Weekend wyścigowy na szybkim i wymagającym torze Silverstone budzi spore obawy wśród kierowców Formuły 1 - zawodnicy martwią się, iż z uwagi na naturę nowych samochodów oraz ich spore zapotrzebowanie na odzyskiwanie energii elektrycznej, jazda po angielskim torze przestanie dawać im radość i satysfakcję z jazdy.
Tor Silverstone to kolebka królowej motorsportu - to właśnie tutaj 13. maja 1950 roku odbył się pierwszy w historii wyścig zaliczany do mistrzostw świata wyścigów samochodowych, znanych dzisiaj jako Formuła 1.
Na przestrzeni lat konfiguracja toru zmieniała się wielokrotnie, lecz obiekt ten zawsze dostarczał wyjątkowych wrażeń zarówno zawodnikom, jak i kibicom licznie gromadzącym się wokół toru, aby podziwiać zmagania najszybszych kierowców na świecie.
Nowe regulacje techniczne, wprowadzone do królowej motorsportu na sezon 2026, wywróciły tę serię do góry nogami - rywalizacja w wyścigach stała się niesamowicie interesująca i zacięta, choć rzeczą, która najbardziej wpływa na bieg wydarzeń w obecnej Formule 1 stało się umiejętne zarządzanie baterią i jak najbardziej efektywne wykorzystywanie energii elektrycznej.
To od samego początku tego cyklu regulacyjnego spotyka się ze sporą dezaprobatą zarówno ze strony kierowców, jak i kibiców tego sportu. Krytyka nowych regulacji technicznych od zimy była tak duża, że F1 razem z FIA postanowiły wprowadzić zmiany w podziale mocy obowiązujące już od sezonu 2027.
Najnowsze regulacje techniczne na nowo wzbudziły w kierowcach zmartwienie oraz frustrację przed weekendem z GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone, znanym z szybkich i wymagających sekcji zakrętów, przez lata pokonywanych na granicy przyczepności.
W czasie czwartkowej konferencji prasowej sporo zawodników wyraziło swoje obawy dotyczące jakości ścigania na Silverstone w dobie bolidów nowej generacji. Warto zaznaczyć, iż jako pierwszy temat ten podjął Max Verstappen jeszcze w czasie weekendu w Austrii.
Absolutny rekordzista brytyjskiego toru, a także bohater lokalnej publiczności, Lewis Hamilton przyznał, że jazda obecnymi bolidami po tym legendarnym obiekcie będzie mocno odbiegała od tego, do czego zarówno kierowcy, jak i fanatycy sporu przywykli przez lata:
"Myślę, że to będzie bezprecedensowy weekend pod względem dostarczania mocy" - powiedział siedmiokrotny mistrz świata.
"Jako kierowcy, wszyscy rozmawialiśmy na naszym czacie o tym, jak słaba będzie moc na tym torze."
"Brakuje nam energii w akumulatorach, jest tylko kilka zakrętów, na których można podładować silnik, więc system MGU-K będzie wyłączony przez dużą część okrążenia."
"Szczerze mówiąc, myślę, że to będzie potężna różnica. Jeśli spojrzy się na wykresy prędkości, zaczynamy tracić moc hybrydową na wejściu w Copse."
"Zazwyczaj silnik ryczy, kiedy wjeżdża się w Copse, a ty walczysz o przetrwanie, pokonując ten fragment z pełnym gazem."
Brytyjczyk przyznał, że specyfika obecnych samochodów F1 wymusi na kierowcach zmianę stylu jazdy:
"W tym roku silnik będzie tracił obroty, najprawdopodobniej trzeba będzie redukować biegi przy pełnym otwarciu przepustnicy, starając się utrzymać wyższe obroty silnika. To będzie długa, długa prosta, zasadniczo bez wsparcia systemu hybrydowego" - tłumaczył kierowca Ferrari.
"A potem Maggotts i Becketts nie będą już takie same, ponieważ myślę, że trzeba tam przez pewien czas odpuszczać gaz i jechać rozpędem lub robić coś podobnego. To więc po prostu zupełnie inny tor."
"Zobaczymy jutro. Bez wątpienia wciąż będziemy czerpać z tego przyjemność w niektórych sekcjach toru, gdzie nie ogranicza nas moc, ale najlepsza część tego obiektu to właśnie Maggotts, Becketts, Copse i Stowe, a w tych miejscach moc po prostu spada. Mam więc nadzieję, że to coś, co będą mogli naprawić na przyszły rok."
Na Silverstone, po raz kolejny w tym sezonie ogłoszono niski limit energetyczny dotyczący kwalifikacji.
Dużo bardziej krytycznie na temat obecnych bolidów oraz ich sprawowania na Silverstone wypowiedział się Fernando Alonso, który wprost stwierdził, iż jazda "nie będzie sprawiać frajdy":
"Myślę, że ten rok będzie zupełnie inny i jazda nie będzie sprawiać frajdy. Patrząc na okrążenia w symulatorze i tym podobne rzeczy, samochody będą dość smutne, moim zdaniem zarówno dla kierowców, jak i dla widzów" - powiedział Hiszpański mistrz świata.
Kierowca Astona zwrócił uwagę na to, jak dużo prędkości nowe samochody będą traciły w trakcie pokonywania sekcji szybkich zakrętów:
"Problem polega na tym, że kiedy moc spada w zakrętach, poziom oporu aerodynamicznego również jest wyższy, a do tego dochodzi opór toczenia opon przy skręcaniu kół."
"Traci się więc prędkość przez sam opór aerodynamiczny samochodu, ale traci się też dodatkową prędkość w trakcie pokonywania zakrętu, co w pewnym sensie podwaja ten efekt."
Franco Colapinto zauważył natomiast, iż zmiany regulaminowe wprowadzone w F1 przed GP Miami sprawią, iż kierowcom łatwiej będzie jechać z pełnym gazem w szybkich sekcjach zakrętów:
"Miejmy nadzieję, że będzie lepiej niż w symulatorze. Było ciężko. Myślę, że ogólnie to tor, na którym zawsze uwielbia się jeździć i na którym naciska się samochodami F1 do samego limitu."
"Przed rozpoczęciem roku wiedzieliśmy już, że Silverstone, Australia czy Suzuka w Japonii będą torami trudnymi pod względem energii i że będzie nam jej brakować przy tak długich prostych i niemal całkowitym braku hamowania" - przyznał argentyński kierowca Alpine.
"Jedzie się z pełnym gazem przez jakieś 2 km. To będzie trudne. Myślę, że te zakręty praktycznie przestaną stawiać wyzwanie. Zobaczymy jutro."
"Myślę, że nie będziemy odpuszczać gazu, ponieważ sposób, w jaki zmieniły się przepisy, pomaga nam jechać z pełnym gazem i nie zyskiwać tak wiele na odpuszczaniu."
"Może wcześniej w tym roku musieliśmy odpuszczać celowo, aby odzyskać energię - to był sposób na większe zmaksymalizowanie prędkości na prostych."
"Myślę, że teraz, przy zmniejszonym odzyskiwaniu energii i tym podobnych kwestiach, to w pewnym sensie pomaga nam utrzymać pełny gaz."
"Z drugiej strony jednak, ponieważ tak bardzo odcina nam moc, będziemy nadjeżdżać wolniej, a to ułatwi pokonanie zakrętu."
Zawodnicy Haasa również wyrazili swoje obawy dotyczące zbliżającego się weekendu wyścigowego. Ollie Bearman stwierdził, iż kultowa sekcja zakrętów Maggotts i Becketts w tym roku powinna być interpretowana jako jeden, mało wymagający zakręt:
"Wiele torów o największym charakterze w poprzedniej generacji, tych szybkich i płynnych obiektów o wysokich prędkościach, teraz po prostu nie daje satysfakcji z jazdy, a to trochę boli" - powiedział Brytyjczyk.
"I jedna z chyba najbardziej wymagających odwagi sekcji toru w całym roku - czyli Maggotts i Becketts - w tym roku wydaje się być po prostu jednym zakrętem, a fragmenty przed nim pokonuje się tak wolno z powodu braku mocy, że to właściwie nie jest już zakręt."
Esteban Ocon zaznaczył natomiast, że w czasie przejazdów kwalifikacyjnych, z punktu widzenia zużycia energii, spore znaczenie będzie miało to, na jakim etapie okrążenia jest dany kierowca.
"Pierwsza część toru wciąż będzie dobrym wyzwaniem."
"W pierwszym zakręcie wciąż będzie dostępna pełna moc hybrydowa, która będzie mocno napędzać samochód."
"Pełen gaz po tym nie daje to już jednak takiej satysfakcji i nie jest takim wyzwaniem, jak w poprzednich latach."
Sergio Perez natomiast upatruje w weekendzie z GP Silverstone szansy na kolejny sprawdzian dla nowych regulacji technicznych. Meksykanin jest zdania, że angielski tor to pierwszy tak poważny test obecnych samochodów od początku maja i GP Miami.
"Myślę, że to prawdopodobnie największy test, z jakim się do tej pory mierzymy od czasu Miami."
"Inne tory nie były tak krytyczne pod względem zarządzania energią. Myślę, że ten jest jak dotąd największym sprawdzianem, przed jakim stajemy w obliczu tych nowych przepisów."
"Chodzi naprawdę o to, co jest bardziej optymalne dla silnika i dla energii."
"Czasami myślę, że znajdziemy się w sytuacji, w której wolniejsza jazda w zakręcie okaże się ostatecznie szybsza."
"Opóźnianie dodawania gazu i tego typu gierki będą tutaj dość kluczowe."
Jedynym kierowcą, który otwarcie pochwalił nowe regulacje techniczne przed weekendem z GP Wielkiej Brytanii był George Russell. Zwycięzca ostatniego wyścigu jest zdania, iż tory wymagające sporego zarządzania energią generują najlepsze ściganie:
"Myślę, że Silverstone będzie świetne" - powiedział wicelider klasyfikacji generalnej.
"Przy tych przepisach wiedzieliśmy, że niektóre tory będą trudniejsze od innych dla 22 kierowców. Myślę, że 600 000 kibiców tutaj prawdopodobnie nie przejmuje się zbytnio zarządzaniem energią."
"A z drugiej strony tory, które są najbardziej wymagające pod względem energii, takie jak Melbourne czy Chiny, przyniosły jak dotąd lepsze ściganie, niż widywaliśmy na nich w przeszłości."
"Nie ma wątpliwości, że na torach, gdzie brakuje energii, wyścigi będą lepsze i nieco bardziej chaotyczne, więc można na to spojrzeć jak na pozytyw."
"Jednak z całą pewnością pojedyncze okrążenie kwalifikacyjne nie będzie tak szybkie, jak widywaliśmy to w przeszłości."
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się