Tom Kristensen udzielił wypowiedzi, w której wyraził swoją opinię na temat obecnych samochodów F1. Duński kierowca dostrzega pozytywne aspekty rywalizacji wynikające z kontrowersyjnych regulacji technicznych.
Najnowsze regulacje techniczne, wprowadzone do Formuły 1 na sezon 2026, są obiektem sporej krytyki i kontrowersji od samego początku ich funkcjonowania.
Kibice oraz kierowcy narzekają na sposób, w jaki obecne samochody F1 generują moc - pochodzi ona bowiem z jednostki napędowej, która niemal w połowie opiera się na energii elektrycznej z baterii, odzyskiwanej w czasie okrążenia.
To sprawia, że w tym roku rywalizacja na torach z długimi fragmentami pokonywanymi pełnym gazem wygląda zupełnie inaczej, gdyż zawodnicy zmuszeni są do tego, aby bardzo ostrożnie podchodzić do kwestii zarządzania energią.
Na temat niuansów związanych z obecnymi regulacjami technicznymi Formuły 1 wypowiedział się Tom Kristensen - dziewięciokrotny zwycięzca 24. godzinnego wyścigu Le Mans i rekordzista toru Circuit de la Sarthe pod względem największej ilości wygranych z rzędu (6).
Duńczyk przyznał, że rywalizacja na torach takich jak Spa czy Silverstone uwydatnia stopień złożoności, z jakim obecnie mierzą się kierowcy oraz zespoły F1:
"Na niektórych torach, takich jak Węgry, kierowcy mogą jechać w pewnym sensie na pełnym gazie" - zauważył Kristensen.
"Ale to prawda, że gdy mieliśmy Silverstone, Spa, Suzukę, może też Baku i Monzę, gdzie masz do czynienia z tymi rzeczami - to po prostu świadczy o złożoności Formuły 1 w tej chwili."
Od początku tego roku jednostki napędowe opierają się na skomplikowanych algorytmach zarządzających energią z baterii, pobierając dane z każdego okrążenia. Jest to proces, nad którym kierowcy nie mają kontroli, a który sprawia, że samochód staje się bardziej nieprzewidywalny.
Potrzeba zarządzania energią bardzo często powoduje, że kierowcy osiągają znacznie niższą prędkość przed wejściem w zakręt niż miało to miejsce w poprzednich latach.
Tom Kristensen zauważył, że taka charakterystyka aut sprawia, że pokonywanie najtrudniejszych zakrętów stało się mniej satysfakcjonujące, choć jak sam twierdzi, podoba mu się fakt, iż zawodnicy muszą wykazać się dodatkowym sprytem, aby zyskać przewagę nad rywalem.
"Kierowcy nie decydują o tym, więc powiedziałbym, że przejeżdżanie przez, nazwijmy to, prawdziwe męskie zakręty - jak to mawiało się za moich czasów - nie daje takiej satysfakcji i prawdopodobnie musisz podejść nieco bardziej inteligentnie do tego, jak do takiego zakrętu podchodzisz. Czasami nie daje to aż takiej satysfakcji" - powiedział duński kierowca.
"Tak czy inaczej, F1 jest skomplikowana i złożona, a chodzi w niej o to, by być inteligentnym - stwarzać okazje i budować przewagę dla siebie. Jeśli to oznacza, że musisz to robić nieco inaczej, to również temu przyklaskuję."
"Z perspektywy kierowcy z pewnością lubimy otrzymać nagrodę za przejechanie przez zakręt na granicy przyczepności. Więc tak, jest tu mały konflikt."
Kristensen zwrócił także uwagę na fakt, iż obecne przepisy zostały przygotowane kilka lat temu, kiedy trendy na rynku motoryzacyjnym wyglądały inaczej.
W tej samej kwestii w ostatnim czasie wypowiedział się także Nikolas Tombazis, który przyznał jednak, że przez producentów silników, FIA nie była w stanie nanieść poprawek przed wprowadzeniem obecnych regulacji technicznych.
"Widać również, że te przepisy powstały prawdopodobnie pięć lat temu, zostały zinterpretowane i oficjalnie zatwierdzone cztery i pół roku temu, a biorąc pod uwagę ramy czasowe wprowadzania kwestii na stół w Formule 1 - uzgodnione przez producentów z F1 i FIA - zazwyczaj masz czas wyprzedzenia przed wejściem przepisów, a rozwój trwa" - powiedział Tom.
"Można chyba powiedzieć, że jest to nieco poniżej oczekiwań względem tego, gdzie faktycznie powinniśmy być biorąc pod uwagę nowoczesną technologię, że tak to ujmę. Być może to tylko mój punkt widzenia."
"Teraz zostanie to nieco skorygowane na przyszłość. W Formule 1, jeśli ktoś ma przewagę, będzie oczywiście niechętny do wprowadzania zmian - to dynamika bycia w czołówce najtrudniejszego sportu na świecie."
Zarządzanie pojazdem to jeden z głównych aspektów wyścigów samochodowych - szczególnie jeśli chodzi o zawody długodystansowe. Jako jeden z najbardziej doświadczonych kierowców zawodów typu endurance, Kristensen został spytany o analogię pomiędzy zarządzaniem np. opon lub paliwa w wyścigach długodystansowych oraz dbaniem o stan naładowania baterii w bolidzie F1.
Duńczyk przyznał, że istnieje pewne podobieństwo między tymi czynnościami oraz zauważył, że odpowiednie zarządzanie energią elektryczną niejako wywodzi się z wyścigów długodystansowych.
"Jest w tym część prawdy, ale zawsze powtarzaliśmy, że wyścigi długodystansowe to wyścig sprinterski od startu do mety."
"Ale tak, czasami, jeśli wrócimy do starej szkoły, oszczędzaliśmy trochę paliwa, a wyjeżdżając samochodem z małym dociskiem aerodynamicznym możesz odpuścić gaz nieco wcześniej i po prostu toczyć się przez te 50, 60 metrów. Jeśli zrobisz to na niektórych okrążeniach, możesz znaleźć się w oknie, które pozwoli ci przejechać dodatkowe okrążenie."
"Tego typu rzeczy są całkiem sprytne. Więc w tym sensie są tego pozytywne aspekty."
"Ale to coś, co robiliśmy 20 lat temu, a potem oczywiście zaczęliśmy od samochodów hybrydowych najpierw w Le Mans. Tam było podobnie - rozważaliśmy, gdzie wdrażać ładowanie, a gdzie doładowanie, w którym miejscu na torze próbować zoptymalizować to w najlepszy możliwy sposób, a potem zawsze mieć ręczną dystrybucję na wypadek, gdybyś się bronił lub atakował rywali - i to mi się podoba."
"Ale w F1 są takie tory, gdzie jest tego teraz nieco za dużo. Wszyscy mają tego świadomość, ale nie da się po prostu pstryknąć palcami."
"Publiczność tymczasem to uwielbia, więc niech kierowcy po prostu popracują trochę ciężej."
Spytany o to, czy czerpałby radość ze startów w obecnej Formule 1, Kristensen odparł, że tak, ponieważ jego zdaniem w królowej motorsportu najistotniejsza jest rywalizacja i walka o zwycięstwo:
"Tak, sprawiałoby mi to przyjemność, ale pojawiłaby się presja, gdybym nie osiągał dobrych wyników."
"Czerpałbym z tego większą radość, gdyby można było ścigać się ze swobodą. Więc mówię o satysfakcji z samej jazdy, ale ostatecznie nagrodą dla kierowcy F1 jest wygrywanie."
"Czy myślisz, że Kimi Antonelli powie, że jest źle? Nie, on to uwielbia. Prowadzi w mistrzostwach i idzie mu dobrze. Więc w tym sporcie masz też tę czystą konkurencyjność, która zmieni język kierowców i zespołów, ale myślę, że wszyscy mają tego świadomość."
"Teraz ogląda to cały świat, również ci, którzy nie są tak zgłębieni w niuanse jak ty i ja - oni to kochają. Uważają, że to absolutnie fantastyczne: wyprzedzanie, a potem kontra i ponowne wyprzedzenie."
"Okej, ale może powinieneś być nieco mądrzejszy na okrążeniu co do tego, gdzie wyprzedzasz, ponieważ ta perspektywa z pewnością wymaga zaangażowania większych mocy przerobowych mózgu, by dobrze wypaść, ale tak - na kilku konkretnych torach nie jest to już ściganie na pełnym gazie."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się