WIADOMOŚCI

Budkowski rozmawiał z ponad połową stawki, zanim dołączył do Cadillaca
Budkowski rozmawiał z ponad połową stawki, zanim dołączył do Cadillaca © Alpine

Nowy szef ekipy z Fishers wyjaśnił, co skłoniło go do wejścia w jej szeregi. Na dzień dobry nie uniknął wbicia szpili w stronę Alpine.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Nazwisko Marcina Budkowskiego nie znika z nagłówków mediów związanych z F1 od momentu środowego komunikatu prasowego Cadillaca. Jako pierwszy Polak w historii został szefem zespołu mistrzowskiej serii, zastępując w amerykańskiej stajni Graeme'a Lowdona, który został zwolniony.

Tłumacząc powody takiej decyzji, Dan Towriss wskazywał, że ekipa z Fishers chciała mieć w swoich szeregach szefa z wykształceniem i doświadczeniem na polu technicznym. Tymczasem Warszawianin idealnie wpasował się te kryteria, bowiem w tej dziedzinie działał w Prostcie, Ferrari, McLarenie i FIA. Ponadto działał jako dyrektor zarządzający w Renault/Alpine.

I to właśnie w kierunku francuskiej ekipy nie omieszkał wbić drobnej szpili podczas premierowej sesji medialnej jako szef Cadillaca. Zachęciła go bowiem do tego współpraca z kierownictwem skoncentrowanym na finansowaniu motorsportowego przedsięwzięcia, o czym nie można było powiedzieć za czasów rządów Laurenta Rossiego w Alpine. Polak nie ukrywał, że miał też oferty z innych ekip:

"To nie było tak, że Dan nagle do mnie zadzwonił i zapytał, czy chce zostać szefem. Odbyliśmy kilka z nim rozmów i to była część całego procesu. Odbiliśmy kilka dyskusji, aby oczywiście dojść do takiego etapu. Rozmawiałem też z szefostwem General Motors, na czele z samym prezesem, Markiem Reussem", przyznał Budkowski, cytowany przez Motorsport i PlanetF1.
"W ostatnich latach odbywałem rozmowy z ponad połową ekip w stawce. Niektóre z nich były bardziej zaawansowane, a niektóre mniej. Dla mnie ważne było to, by przy powrocie do takiej roli lidera zespołu zaangażować się w projekt, w który wierzę i ma swoje założenia. Ten projekt jest bardzo ambitny. Wspiera go Grupa TWG, która jest niezwykle zaangażowana w sporty motorowe."
"General Motors to jedna z największych firm samochodowych na świecie ze sporymi ambicjami i finansowaniem, a z tym nie zawsze miałem do czynienia w poprzednich projektach. Oprócz tego jedną z rzeczy, która dała mi pewności siebie, że chcę dołączyć, było to, że wszyscy ludzie, z którymi rozmawiam, zasiadają w zarządzie, znajdują się w jego kierownictwie i są ze świata motorsportu."
"To osoby, które tym żyją, rozumieją go i mieli z nim naprawdę do czynienia. To dla mnie bardzo odświeżające, bo od samego początku rozmowy wyglądają zupełnie inaczej. Jest w tym ambicja, pragnienie stworzenia mocnego i konkurencyjnego zespołu, czyli takiego, który będzie w stanie walczyć na czele stawki."
"Jest też zrozumienie tego, jak trudne jest to zadanie, jakie są ramy czasowe i jak długa droga przed nami. Odkąd zaczęliśmy rozmawiać z Danem, to okazało się, że nasze wizje i sposób postrzegania rozwoju zespołu są bardzo podobne. Nie czuję, żeby ciążyła na mnie duża presja."
"Na pewno będą wobec mnie oczekiwania, bo to logiczne i normalne w przypadku tego rodzaju roli. Nie są to jednak oczekiwania nierozsądne czy całkowicie oderwane od rzeczywistości F1. Każdy ma świadomość skali wyzwania, które przed nami stoi, ale jest też zaangażowanie to, by z tym się zmierzyć.
"Dołączam do tego projektu z takim samym nastawieniem. Dla mnie to coś ważniejsze niż wszystkie fundamenty, o których rozmawialiśmy. Chodzi przede wszystkim o nastawienie i wizję, a także o możliwość siedzenia i rozmawiania z osobami, które żyją i oddychają motorsportem, a także fundamentalnie go rozumieją."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.