Ekipa z Enstone przekonała sędziów do ponownego rozpatrzenia kar Pierre'a Gasly'ego z rywalizacji w Monte Carlo związanych z przekroczeniem prędkości w alei serwisowej. Istotny, nowy dowód pojawił się ze strony samej F1.
Wielu kierowców zostało ukaranych z powodu dość wątpliwych przekroczeń prędkości w alei serwisowej w GP Monako, ale tylko Alpine złożyło wniosek o prawo do rewizji. Miało to naturalnie związek ze straceniem podium przez Pierre'a Gasly'ego, na którego nałożono dwie 5-sekundowe sankcje.
Posiedzenie ws. tego roszczenia wyznaczono na czwartkowe popołudnie i - ku zaskoczeniu większości środowiska F1 - francuskiej stajni udało się przekonać sędziów do ponownego rozpatrzenia incydentów dot. Gasly'ego. Potrzebny do tego nowy, istotny i mający wpływ na decyzję dowód dość niespodziewanie pojawił się ze strony samej serii.
Okazało się, że system pomiaru odległości używany do pomiaru prędkości w pit lane był niedokładny i przeszacowywał szybkość bolidów. Opierało się to na dowodach dostarczonych przez FOM, które pojawiły się w środę. Nie chodziło więc stricte o skracanie sobie długości w alei serwisowej, o czym pierwotnie zaczęto mówić w padoku.
Alpine próbowało również argumentować, że organy zarządzające wiedziały o problemie z pomiarem czasu przed wyścigiem, ale obie strony temu zaprzeczyły. Francuzi zaprezentowali też dane, z których wynikało - to, o czym wcześniej mówił sam Gasly - że ogranicznik prędkości włączył już przed samym wjazdem, a później nie przekraczał dozwolonej wartości.
Arbitrzy zajęli się już drugą częścią wniosku o prawo do rewizji, czyli ponowną oceną samych przewinień. Ewentualna zmiana wyników i przywrócenie Gasly'emu miejsca na podium może jednak otworzyć puszkę Pandory w padoku.
Większość kierowców - która otrzymała kary czasowe z tego powodu - odbyła je już bowiem w trakcie monakijskiej rundy, a George Russell spotkał się nawet z kolejnymi jej konsekwencjami. Nic zatem dziwnego, że na wirtualnym spotkaniu sędziów z Alpine pojawili się przedstawiciele wszystkich ekip z wyjątkiem Mercedesa i Williamsa.
© Alpine


11.06.2026 18:37
2
0
czyli co? Cały wyścig anulowany? Bo inaczej się nie da tego rozwiązać.
11.06.2026 23:57
0
1
@ojciec3d Jaki anulowany? Przecież kary da się anulować, nawet Russella - to on będzie na podium.
Hamiltona też - tu nie chodzi o proste odjęcie 5 sekund, po prostu wracamy do stanu poprzedniego (bo gdyby Kimi wygrał o 4 sekundy to by przegrał po odjęciu, ale wracając do stanu poprzedniego wiadomo, że Hamilton bez kary nadal byłby z tyłu.
U Gasly-ego to proste odjęcie 10 sek. Reszty nie pamiętam (za dużo kar), ale też da się wrócić do stanu poprzedniego.
11.06.2026 22:24
2
0
FIArsa. Będzie jak na maFIĘ przystało, podzielą się z poszkodowanymi ekipami groszem albo jakimiś ulgami w przyszłości i mordy na kłódkę. Kopanie w wynikach tydzień po wyścigu byłoby publicznym harakiri dla tego już i tak śmiechu wartego 'sportu'.
12.06.2026 07:43
1
0
Ja to rozumiem tak, że skoro tylko Alpine złożyło wniosek o ponowne rozpatrzenie kar Gasly'ego to jeśli kary zostaną anulowane to jedynie temu kierowcy.
Reszta nie złożyła "reklamacji", więc ich ta decyzja w żaden sposób nie będzie dotyczyła.
Problem największy by się pojawił jakby to Mercedes chciał cofnięcia kary Russella, bo wtedy byłoby niemal niemożliwe ustalić kolejności na mecie, ale Mercedesowi widocznie nie zależało na punktach swojego kierowcy nr 2, więc olali temat i problemu nie ma.
12.06.2026 11:00
0
@Aragorn To tylko pokazuje jak systemowo mają go gdzieś, a nawet go niszczą w tym zespole, on nawet nie jest numer 2, szkoda chłopaka czy ktoś go lubi czy nie.
12.06.2026 08:28
1
0
Oby poszło po ich myśli, bo są nawet filmiki pokazujące, że prędkość Gasly'ego była sporo niższa niż regulaminowa. Zasłużył na podium ten odradzający się zespół.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się