że on dopiero skończył 21 lat niedawno. Przyszłość przed nim.Średnio co 5 lat w RBR objawia się "topowy kierowca":

-okres 2005-2009 to był Vettel

-2010-2014 - Ricciardo

-2015-2019 - Max

-2020-2025 - HadjarWszystko się zgadza :D

avatar
devious

01.12.2025 12:19

2

Podjął "już" decyzję :D - przecież oni podjęli ją ze 2 miesiące temu, tylko nie ogłaszali tego, żeby nie "zabić" do końca Tsunody :D

Swoją drogą nie rozumiem tego awansu Lindblada, koleś jest zupełnie... blady :D W F2 nic się nie wyróżnia, Hadjar to było widać ogień od początku, nawet w tym pierwszym, nieudanym sezonie w F2 miał przebłyski, w drugim to już był dynamit prawdziwy. 

Lindblad chyba za wcześnie do F1 trafia, kolejny będzie co go za szybko wrzucą i przemieli go maszynka Red Bulla. 

A Tsunody nie szkoda, tyle lat go trzymają już - jakby miał coś pokazać, to by pokazał dawno temu. 

5 lat w F1, w Abu Dhabi zaliczy 114 występ - to dużo za dużo jak na takiego przeciętniaka. Żaden chyba inny w rodzinie RBR nie dostał tyle czasu. Płakać nikt po nim nie będzie.

avatar
devious

01.12.2025 12:13

0

@sty77

 

Typowy poziom polskich nieogarniaczy, biorą ich chyba z ulicy :))

Raz odpaliłem podcast tych dwóch pajaców Budnik i Porzywiński z parcfer.me co im się zdarza też komentować jakiejś treningi czy coś (chyba nie byli nigdy głównymi komentatorami - nie wiem, nie śledzę od lat F1 z polskim językiem, zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć i nie planuję więcej się tym katować) - no panowie takie brednie momentami gadali, że chyba wiedzę czerpią z Drive to Survive :D Macki mi opadły i nigdy więcej nie odpaliłem. 

Polecam jednak oglądanie z angielskim komentarzem - teraz np. na F1TV komentują Alex Jacques z Coulthardem i Palmerem i bdb to wychodzi, dużo wyłapują, no i przede wszystkim to DC i Joylon to byli kierowcy F1, więc ciut więcej wiedzą niż nasze lokalne ofermy, co pewnie nawet nigdy po torze nie jechały i gadają byle gadać, bez ładu i składu :)

avatar
devious

01.12.2025 12:07

2

@gouter

Jakby nie SC to Piastri byłby pierwszy, a Lando zapewne drugi lub trzeci (zależy jakby się walka z Maxem potoczyła) - Oscar odrobiłby 7 lub 10 pkt. 

A tak Oscar był drugi, Lando czwarty - odrobił tylko 6 pkt. Czyli stracił, także względem Maxa. 

avatar
devious

01.12.2025 00:49

1

@ojciec3d

 To oznacza, że niebyt wiele rozumiesz z F1 :) Nawet z poprawną pisownią nazwisk kierowców masz problem. Pała! Siadaj! Na wywiadówce pogadam z rodzicami, bo na dzień dzisiejszy to nie zdasz do następnej klasy...

avatar
devious

01.12.2025 00:42

1

Helmut już zapomniał chyba, jak w 2012 Vettela przepuszczali w kilku wyścigach nie tylko kierowcy Toro Rosso, ale też funfel Niemca niejaki Michael Schumacher... No i oczywiście jak tylko Seb znalazł się na torze tuż za "niepokornym" Markiem Webberem, to ten dostawał polecenie zjechania na pitstop - byle tylko nie przeszkadzał :)

Reasumując - nie dość, że Vettel miał wtedy poteżną przewagę sprzętową nad rywalami, to jeszcze 1/5 stawki nawet nie podejmowała z nim walki (pamietam, jak w jednym z wyścigów, bodajże w Indiach? Vergne w Toro Rosso po prostu zjechał na pobocze byle nie zablokować przypadkiem Vettela...) Potem oczywiście powstał na tej podstawie "mit wielkiego Vettela" który tak bohatersko odrabiał straty i sięgnął po tytuł w Brazylii :) Vettel owszem był 4-krotnym mistrzem, ale to serio nikt chyba nigdy nie był tak pchany przez zespół... Może tylko Hamilton miał łatwiej w karierze :D 

Hamiltona bez cieplarnianych warunków zdecydowanego nr 1 w super aucie weryfikuje teraz Ferrari, a Vettela zweryfikowało dwóch pierwszych poważnych rywali tj. Ricciardo, a potem Leclerc - Zresztą cała jego przygoda z Ferrari a potem z Astonem (gdzie dość często przegrywał ze... Strollem!) pokazała, że "król jest nagi". 

W sumie teraz to samo dzieje się z Norrisem - facet jest strasznie pchany na mistrza przez McLarena, to solidny zawodnik, ale po prostu ten jego tytuł - jak się wydarzy - będzie naprawdę słabo oceniany. Chłop wygrał 7 wyścigów w bolidzie, w którym powinien mieć z 15 wygranych w tym roku...

avatar
devious

30.11.2025 18:56

12

@n0nam3k  A jakie dzisiaj były szanse, że skończy na P4 za Williamsem? Zerowe :) A jednak się wydarzyło.A jakie były szanse w 2010, że Alonso startując z 4 pola dojedzie siódmy za Renault? Do tytułu mu 4 miejsce wystarczyło wtedy, ale Ferrari się dało ograć jak dzieci. McLaren też potrafi zawalić. Wystarczy, że Lando słabo wystartuje i "utknie" za Russellem w dość szybkim Mercu i nie ma gwarantowanego podium wcale. Patrząc na przebieg tego sezonu to "jeszcze się sporo może wydarzyć". Łącznie z kolizją Maxa i Lando i tytułem Piastriego :)))

avatar
devious

30.11.2025 10:56

1

@ojciec3d

W jaki sposób mieliby mu zabronić dojechania na podium w ost. wyścigu? Chyba tylko przez storpedowanie pit stopu, żeby spadł za jakiegoś Merca, ale co jak Merce będą daleko z tyłu?

Tak czy siak Norris ma w zasadzie gwarantowanego mistrza, ale fajnie by było zobaczyć 3 gości z taką samą liczbą pkt na koniec sezonu na 3 pierwszych miejscach :D

avatar
devious

30.11.2025 10:54

1

@ojciec3d

  To jest tylko kwestia wstrzelenia się RBR z ustawieniami - jak trafiają idealnie jak w Las Vegas, to Max odjeżdża reszcie stawki na 20 sekund. 

W kilku innych wyścigach zupełnie nie trafiali z ustawieniami, tak samo było w piątek i wczoraj - Max narzekał na wszystko. Abu Dhabi to inny tor, więc nie wiadomo jak będzie. Zwłaszcza patrząc na Norrisa, który potrafi dowolny wyścig zawalić, startując z PP jak w Las Vegas. Piastri nie lepszy. Tak więc jedna "wpadka" Norrisa i szanse się wyrównują. Inna sprawa, że on nie musi już cisnąć wystarczą mu dwa trzecie miejsca - może dwa razy przyjechać za Maxem i Oscarem i ma tytuł - czyli musi tylko pokonać Mercedesy. Serio może jechać na pół gwizdka i ma tytuł w kieszeni... Nie może tego zawalić :)

avatar
devious

29.11.2025 23:46

1

Najlepszy scenariusz na 2 ostatnie wyścigi sezonu :)-jutro Norris DNF, jakaś przebita opona, kolizja, awaria cokolwiek. Piastri wygrywa w Katarze, Max drugi. Przed finałową rundą:

1. Oscar 399 pkt

2. Lando 396 pkt

3. Max 389 pkt 

Czyli realnie każdy z nich ze sporymi szansami na tytuł :)

Ostatni wyścig sezonu:

-Max wygrywa, Lando drugi, Oscar trzeci. 

Klasyfikacja na koniec:

1. Oscar 414 pkt, 8 wygranych wyścigów

2. Lando 414 pkt, 7 wygranych, 9 drugich miejsc

3. Max 414 pkt, 7 wygranych, 6 drugich miejsc

Najciaśniejszy finisz w historii :D Dużo dałbym za coś takiego - niezależnie, który z tej trójki wygrałby tytuł (lubię wszystkich trzech, wiec mi to wszystko jedno w sumie).

avatar
devious

29.11.2025 23:39

0

@ojciec3d  " a to by musieli w dwóch wyścigach to zrobić,"No nie bardzo, jeżeli jutro np. Norris z Piastrim by się zderzyli i odpadli a Max wygrałby wyścig, to zrównałby się z Lando punktami, a Oscar miałby 22 pkt straty. O tytule decydowałby ost. wyścig, kto wygra albo jest choćby wyżej, ten zgarnia tytuł.

avatar
devious

27.11.2025 12:11

1

"Najprostszym sposobem dla Norrisa będzie pokonanie zarówno Piastriego, jak i Verstappena o 2 punkty w GP Kataru, chyba że sprint wprowadzi jakieś inne kombinacje. Może to uczynić na wiele sposób, na czele naturalnie z wygranym wyścigiem."

Nawet wygranie wyścigu w niedzielę może nie dać Norrisowi tytułu. 

Lando sprint: 1 pkt, wyścig 25 pkt i finałowy wyścig za tydzień 0 pkt. 

Max: sprint 8 pkt, wyścig 18 pkt, finałowy wyścig 25 pkt = i Max mistrzem. 

Oczywiście to mało prawdopodobny scenariusz, Lando ma komfortową przewagę, szybki i niezawodny bolid - po prostu musi się dobrze zakwalifikować i nie zawalić nic, trzy trzecie miejsca dadzą mu tytuł... 

Choć przykłady z przeszłości (2007, 2010, 2012) pokazują, że nie tak łatwo jest "dowieźć dużą przewagę", zwłaszcza jak rywal w formie i wygrywa wyścig za wyścigiem. Lando też już wiele razy udowodnił, że z dźwiganiem presji jest na bakier...0 Więc wszystko możliwe :D

Byłoby idealniee, jakbyśmy mieli znowu jakiś mega finał mistrzostw, jak wyżej przytoczone klasyki, czy sezony 2008 i 2021 (ten ostatni wiadomo, kontrowersyjny, ale emocji było multum!).

avatar
devious

26.11.2025 20:10

4

W sumie lekki szok, bo chyba nigdy nikt nie pomyślał, że on by właśnie tego chciał... 

Nieczęsto projektant zabiera się za szefowanie, choć np. Ross Brawn tak zrobił i wygrał tytuł i to w zespole pod własnym nazwiskiem :))) 

Ale widzę Newey gra w swoiste "BINGO F1" i odznacza kolejne wyzwania - wygrał już wszystko jako projektant, to teraz chce spróbować sił jako szef - tego jeszcze nie robił. Wyzwanie nie lada, bo jednak to bardzo niewdzięczna rola i wymaga też bycia po prostu "dupkiem" i walki o swoje - mocno polityczna, mało techniczna. Adrian mi nie wygląda na polityka... Ale kto wie?

A może on jest tak pewny swojego projektu na 2026, że trochę jak Ross Brawn chce mieć swój "złoty strzał" - wygrać tytuł zarówno jako projektant i jako szef zespołu. I odejść w ostatecznej chwale :D 

Jak jakis przedmówca wspominał - może to go jednak odciągać od głównego zajęcia, a raczej na pewno będzie. Nie da się połączyć kilku ról, szef zespołu to robota na 18 godzin dziennie 7 dni w tygodniu... Gdzie tutaj jeszcze myśleć o projektowaniu... Chyba, ze czegos nie wiemy i Adrian już na tyle wdrożył swoich ludzi, że sam nie będzie musiał dużo projektować :)

avatar
devious

26.11.2025 20:03

1

@Jacko

  Mi Ciebie żal, że wyciągasz takie wnioski prosto z tzw. dupy. Dwunasty rok pracuję u jednego pracodawcy :) Branża IT dodam, więc raczej unikatowo, bo w naszym dziale np. sieciowcy to tak średnio pół roku wytrzymują... 

Czym ja się kieruję w życiu nie jest ważne - ważne czym się kieruje zdecydowana większość ludzi, a już zwłaszcza w takiej dyscyplinie jak F1 - kasą i ambicjami. U mnie w IT tylko o tym ludzie myślą - chcą wyżej "awansować", robić coś "ciekawszego" albo po prostu zarabiać więcej. Ew. jakieś benefity dodatkowe. A w F1 jak jesteś inżynierem "średniego szczebla" w takim Red Bullu i dostajesz po latach awans np. na szefa działu u rywala - i podwyżkę np. 50% to zgadnij kto by się nie zdecydował. Przecież w ten sposób właśnie ekipy typu Alpine czy Audi wyciągają ludzi z topowych ekip - biorą gości na niższych stanowiskach i dają im awans, na który tamci się nie mogli doczekać u obecnego pracodawcy. Są wyjątki, że ktoś się wypalił, ma dość podrożowania itd. Ale jak ktoś przechodzi z zespołu typu Ferrari, Red Bull czy Merc do Haasa albo Williamsa, to tylko dlatego, że dostał awans i zaspokoi swoje ambicje. A przy tym pewnie więcej zarobi (tak, każdy chce więcej zarabiać, nie znam nikogo, kto chciałby mniej przy zmianie pracy!). Vide choćby ruchy Volvesa z Merca do Williamsa czy Wheatleya z RBR do Audi - obaj zostali szefami zespołów, choć musieli przejść do gorszych ekip. Analogicznie robią inni pracownicy w F1 właśnie :)Brednie o tym, że ludzie odchodzą bo nie lubią Maxa to serio jest poziom komentarzy z jakiegoś onetu :)

avatar
devious

26.11.2025 10:26

1

@Vendeur

"Skoro zmienili miejsce, to jednoznacznie świadczy o tym, że coś było nie tak - to chyba logiczne...?"

Umiejętność czytania się kłania:

"gdzie ma objąć wyższe stanowisko w całej strukturze. "

Idziesz z mistrzowskiej ekipy do słabeusza (ale bogatego) bo dostajesz awans. Coś za coś. I pewnie większą kasę, co oczywiste skoro wyższe stanowisko.Nikt bez benefitów nie zmienia roboty, każdy to robi z powodu większej kasy i ew. "awansu". To chyba logiczne? :)))

avatar
devious

26.11.2025 10:23

2

Mega wiadomość :)

Fajnie, że będzie "dodatkowy smaczek" przy oglądaniu F2 w przyszłym sezonie :) 

Jakby tak jeszcze Tymkowi lub Kacprowi się udało uzbierać budżet na F2 - choć nie jest to proste. 

Bardzo lubię Romana - nie tyle dlatego, że jest Polakiem (bo też on jest raczej takim pół-Polakiem, ale widać się stara nauczyć polskiego itd. i to imponuje) ale po prostu ciekawa postać i nie da się go nie lubić, widać talent np. na mokrym, widać etos pracy i skromność, nie gwiazdorzy... 

A przypomne chłopak doszedł szybko do F2 bez kariery w kartingu, to niebywałe w dzisiejszych czasach :) Jakby jakimś cudem dotarł do F1 - choćby jako rezerwowy i wskoczył na kilka wyścigów na koniec sezonu jak Aitken czy Pietro Fittipaldi - to byłby chyba pierwszym gościem od czasów Pietrowa, który do F1 trafił omijając karting?

avatar
devious

26.11.2025 10:09

1

@kiwiknick

"pełno takich było" - 115 ludzi wygrało wyścig F1 na 76 lat ścigania, to jest 1,5 człowieka rocznie, faktycznie "pełno" :D

No i Kubica nadal jest w Top10 najmłodszych zwycięzców w F1 w historii, całkiem dobre osiągnięcie - kariera tragicznie przerwana, bywa i tak - ale przynajmniej dalej się realizuje. 

Bellof dla przykładu nawet nie zdążył stanąć na podium, a talent taki, że pewnie byłby w topce w F1 latami, jak Kubica. 

Heidfeld i Hulkenberg też dobre przykłady - wchodzili do F1 jako mega talenty, a nawet nie wygrali wyścigu. Więc to nie takie proste wygrać ten jeden wyścig choćby... 

Np. z niemieckich, aryjskich nadludzi to raptem 6 wygrało wyścig - i jeden Fin, przyszywany Niemiec (wybrał niemiecką licencję tylko z racji łatwiejszego pozyskania sponsorów) czyli całych 7. Jak na 75 lat to nie są to tłumy :D

A zza żelaznej kurtyny to póki co jeden Kubica wygrał wyścig. Nikt z NRD, nawet żaden sowieta ani post-sowieta nie zdołał wygrać, choć mieli kosmiczne wsparcie w juniorskich seriach oraz w F1, a jeden nawet miał bolid Red Bulla (którym Max wygrał w debiucie). 

Wśród Azjatów też okrągłe zero, gdzie Japonia to motoryzacyjna potęga i pchała miliony we wsparcie swoich kierowców... Itd. itp.

Więc z jednej strony osiągnięcia Kubicy nie robią szału - a z drugiej patrząc na tło gospodarczo-historyczne to jednak on był tym pierwszym historycznym gościem, który przetarł szlak - i póki co drugiego nie widać z krajów post-sowieckich, który by choćby się zbliżył do tych "słabych" dokonań.

avatar
devious

21.11.2025 23:01

0

@devious  

Fajnie, że każdy post jaki tutaj napiszę ma zawsze powycinane wszystkie akapity... Nie da się tego czytać potem. 

Za każdym razem muszę edytować, a teraz nawet po edycji wykosiło akapity i już drugi raz nie mogę poprawić. 

Zaiste wspaniały system komentarzy!

avatar
devious

21.11.2025 22:50

0

Jak liczymy "co się komu należało", to nadal Ham ma 7 tytułów - dostaje za 2021, ale trzeba mu wtedy zabrać za 2008 :)No i oczywiście jak już chcemy być bardzo "sprawiedliwi" to Schumacherowi też zabieramy nieuczciwy tytuł z 1994 i wtedy i tak Ham jest rekordzistą z 7 tytułami. Schu ma 6 i wszyscy zadowoleni :DPS*Tylko pytanie "co to znaczy należało się" - w Abu Dhabi to Mercedes popełnił błąd strategiczny zakładając Lewisowi złe opony na końcówkę. FIA namieszała, ale nie chciała kończyć wyścigu pod Safety Carem z czym się totalnie zgadzam - taki świetny sezon by się skończył najgorszym finiszem w historii... To by dopiero było żenujące i idiotyczne i wtedy z kolei ta druga strona by mówiła o "ustawce" - że FIA pomogła Lewisowi i celowo nie chcieli restartu, żeby Lewis wygrał "przy zielonym stoliku". Ktoś nie wierzy? Na 100% by tak było. Przecież toksyczny Horner to pewnie by do dzisiaj to powtarzał. A tak choć z kontrowersjami - to jednak przynajmniej tytuł się rozstrzygnął na torze, w czystej walce Lewis vs Max. I to mi się podoba - tak czy siak Max wtedy bardziej zasłużył na tytuł, więc summa summarum skończyło się sprawiedliwie - tak jak powinno.Bo jak zaczniemy rozkładać sezon 2021 "na czynniki pierwsze" to tych kontrowersji było dużo więcej - sędziowie przymykali oczy na wybryki Maxa, wypychanie itd. A Lewis zyskał bardzo dużo punków w Silverstone - tam sędziowie mocno wsparli jego walkę o tytuł przez łagodną karę - dzięki czemu wygrał potem wyścig - normalnie powinien za taki bandycki wyczyn dostać 10 s stop & go, a wtedy by nie odrobił strat i ten wyścig z Abu Dhabi już nie miałby i tak znaczenia. Spłaszczanie całego sezonu 2021 to jednej decyzji na koniec sezonu to trochę dziecinada. Zawsze jest szerszy kontekst. Szkoda, że nawet Zak Brown nie łapie tych niuansów. No ale on akurat na zbyt bystrego gościa nie wygląda (raczej jest typem "przebojowego dupka-biznesmena" - tak jak Flavio i inni szefowie ekip - to też rodzaj inteligencji, ale innej). 

avatar
devious

31.10.2025 14:09

1

"W tym roku na liście kandydatów z Ameryki Południowej znalazła się jednak tylko jedna osoba – Fabiana Ecclestone, żona Berniego, która znalazła się w nominacjach Ben Sulayema."

W całej Ameryce Płd. tylko jedna chętna osoba była - i taaaaaki zupełny zbieg okoliczności, że to akurat kolejna żona Berniego* :)))))

MaFIA - nadal aktualne, nawet bardziej niż kiedyś :)))))

*W ogóle babka jest 46 lat młodsza od Berniego, poznali się jak pracowała jako PRowiec przy F1 na Interlagos, ojjjj szybko wyczuła jak zrobić karierę... Od PRowca to wiceprezeski FIA, wystarczy dać się zapłodnić 90-latkowi miliarderowi z koneksjami :)))) (wiem, że źle to brzmi, ale takie są fakty)

avatar
devious

25.10.2025 17:44

0

Kolo w marcu 2026 skończy 32 lata, on serio liczy na angaż w F1?Nie rozumiem, czemu akurat w jego testy Toyota pompuje kasę, przecież to zupełnie bez sensu... No chyba, źe to jakiś nieślubny syn prezesa :))))

avatar
devious

20.10.2025 16:55

2

28 lat (niedawno skończone) i 122 podia w F1, istny kosmos... 

Taki Senna uzbierał 80, oczywiście było wtedy mniej wyścigów, a bolidy bardziej zawodne... Ale Maxa czeka jak dobrze pojdzie jeszcze co najmniej 10 lat ścigania!

Do końca sezonu będzie miał już blisko 130 podiów, w kolejnych latach będzie gonił Schumachera (155). Do Hamiltona (202!) nadal bardzo, bardzo daleko, ale Lewis będąc w wieku Maxa to miał tych podiów bodajże 49! 

Wszystko się rozbija o motywację Maxa - jak mu się bedzie chciało zostać w tym sporcie jeszcze z 10 lat, to pobije wszystkie rekordy chyba :)

avatar
devious

19.10.2025 23:06

1

Czyżby Max jednak dokonał niemożliwego i odrobił 104 punkty straty od Holandii?

Zostało mu już tylko 40 pkt do Piastriego, a nadal 141 do zdobycia... Patrząc na formę jego i poprawki Red Bulla - to jest do zrobienia :)

Zwłaszcza, że Norris - jak to Norris - nadal jeździ "w kratkę" - ma tempo, ale nie wykorzystuje swoich szans... A Piastri zupełnie "zdechł" w ostatnich tygodniach - widać presja walki o tytuł i "klimat" w McLarenie, gdzie jest ewidentnie spychany do roli nr 2 mu bardzo zaczęły ciążyć... 

Teraz Norris zbliżył się już tylko na 14 pkt do Oscara, więc juz na pewno McLaren będzie pchał ukochanego Lando, żeby to on zdobył tytuł - ale ta wewnętrzna walka może ich kosztować dużo, bo Max nadciąga!

Zapowiada się piorunująca końcówka sezonu :)))

avatar
devious

05.10.2025 20:03

6

Czarna flaga dla... reżysera transmisji!!! Wyścig wydawał się nudny, bo kretyn zarządający transmisją dosłownie nic nie pokazywał: była cała masa manewrów wyprzedzania jak przebijali się z tyłu Alonso, Albon i Sainz, pomimo awarii dzielnie walczył też Hadjar, swoje pojedynki miał Bearman - a w transmisji NIC!Nawet wyprzedzanie w czołówce tj. manewr Kimiego na Leclercku przegapił - powtórkę wyprzedzania z 54 okrążenia dali na 60 kółku czyli z jakimś 10 min poślizgiem!To samo dramat Hamiltona i jego walka z Alonso - nic nie pokazali z tego, jak Lewis nagle stracił hamulce i ścinał zakręty, a Alonso gonił go do samej mety - zamiast tego oglądaliśmy auta liderów już za linią mety i kierowców machających do kibiców - no genialnie!Całe widowisko popsute, bo jakiś idiota zamiast pokazywać akcje na torze przez godzinę śledził jak Norris jedzie za Verstappenem, albo pokazywał "dziewczyny kierowców". Takich ludzi trzeba natychmiast usuwać z tego sportu, bo go zwyczajnie niszczą. A sam wyścig w porządku - Singapur z reguły jest nudny, nędzny tor, to i w wyścigach niewiele się dzieje. I tak było trochę walki, brawa dla Russella, Maxa i kierowcy dnia tj. Alonso.

avatar
devious

03.10.2025 01:06

0

@sliwa007  Zawodnikiem wszech czasów jest oczywiście Alain Prost :)

-w debiucie pokonał drugiego wicemistrza świata (1982) i zwycięzcę 4 GP Watsona 8 do 3 w wyścigach, 5 do 3 w punktach

-następnie pokonał drugiego wicemistrza świata (1983) i zwycięzcę 7 GP Arnoux 13 do 9 w wyścigach, oraz 77-39 w pkt

-3-krotnego MŚ Nikiego Laudę pokonał 18 do 9 w wyścigach oraz 147,5-86 w pkt (oraz 29-2 w qual!)-Mistrza Świata Keke Rosberga pokonał 12-2 w wyścigach, 72-22 w pkt

-Z 3-krotnym MŚ i prawdopodobnie najszybszym (nie znaczy najlepszym) kierowcą F1 Senną walczył zaciekle: dostał potężne baty w qual (4 do 28), i przegrał 13 do 17 w wyścigach, ale w punktach pokonał Brazylijczyka w obu sezonach, w których jeździli razem, łącznie: 181-154

-Mistrza Świata Mansella pokonał 9-4 w wyścigach i 71-37 w pkt

-zwyzięcę wyścigu Alesiego pokonał 7-4 i 34-21 w pkt

-Mistrza Świata Damona Hilla pokonał 10-6 oraz 99 do 69 w pkt

-Jeszcze po drodze byli zdobywcy podium Cheever i Johansson, oczywiście obaj rozwaleni

Podsumowując:

-Prost pokonał na punkty każdego z 10 partneró zespołowych

-5 mistrzów świata (łącznie 9 tytułów)

-8 zwycięzców GP

-10 zdobywców podium w F1

avatar
devious

22.09.2025 23:02

2

@mcjs

 

Alonso może nie wygra kolejnego tytułu, ale chce pobić kilka rekordów, które być może utrzymają się kolejne 100 lat :D

1.  Najwięcej startów w F1: -aktualnie Alonso ma 418 startów (421 weekendów GP - nie wystartował do wyścigu 3 razy), jak dociągnie do 500 to chyba nieprędko ktoś to poprawi... Może Max jak mu się będzie chciało, bo on jeździ od 17 roku życia, jak wytrzyma choćby do 40-stki... ale on już przebąkuje o emeryturze, to nie wiem czy wytrzyma choć 10 lat w F1 jeszcze... 

2. Najdłuższy odstęp pomiędzy wygranymi - Riccardo Patrese: 6,5 roku.Alonso wygrał ostatnio w 2013, będzie pewnie jeździł póki choć raz nie wygra wyścigu - jak mu się uda, to ładnie może wyśrubować ten rekord... 

3.  Najstarszy zwycięzca wyścigu F1: LUigi Fagioli wygrał GP Francji 1951 w wieku 53 lat i 22 dni. 

Alonso 53 lata skończy w lipcu 2034, jeszcze tylko 9 sezonów, da radę :D

LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.