komentarze
  • 1. Mat5
    • 2017-09-18 14:35:55
    • *.146.160.107.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    McLaren-Honda - kiedyś powód do chwały, dziś powód do kpin nawet przez samego Alonso. 3 lata McLarena z japońskimi silnikami pokazały, że Honda powoli przystosowuje się do zmian. Wiadomo, w 2015 silnik był katastrofalny, kierowcy mieli problem nawet z awansem do Q2, o regularnej walce o punkty należało zapomnieć. Rok później było już lepiej, ale i tak to jeszcze nie było to, co mogłoby zadowolić ówczesnych kierowców McLarena (Alonso i Buttona). Zmiana architektury silnika na ten rok okazała się być nietrafioną decyzją. Silnik jest awaryjny nawet porównywalnie ze specyfikacją z 2015, ale z drugiej strony patrząc nie jest aż tak słaby, że kierowcy nie awansują do Q2. Za rok Toro Rosso będzie pełnić rolę królika doświadczalnego dla Red Bull Racing. Ze względu na znany wszystkim epizod z McLarenem uważam, że będą mieli naprawdę ciężki rok. Nadwozie STR jest gorsze od McLarena, a silnik Hondy jest dosyć zawodny. Mnie osobiście cieszy fakt, że McLaren w końcu zerwał umowę z Hondą, dzięki czemu za rok powinien być zdecydowanie lepszy i prezentować tempo porównywalne z Force India.

  • 2. belzebub
    • 2017-09-18 14:47:23
    • *.centertel.pl

    Mnie najbardziej rozbawił komentarz, że z Toro Rosso współpraca będzie się układać lepiej, a skąd mogą to wiedzieć jeśli jeszcze nie podjęli fizycznej współpracy i jak na razie są tylko po pierwszych rozmowach. Fakt oba zespoły mają różne cele, TR nigdy raczej nie miało w planach walczyć o majstra więc nacisk na rozwój nie będzie aż tak wyraźny jak w przypadku Mclarena. Fakt, że size zero mogło utrudnić stworzenie konkurencyjnej jednostki i dzisiaj być może osiągi byłyby lepsze ale w tym sezonie nie ma size zero, a silnik dalej nie spełnia podstawowych oczekiwań na poziomie F1. Hondę po prostu przerosła nowoczesna technologia. Ówczesne jednostki, z którymi Mclaren święcił triumfy dzielą lata świetlne od obecnych.

  • 3. a!mLe$$
    • 2017-09-18 15:10:49
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ja naprawdę się dziwię, że ktoś z McLarena po takich słowach nie walnął kolesia w pysk... Bo się należy... Do jakich zmian panie Yamamoto?! McLaren stworzył bolid bardzo dobrze wykonany pod względem aerodynamicznym. Waszym zadaniem było TYLKO (chociaż jak pokazuje rzeczywistość - dla was to AŻ) dostarczyć silnik. Ale jak się testuje V6 na jednym cylindrze i podstawia do wzoru to czego oczekiwać....

    Honda jest ŻENUJĄCA ze swoimi tłumaczeniami. Powinni zapłacić karę McLarenowi za zlekceważenie sytuacji, bo skoro pchali się do F1 to chyba wiedzieli, że wejście na dostawcę silników kosztuje mnóstwo pieniędzy i robienie takich akcji jak z testami na jednym cylindrze jest po prostu ŻAŁOSNE. Jeśli ich to przerasta to po prostu powinni na początku odpuścić.... Albo pchacie ogromną ilość gotówki, co się zwróci za 3-4 lata jak silnik będzie bardzo mocny i chętni będą pchali się drzwiami i oknami, albo odpuście sobie, bo zje***liście 3 lata McLarenowi.... A przede wszystkim Alonso....

  • 4. nolegalX
    • 2017-09-18 15:48:06
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Honda teraz będz

  • 5. nolegalX
    • 2017-09-18 16:23:41
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Honda teraz bedzie sie mscic na McLarenie za to, ze ich w dupe kopneli. Takie komentarze z ich strony beda pojawiac sie czesto. Jacy oni to zly sa, to ich wina, oni budowali nasz silnik nie my.. Zalosne. Juz widze ich sukcesy z STR. W nastepnym sezonie maja podobno walczyc o top3, smiechu warte. Co najwyzej moga powalczyc z Sauberem przez 3 okrazenia, bo 4-g. okr juz im silnik nie wytrzyma. Zaraz, zaraz.. przeciez od przyszlego roku Sauber bedzie korzystal z aktualnej specyfikacji silnika Ferrari. Przykro, ale nawet z nimi nie powalcza.


    Znowu tele zwariowal i wyslal komentarz w trakcie pisania... Sry. Kiedy tutaj wprowadzicie mozliwosc edytacji komentarza?

  • 6. devious
    • 2017-09-18 16:57:41
    • *.kpn.net

    Hah, mitomani z Hondy twierdzą, że to jednak nie do końca ich wina i McLaren po prostu nie mógł się dostosować - dobre! 3 lata cierpliwie czekali i nie było żadnego progresu, były chaotyczne kroki, zwalnianie i zatrudnianie kolejnych ludzi i obiecanki-cacanki. Kolejne ewolucje miały być rewolucyjne ale z reguły dawały nic albo niewiele. Do tego ta koszmarna niezawodność - pobili wszelkie rekordy kar za wymiany silników a i tak nic to nie dało, bo McLaren po 3 latach jest lepszy tylko od Saubera - który jeździ na ubiegłorocznej jednostce i zatrudnia paydriverów :)

  • 7. devious
    • 2017-09-18 17:38:33
    • *.kpn.net

    Prawda jest taka, że cały projekt McLaren-Honda-Alonso był skazany na porażkę już na starcie. Czytałem niedawno wypowiedź jednego z emerytowanych już inżynierów, który początkowo pracował nad projektem silnika Hondy i po odejściu na emeryturę postanowił trochę się "wyspowiadać".

    Honda podjęła w 2013 roku decyzję o wejściu do F1 jako dostawca silników... Ale bez jakichkolwiek wcześniejszych przygotowań, ustaleń czy wstępnego projektu silnika! Po prostu zarząd podjął decyzję w maju 2013, podpisali kontrakt z McLarenem po czym usiedli do negocjacji jakie ma mieć parametry silnik - McLaren chciał koniecznie wdrożyć filozofię "zero size", szefostwo Hondy kiwnęło głowami w stylu "oczywiście, że damy sobie radę, jesteśmy dumnymi Japończykami!" po czym wydało dyspozycję inżynierom.

    Cały szkopuł w tym, że:

    -McLaren miał dość "kosmiczne" żądania. Mówiąc wprost wymagali silnika idealnego bo małego i mocnego. Musimy pamietać, ze były to czasy dominacji Red Bulla i ich idealnej aerodynamicznej wydajności, dlatego tak ważne było "zero size" - jak najmniejszy silnik i małe chłodnice, by tył i boki bolidu były idealne. W tę samą pułapkę wpadło Ferrari w 2014 - poświęcili moc silnika dla jego wymiarów, aby teoretycznie mieć lepsze aero. Okazało się to porażką...

    -Honda chyba bujała w obłokach sądząc, że od maja 2013 do marca 2015 zbudują konkurencyjny silnik F1. Hybrydowego Silnika F1 nie projektuje się w pół roku a potem przez kolejny rok go testuje i poprawia. Mercedes pracował nad swoją jednostką ponoć od 5 lat - przyjmuje się, że minimum to 3 lata.
    Honda chciała zrobić silnik w rok... Inżynierowie dostali "mission impossible" ale co mieli zrobić? Zakasali rękawy i robili co w ich mocy. Niestety w 2015 silnik był "porażką", ale rozwój pozwolił osiągać "jako takie" wyniki i przyzwoitą niezawodność w drugiej połowie 2016 (czyli te przysłowiowe 3 lata od maja 2013 są faktem). Niestety wtedy zespół trafił na ścianę z powodu koncepcji "zero size" - zbliżyli się do limitu danej konstrukcji, po prostu założenia były złe. W 2017 mamy nowy silnik ale znowu taki silnik potrzebuje czasu na dopracowanie.

    -Kolejny problem to filozofia Hondy. F1 to normalne, że "kradnie" się inżynierów, zwłaszcza jak masz duży budżet i mało czasu. I tak Ferrari podprowadza inżynierów Mercedesowi, Mercedes Red Bullowi a Red Bull Ferrari. I tak dalej, i tak dalej - co to powoduje? Przepływ informacji. Zespoły uczą się nawzajem od siebie, ktoś coś odkryje w Renault, za 3 miesiące albo za pół roku Merc ma to u siebie. Mercedes spalał olej? Ferrari wzięło kilku ludzi od nich i w końcu sami też zrobili taki system. Ergo - kilkaset albo i kilka tysięcy osób pracuje nad projektem jednego silnika, a potem wymieniają się z inną grupą inżynierów, którzy mają swoje wnioski. Po 2-3 latach takich wymian pomysłów i idei technologia idzie mocno do przodu. I tak jest w F1 od wielu, wielu lat.
    W Hondzie jednak powiedzieli "my to zrobimy po swojemu". Mieli pieniądze, mogli jeszcze w 2013 "podkupić" kogoś np. z działu silnikowego Mercedesa, zaoszczędzić sobie czasu. Firmy takie jak Ilien sprzeają technologię - kwestią jest tylko cena. Honda jednak chciała to zrobić po swojemu, "honorowo". No cóż, honorowo ponieśli kleskę. Myśleli, że skoro 30 lat temu budowali dobre, proste silniki turbo to teraz skomplikowaną hybrydę turbo też zbudują łatwo i szybko - w oparciu tylko o swoich ludzi bez doświadczenia z wyczynowymi hybrydami.... Jasne!

    -Kolejny problem to presja wyniku. Przyszedł Alosno, w zespole był już drugi MŚ Button - miał być dream team, dmuchanie balonika było niemiłosierne. Wszyscy ulegli iluzji, że będzie jak za Senny i Prosta. Tylko za tą fasadą nie było nic!

    Osobiscie myślałem, że Honda juz w 2013 miała zarys silnika albo już i silnik w budowie i wchodząc do F1 rok później wykorzystają lukę w regulaminie i będą po prostu cały rok testować silnik na torze. Wezmą swój stary bolid, wsadzą nowy silnik i będą tłuc dziesiątki tysięcy kilometrów. W dobie zakazu testów to byłby potężny handicap... Kiedy reszta obostrzona tokenami i homologacjami testowałaby tylko w wyścigowe piątki, Honda miałaby totalna dowolność. To był wg. mnie genialny plan.
    Wystestują się do śmierci, wydadzą na to górę pieniędzy (skoro i tak druga góra poszła na Alonso i McLarena) ale ten sposób na 2015 będą zwarci i gotowi - jak na japońskich perfekcjonistów-profesjonalistów przystało. A tu figa z makiem - inżynierowie w 2014 siedzieli dniami i nocami i próbowali nadrobić 3 lata w jeden rok. Klęska była już wtedy tuż za rogiem.

    Najdziwniejsze jest to, że taki cwany lis jak Ron Dennis dał się nabrać i też uwierzył w mit McL-Hondy. Nie wiedział, że w rok nie zbuduje się silnika? Alonso i Button też dali się zwieść - zwłaszcza szkoda Alonso, który porzucił Ferrari bo wierzył w projekt Hondy. Biedny facet ma chyba fatalnych doradców, no ale skoro nadal ma przy sobie Briatore, który "umoczył" go w aferze Singapurskiej to cóż... Każdy jest kowalem swojego losu.


    Teraz mamy nowy rozdział i Honda znowu zapowiada niesamowite rzeczy. Jasne, STR weźmie Palmera i Kwiata i będzie z nimi i Hondą seryjnie wygrywał wyścigi i tytuły :D Jedyny plus, że faktycznie presja będzie mniejsza i cały 2018 będą sobie mogli testować w piątki, soboty i niedziele. A wtedy może faktycznie na 2019 "coś się urodzi" :)

  • 8. TomPo
    • 2017-09-18 19:35:04
    • *.dynamic.chello.pl

    @7 fajny wywod :) Na 2019 sie cos urodzi, akurat jak trzeba bedzie juz zaczac budowac nowe, bo wejda (mam nadzieje) od 2020 nowe przepisy i nowe jednostki xD
    Pojawia sie wtedy (o ile uproszcza silniki) nowi dostawcy i tyle bedzie z Hondy.
    Do 2020 ich jakos w F1 potrzymaja by byla roznorodnosc i by RBR nie plakal ze nie ma skad brac silnika, a potem o Hondzie wszyscy zapomna.
    No chyba ze te nowe jednostki od 2020 to juz beda potrafili zbudowac, testujac wszystkie cylindry i to w samochodzie a nie na hamowni.

  • 9. esbek2
    • 2017-09-18 19:48:33
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Na miejscu odpowiedzialnego dyrektora Hondy chodziłbym zgięty w pół przepraszając, że wyprodukowaliśmy takie buble które nie wytrzymują jednego wyścigu.

  • 10. rowers
    • 2017-09-19 00:11:46
    • *.dynamic-zab-04.vectranet.pl

    Mam wrażenie, że Honda chciała stworzyć jakąś własną procedurę testową tych silników. Jeśliby im to działało, mogliby rozwijać silnik w bardzo szybkim tempie bez ponoszenia dużych kosztów. Najwidoczniej jest to fizycznie niewykonalne przy tych jednostkach. Pewnie w podobny sposób konstruują silniki do aut "drogowych". Jeśli to serio prawda z tym co pisał @devious, że Honda dała sobie rok czasu na zbudowanie silnika F1, to ciekaw jestem ile im zajmuje od początku do końca opracowanie i testowanie silnika dla zwykłego Civica.

  • 11. josef
    • 2017-09-19 00:37:41
    • *.mtm-info.pl

    @8 Zgadzam się z Tobą. Fajnie poczytać ciekawe posty , a nie żale dzieciaków i emocjonalnie niedojrzałych imbecyli ,że jego kierowca X nie wygrał albo nielubi kierowcę Y bo jest taki a taki.

  • 12. seybr
    • 2017-09-19 07:28:48
    • *.135.177.214

    @7 fajnie czyta się takie posty, wnoszą coś konkretnego. Są argumenty a nie na zasadzie, bo ja go nie lubię. Zgodzę się z tobą, że Honda chciała zrobić coś niemożliwego. Ja wiem, Japonia potrafi zadziwić. Są pewne granice, nawet mega ultra Samuraj ich nie przeskoczy.

  • 13. lobuzer
    • 2017-09-19 10:32:07
    • *.skynetmedia.pl

    To czy Honda czy McLaren ma rację dowiemy się w najbliższych latach. Fakty są takie, że Honda jest dużą firmą motoryzacyjną gotową wykładać setki milionów dolarów na F1. Historia pokazuje, że takie podejście z czasem się zaczyna przynosić efekty. Nie zapominajmy, że sukces BrawnGP to sukces Hondy. To ich inżynierowie opracowali ten bolid.
    Honda poszła w koncepcję małego silnika i to w okresie tokenów. Naprawa błędu lub jego zmiana w tym przypadku jest praktycznie niemożliwa, a co dopiero zmiana projektu.
    Może Japończycy mają rację, może nie. Może McLaren tak bardzo chciał osiągnąć szczyt, że próbowano iść na skróty z silnikiem. Czas pokaże.
    W dzisiejszej F1 wygra tylko zespół który ma 100% wsparcia producenta silników i oczywiście odpowiednio wysoki budżet na resztę działów.
    McLaren zawsze miał dobre zawieszenie i to mu zostało, co widać na ulicznych torach. To, że ich aerodynamika wygląda dobrze z silnikiem Hondy nie jest dla mnie jednoznaczne z jej działaniem z mocniejszą jednostką Renualt, która jeżeli nie brać pod uwagę Hondy jest najgorsza w stawce.
    Potrafią przygotować dobrą aerodynamikę, ale również potrafią ją spaprać, co pokazali kilka lat temu.
    Renualt ma swój fabryczny zespół i ambicje. Abiteboul nie wygląda na kogoś, kto jest skłonny do ustępstw. Nie wiem czy za 2-3 lata Alonso nie będzie narzekał na Renualt tak jak na Hondę.
    Uważam, że Honda, RedBull i Renualt najlepiej wyszli na tym układzie. Japończycy zostali w stawce i mogą rozwijać silnik. RedBull ma opcję na zostanie najważniejszym klientem Hondy niekonkurującym z fabryczną stajnią. Coś co planował McLaren. Natomiast Renualt może odciąć się od nadwyrężonej współpracy z RedBullem i dostało Saintza.
    McLaren został z kapryśnym i drogim Alonso oraz z przeciętnym silnikiem, konkurując z fabryczną stajnią, po odwaleniu najgorszej roboty z wdrażaniem silnika od Hondy.

  • 14. dexter
    • 2017-09-19 18:19:07
    • *.dyn.telefonica.de

    W ostatnim czasie w F1 jest bardzo duzo podejmowanych decyzji odnosnie przyszlosci zespolow producentow jak i kierowcow. W wiekszosci chodzi o jednostke napedowa a przewaznie wraz ze zmiana dostawcy powiazane sa takze kontrakty kierowcow wyscigowch.

    Czy to Mclaren, Toro Rosso, Red Bull, Honda - kazdy ma rozne interesy. Jesli chodzi o Honde to na poczatku trzeba podkreslic, ze mowa jest o producencie ktory ma zakorzeniona bardzo duza kulture w sporcie motorowym. Oni zyja sportem motorowym, dlatego czlowiek moze byc troche zdziwiony i rozczarowany ze tak ciezko jest im wejsc na odpowiednie obroty. Niemniej jednak Honda posiada budzet, posiada zasoby, posiada infrastrukture, posiada kulture w sporcie motorowym i z cala pewnoscia uda im sie osiagnac zaplanowany cel. To sa Japonczycy i oni sie nie poddaja ;-) Z pewnoscia teraz kombinacja z Red Bullem jest dla nich interesujaca, poniewaz teraz dostana odpowiedni wiatr w plecy, beda posiadac wieksze zaufanie i powinno im byc latwiej.

    To jest zrozumiale, ze przez lata niepowodzen pomiedzy McLarenem a Honda czy Red Bullem a Renault klimat bedzie gdzies zatruty i na koncu w stresowej sytuacji jeden drugiego bedzie tylko obwiniac. A Honda albo Renault jest za powaznym swiatowym producentem aby ciagle wysluchiwac gdzies w mediach narzekanie zespolu klienckiego. To jest jak w skloconym malzenstwie, dlatego rozwod dla kazdej partii jest najlepszym rozwiazaniem. Choc z pewnoscia nie mozna zapomniec tez czasow pomiedzy 1988 a 1991 gdzie zwiazek partnerski McLarena z Honda byl bardzo owocny.
    Ja wierze w Honde i mysle ze dla japonskiego producenta oraz zespolow Red Bull i Toro Rosso byl to najlepszy krok. W kazdym razie w Toro Rosso presja jest duzo mniejsza.

    Mozliwe, ze Toro Rosso dla Red Bulla bedzie tylko zespolem testowym, poniewaz teraz Red Bull z boku moze sie przygladac na wyniki i relatywnie szybko powinno byc w Toro Rosso wiadomo co Honda jest w stanie zrobic. Jesli Japonczycy pokaza potencjal, ze w przyszlosci beda potrafic wybudowac topowy silnik (obojetnie czy bedzie to za rok czy za dwa lata), to moga byc z pewnoscia idealnym partnerem dla Red Bulla. W przyszlosci Red Bull posiadajac umowe z Honda jako zespol ?fabryczny? moglby zaoszczedzic dziesiatki milionow (grubo ponad 40 mln. euro) i jeszcze prawdopodobnie dostanie do kasy jakies milion,y czyli taki ?dodatek rozwojowy?. A te pieniazki RBR i Toro Rosso moglby przeznaczyc w rozwoj chassis.

    Jesli tak nie bedzie to Red Bull z cala pewnoscia bedzie mial gdzies elastycznosc aby zrobic cos innego. Umowa Red Bulla z Renault konczy sie z sezonem 2018, takze Renault nie musi wymowic umowy. Wystarczy ze Renault powiadomi Red Bulla, ze wspolpraca partnerska zostala zakonczona i zespol wiecej silnikow nie dostanie. Wtedy RBR wpada w rece Hondy poniewaz Honda dostarcza silnik tylko jednemu zespolowi a zgodnie z regulaminem sportowym bedzie pierwszym producentem dla zespolu bez silnika.

    Francuzi ida swoja droga. Tzn. po przejeciu zbankrutowanego Lotusa w najblizszych pieciu latach meta na drodze Renault powinna sie nazywac: ?mistrzostwo swiata? - takie przynajmniej sa plany w Paryzu. W takiej sytuacji fabryczny zespol nie potrzebuje wewnetrznej konkurencji majac juz McLarena przy sobie.

    I zaden producent nie chce byc krytykowany tak jak niektore klienckie zespoly chetnie by chcialy to robic. To jest logiczne, gdy na pytanie czy RBR planuje przyszlosc z Renault albo z Honda producent nie dostaje odpowiedzi to przychodzi kiedys taki punkt gdzie cierpliwosc sie konczy i dostawca mowi po prostu: ?Do widzenia! Prosze, idzcie sobie teraz wlasna droga?.

    W sumie podsumowujac nowy start jest zawsze dla wszystkich dobra sytuacja, poniewaz wszyscy zaczynaja od nowa - Japonczycy z Toro Rosso a Renault z Honda. Uwzgledniajac warunki jakimi dysponuje Honda mozna sie spodziewac,ze w koncu w Instytucie Badawczym Hondy w Sakura inzynierowie powroca na droge sukcesu. Moze nie beda wygrywac, ale w przyszlosci miejsce na podium jest mozliwe.

  • 15. dexter
    • 2017-09-19 18:54:57
    • *.dyn.telefonica.de

    Edit: Moze nie beda natychmiast wygrywac, ale w przyszlosci miejsce na podium jest mozliwe.

  • 16. belzebub
    • 2017-09-20 01:02:27
    • *.centertel.pl

    @15 dexter z tym kończeniem na podium nie mówiąc już o wygrywaniu w przypadku TR, zapomniałeś wspomnieć o kierowcach. Sam bolid nawet najlepszy nie będzie wygrywać. Do tego potrzebni są dobrzy kierowcy. Jakoś nie widzę Kwiata walczącego o podium...
    Kolejna rzecz, Honda obiecuje TR walkę o czołowe miejsca, ale nie oszukujmy się nawet gdyby wsadzić tam jednostki Mercedesa ciężko by im było walczyć w miarę regularnie choćby z Ferrari. Trzecia rzecz, RBR nie pozwoli na to, żeby ich juniorski zespół z nimi wygrywał... Jeśli tak jakimś cudem się stanie, to wtedy RBR weźmie silniki Hondy. Także patrząc na te czynniki, tak wygląda rzeczywistość.

  • 17. dexter
    • 2017-09-20 15:31:50
    • *.dyn.telefonica.de

    @devious

    W porownaniu do innych producentow na papierze wygladalo to tak, ze Honda bedzie miala przewage, poniewaz japonscy inzynierowie nie zaczynali w 2015 od zera. Oni mogli wyciagnac pewne wnioski (podpatrzec rozne tricki) i uczyc sie na doswiadczeniu konkurencji. Przez partnera jakim byl McLaren Japonczycy posiadali bezposredni dostep do danych Mercedesa. Silnik Mercedesa jak wiadomo nalezal od poczatku do najlepszych a stajnia z Woking pierwszy rok po wprowadzeniu jednostki V6 dysponowala powerem Mercedesa.

    Oczywiscie Mercedes mogl sprobowac udostepnic tak malo informacji jak tylko to bylo mozliwe, ale kompletnie transferu danych doTokyo Mercedes nie byl wstanie zapobiec. W takiej sytuacji kluczowe pytanie zawsze brzmi podobnie - jakimi danymi bedzie dysponowala konkurencja ?

    I oczywiscie inzynierowie McLarena wiedzieli jak rozwija sie moment obrotowy, jaka predkosc maksymalna mozna osiagnac, jakie sa wlasciwosci silnika, kiedy i jak funkcjonuje dany system, co jest potrzebne aby zagwarantowac dobre chlodzenie, jak wyglada hydralika i elektronika etc. etc.
    Takie dane McLaren mial zaprezentowane na srebrnej tacy - i to juz pomaga niesamowicie, mimo ze sama koncepcja silnika moze byc inna.

    Ale nie mozna tez zapomniec, ze jesli ktos przyglada sie tylko z boku i samemu nic nie wykonuje, tzn. nie zbiera doswiadczenia to koncowy wynik bedzie podobny jak na przykladzie praktykanta ktory w przedsiebiorstwie stoi tylko z boku i patrzy. Takim sposobem (tylko przypatrujac sie) praktykant nigdy nie bedzie dobrym fachowcem, poniewaz sam nie zbiera doswiadczenia, nie eksperymentuje, nie uczy sie na wlasnych bledach itd. itp. - to jest stracony czas. Oczywiscie, to byl tylko taki przyklad, poniewaz generalnie sa tez praktykanci ktorzy wykonujac podczas studiow praktyke mimo ze przynosza z Uniwersytetu tylko ograniczona wiedze to wrzuceni zostaja do zimnej wody i moga swoje sily wyprobowac w profesjeonalnym otoczeniu.


    "Mercedes pracował nad swoją jednostką ponoć od 5 lat - przyjmuje się, że minimum to 3 lata."

    Umowmy sie, ze kazdy, tzn. wszyscy producenci dokladnie wiedzieli kiedy i jakie zostana przeprowadzone zmiany, tak? I kazdy producent wiedzial kiedy rozpoczac prace. Mercedes zaczal prace w tym samym okresie co Renault i Ferrari. Pytanie jest inne - jaki postep byl wykonywany?

    Pierwsze pomysly na korytarzach koncernow samochodowych omawiane byly dawno temu. To byl rok 2007. W 2009 projekty lezaly gdzies na stolach managerow. O ile jeszcze dobrze pamietam to w lecie 2011 komisja F1 wraz ze wszystkimi producentami i zespolami i to po dlugiej dyskusji na temat 4 cylindrowych silnikow (4 cylindry-Turbo, pojemnosc 1,6l, KERS, bezposredni wtrysk - tak. Bo pierwotnie tak mialy wygladac silniki wedlug propozycji koncernu samochodowego Renault) zdecydowala sie wprowadzic silnik V6. Z tym, ze wtedy jeszcze taki kompromis nie byl zatwierdzony przez FIA (wczesniej Swiatowa Federacja Sportow Motorowych bez wysluchania glosow komisji F1 mocno faworyzowala silnik V4). Mercedes nie mogl wczesniej niz inni zaczac pracy nad silnikiem V6, skoro wczesniej caly czas byla mowa o silniku R4.

    Takze dopiero od tego momentu (lato 2011) oficjalnie wszyscy wiedzieli jak w najblizszej przyszlosci bedzie wygladac ostateczny silnik w F1. Wczesniej, tzn. w grudniu 2010 mowa byla jeszcze, ze od 2013 (co nie zostalo dotrzymane) F1 bedzie jezdzic na czterocylindrowym silniku Turbo o pojemnosc 1,6l z bezposrednim wtryskiem i systemem: Kinetic Energy Recovery System.

    A sami producenci wczesniej mieli podzielone zdanie. Po jednej stronie byl zespol z Maranello, ktory w swojej palecie nie oferowal samochodow z silnikiem V4. Choc nie do konca - taka mala smieszna historia na boku. Hehe, pamietam jak Fiat kiedys wypuscil edycje limitowana Fiat 500 ktora nazywala sie ?500 Ferrari?. To byly samochody przeznaczone wylacznie dla dealerow Ferrari jako samochody zastepcze. Moj kumpel chcac pochwalic sie nowym samochodem (poniewaz swoje auto mial na inspekcji) kiedys takim cackiem do mnie podjechal. Myslalem, ze nie uwierze wlasnym oczom.. Moje pierwsze zartobliwe mysli byly takie: hehe, zakladamy oponki Michelin Cup ktore mialem akurat w garazu i jedziemy na tor Spa wykrecic kilka okrazen - skonczylo sie na przejazdzce po mojej okolicy. U nas w poblizu jest taki ladny odcinek z zakretami i przez chwile mozna bylo poczuc sie jak na kolyszacej po wodzie malej lodzi. Nie!?Fiat Ferrari? definitywnie nie przypadl nam do gustu :-))

  • 18. dexter
    • 2017-09-20 15:45:12
    • *.dyn.telefonica.de

    Wracajac do tematu. Tak jak mowie, byl producent Ferrari ktory raczej nie musial koniecznie miec silnikow V4, byl Cosworth (wspierany przez Forda) ktory nie widzial zadnego sposobu jak finansowac projekt i pod koniec negcjacji debatujac z Mercedesem, Ferrari i Renault wyrazil takie zdanie, ze po przeprowadzeniu wszystkich analiz uwzgledniajac srodki finansowe (mowa o srodkach finansowych ktore musza zostac przeznaczone na rozwoj) firma nie jest w stanie wybudowac silnika czterocylindrowego-Turbo i na koncu byl producent Renault ktory chcial silniki R4.

    W sumie Stuttgart nie mial problemow z obydwoma rozwiazaniami, pod warunkiem - i tylko pod takim warunkiem, ze koszty w najblizych pieciu latach zostana zredukowane.
    Tzn. Mercedes wtedy rowniez musial przemyslec sytuacje, poniewaz koncern Renault faworyzujac silnik czterocylidrowy nagle nie chcial dac zadnej gwarancji ze zwiaze sie z F1 na dluzej.
    Mercedes musial przemyslec cala sytuacje, bo nagle osoby zarzadzajace koncernem w Stuttgarcie mialy pierwsze obawy, ze na koncu pozostana tylko razem z Ferrari i beda zmuszeni dla polowy stawki budowac silniki w F1. Mercedes przedstawil swoj punkt widzenia jasno: "nie mozemy tego zrobic, zgadzamy sie tylko na silnik czterocylindrowy pod warunkiem, ze dostaniemy gwarancje i koszty na przelomie nastepnych 5 lat zostana zredukowane o 30 procent."

    Takze na koncu silnik V6 byl dla wszystkich dobrym kompromisem (choc z technicznego punktu widzenia patrzac, trzeba zaznaczyc, ze przy pojemnosci 1,6l koncepcja silnika V4 z pewnoscia bylaby bardziej wydajna). Zloty srodek pierwotnie przypominal troche silnik R4. Skladniki pozostaly takie same, tylko ze dwa dodatkowe cylindry musialy zostac wprowadzone do uzytku, a wszystko z tego powodu aby na koncu zadna partia nie utracila swojej twarzy i sam agregat nie brzmial jak maly silnik.

    Przy calkowitej pojemnosci 1,6l zredukowana musiala zostala zawartosc pojedynczej komory spalania, musiala zostac wprowadzona duza turbosprezarka ktora porzadnie rozwija moc i powoduje halas, bezposredni wtrysk i naped hybrydowy byl patrzac na tamte czasy juz obowiazkowy - technologia hybrydowa nie nazywala sie wtedy juz KERS tylko ERS. A cel FIA byl taki, aby zaoszczedzic 35 procent paliwa oraz pomalu zredukowac przydzial silnikow na kierowce z osmiu do pieciu a pozniej do czterech. W sumie silnik V6 w porownaniu do silnika czterocylidrowego dla samych designerow i producentow chassis jest nawet lepszym rozwiazaniem. On jest symetryczny, kompaktowy i nie wymaga dodatkowej ramy.

    I wszyscy producenci wybrali taka propozycje. Rowniez tacy hardlinerzy jak Ferrari i Renault. Pamietam, ze wtedy nawet Cosworth sygnalizowal, ze z silnikiem V6 Turbo moze zyc. Technologia dla Coswortha nie byla tak calkiem nieznana. Oni przeciez budowali w latach 1986 i 1987 silnik V6-Turbo dla Forda. Jednie przy silniku czterocylindrowym zaczynaliby od calkowicie bialej kartki papieru...

    W kazdym razie racja. Okres poltora roku przed wprowadzeniem takiej technologii - to jest jednak zbyt maly okres czasu w ktorym nie da sie zbudowac tak wysoko wydajnego silnika.
    Ale gdyby nie jednostka napedowa V6, to Honda w ogole nie powrocilaby do F1 - takie sa realia.
    Niemniej jednak Mercedes konsekwentnie opracowywal projekt silnika V6. Nikt nie poswiecil tyle czasu, nie zainwestowal tyle pieniedzy, nie wdrazal tak wielu pomyslow w hybrydowy silnik co Mercedes. Dwa przyklady: separacja turbiny i sprezarki oraz krotki uklad wydechowy. Na poczatku silnik V6-Turbo oraz dwa silniki elektryczne generowaly okolo 820 KM. Mercedes mial okolo 60 KM wiecej niz konkurencyjne produkty Ferrari i Renault. I pomimo wyzszych osiagow ale dzieki bardziej wydajnemu spalaniu i lepszemu wykorzystaniu obslugiwanego przez turbosprezarke generatora MGU-H, Mercedes mial rowniez zalete przy zuzyciu paliwa.

  • 19. dexter
    • 2017-09-20 17:22:17
    • *.dyn.telefonica.de

    Czesc belze!

    No wiesz, wielki cel zespolu Toro Rosso z pewnoscia pozostal gdzies iluzja. Toro Rosso chcialo 3 raz zdobyc 5 miejsce natomiast 3 razy zostali sklasyfikowani na 7 miejscu. Powodow zawsze bylo wiele: 2014 bardzo wysoka liczba bledow, 2015 niepewny silnik Renault patrzac na niezawodnosc, 2016 zbyt pozna przesiadka na roczny silnik Ferrari. Od polowy sezonu 2016 zespol nagle zrozumial, ze silnik Ferrari nie byl dalej rozwijany i ze maja w cockpicie czlowieka ktory troche dluzej potrzebuje aby po degradacji z zespolu A do Toro Rosso sie gdzies pozbierac.

    W tym sezonie wlasciwie z Sainzem i Kvyatem maja w aucie pare kierowcow ktorzy posiadaja doswiadczenie. Producent Renault powrocil na poklad (dzisiaj wiemy ze tylko na rok). Dodatkowo z nowa konstrukcja STR12 zdazyli na czas, z Red Bullem znowu dziela sie wieksza iloscia komponentow (wszystkie bebechy skrzyni biegow). W takich warunkach inzynierowie zawsze maja gdzies mozliwosc poswiecic wiecej czasu na aerodynamike.

    Patrzac na zasoby ludzkie, czyli caly know-how, to kto tam jest dzisiaj na stanowiskach kluczowych? James Key jako szef biura technicznego jest bardzo doswiadczonym inzynierem. Sek w tym, ze on ma umowe do konca 2017, a slyszalem ze ciagnie go z powrotem na Wyspy. Szef inzynierow Phil Chrles juz w ubieglym roku pociagnal za sznurek. Jakos ciezko im zawsze idzie aby do zespolu sciagnac doswiadczonych inzynierow. Strategia wyscigowa? Postoje w boksach? - z pewnoscia gdzies jakis plac budowy ktory trzeba by bylo ulepszyc. Takze to nie sa tylko kierowcy..

    No, ale w najblizszej przyszlosci dostana silniki za darmo + grube melony na rozwoj ktore prosto z Tokyo powinny zostac przelane na konto zespolu. Taki zastrzyk finansowy odciaza zawsze fundusze firmy i prawdopodobnie moze byc pierwszym krokiem w kierunku niezaleznosci od Red Bulla.

    Oczywiscie w najbardziej wygodnej pozycji jesli chodzi o jednostke napedowa bedzie znowu Red Bull, poniewaz w przypadku gdy Honda przy pomoca m.in. Ilmor'a oraz wsparcia innych zewnetrznych firm zacznie wychodzic wreszcie na prosta droge, to silnik Hondy bylby alternatywa na rok 2019. No, ale zobaczymy jak sie wszystko bedzie sie toczyc. Ja w kazdym razie nikomu zle nie zycze..

    Pozdr.

  • 20. dexter
    • 2017-09-20 17:27:22
    • *.dyn.telefonica.de

    * przy pomocy

Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2019 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo