Środowisko F1 zareagowało na eskalującą sytuację między USA i Izraelem a Iranem. Sama seria wydała odpowiednie oświadczenie w tej sprawie, a Pirelli odwołało planowane testy ogumienia w Bahrajnie.
Napięcia w Zatoce Perskiej nasiliły się po irańskich atakach na bazy wojskowe USA w tym rejonie. Oberwały m.in. siedziby w Katarze oraz Bahrajnie, czyli miejsca mające istotne znaczenie dla świata F1. Co więcej, w dniach 28 lutego i 1 marca w tym drugim państwie miały odbywać się testy deszczowego ogumienia z udziałem McLarena i Mercedesa.
Dzięki komunikatowi Pirelli wiadomo jednak, że zostały one odwołane ze względów bezpieczeństwa. Teraz włoska firma skupia się na zapewnieniu bezpiecznego powrotu do domu swoim pracownikom:
"Dwudniowe testy rozwojowe deszczowego ogumienia zaplanowane na dziś i jutro na Bahrain International Circuit zostały odwołane ze względów bezpieczeństwa z związku z rozwijającą się sytuacją międzynarodową", przekazał rzecznik prasowy producenta z Mediolanu.
"Cały personel Pirelli przebywający w Manamie jest bezpieczny w hotelach. Firma pracuje nad zapewnieniem im bezpieczeństwa i zorganizowaniem ich jak najszybszych powrotów do Włoch i Wielkiej Brytanii."
Z medialnych doniesień wynika również, że zespoły będą musiały poszukać alternatywnych - z pominięciem przesiadek na Bliskim Wschodzie - lotów swoich pracowników na inauguracyjną rundę w Australii. Na szczęście sam sprzęt ekipy miał zostać już dostarczony na tor w Melbourne.
Obserwatorzy zaczęli także stawiać znaki zapytania przy organizacji wyścigów w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, które zaplanowano na 12 oraz 19 kwietnia. Na razie F1 przekazała krótkie oświadczenie serwisowi PlanetF1, w którym potwierdziła, że przygląda się całej sytuacji:
"Nasze kolejne trzy wyścigi odbędą się w Australii, Chinach i Japonii, a nie na Bliskim Wschodzie. Rundy w tym rejonie nie są planowane w kolejnych tygodniach. Jak zawsze uważnie przyglądamy się każdej takiej sytuacji i ściśle współpracujemy z odpowiednimi władzami."
To nie pierwszy raz, kiedy F1 musi radzić sobie z konfliktami poza jej kontrolą. W 2011 odwołała zawody w Bahrajnie w związku z napiętą sytuacją społeczno-polityczną w kraju. Z kolei w sezonie 2022 rakieta uderzyła w obiekt Aramco położony blisko toru w Dżuddzie, na którym odbywał się akurat trening. Wówczas jednak podjęto decyzję o kontynuowaniu tego weekendu wyścigowego.
Warto dodać, że już w zeszłym roku szef królowej motorsportu, Stefano Domenicali, w nieoficjalny sposób odnosił się do wydarzeń w Zatoce Perskiej.
© Piotr Zając


28.02.2026 18:33
10
0
Jedyny pozytyw, że być może dzięki temu zobaczymy więcej Europejskich GP. Jest Turcja, Imola. Szkoda, że Niemcy zrezygnowali z F1. Kolebką F1 od zawsze była Europa
28.02.2026 22:00
2
0
No Turcja powinna wrócić i ten szybki zakręt był super
01.03.2026 00:01
3
0
Co tam ataki. Ważne, że Domenicalliemu i Sullayemowi kasa się zgadza.
01.03.2026 11:13
2
4
Ja to sie obawiam, czy my dociagniemy ten sezon do konca, bo to sie moze zmienic w 3WS, bo upadajace imperium USA, nie podda sie bez walki przez BRICSem, a wlasnie do wojny ekonomicznej i hybrydowej, dolaczyla wojna konwencjonalna, bo chyba nikt nie jest tak naiwny, by wierzyc ze tu o jakas bron atomowa Iranu chodzilo. W sumie juz taka scieme przerabialismy z Irakiem, gdzie broni masowego razenia to po dzis dzien tam nie znaleziono.
02.03.2026 10:11
0
1
@TomPo tak, bo głowice nuklearne są chowane w piwnicy prezydenta xd weź puknij się
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się