Robert Kubica wystąpił niedawno jako gość w ponad 2-godzinnym podcaście, w którym opowiedział o najważniejszych momentach swojej kariery. Polak wspomniał m.in. o wypadku rajdowym, który na zawsze zmienił oblicze jego kariery - Kubica wyznał, że początkowo chciał się z niego wycofać.
Robert Kubica do dziś pozostaje jedynym Polakiem w historii, który startował w Formule 1. Krakowianin przejechał 4 pełne sezony w królowej motorsportu i został jednym z czołowych zawodników serii.
W ostatnim czasie Robert wystąpił na kanale YouTube, Przemek Górczyk Podcast, w którym udzielił ponad 2-godzinnego wywiadu. Kierowca opowiedział w nim o najważniejszych momentach swojej kariery - począwszy od występów w kartingu przez drogę, jaką pokonał, aby dostać się do Formuły 1.
Kubica opowiedział także o feralnym rajdzie, który na zawsze zmienił oblicze jego kariery. Robert wspominał, że rajd miał miejsce tuż po testach przedsezonowych F1, a na dwa dni przed startem zadzwonił do właściciela samochodu, aby oznajmić, że jednak nie chce wziąć udziału w zawodach:
"Gdy jeździłem w Formule 1, okazjonalnie startowałem w rajdach" - opowiadał były kierowca F1.
"Był to mały rajd we Włoszech. Tak naprawdę dwa dni wcześniej zadzwoniłem do właściciela tego auta i zespołu i chciałem mu powiedzieć, że nie chcę jechać. Powinienem posłuchać siebie i nauczyłem się tego, że warto czasami posłuchać siebie."
"Pamiętam, zadzwoniłem do niego o 7:15 rano - pierwsza myśl: "Jestem na testach Formuły 1, więc nie.. po co?"
"Tym bardziej, że w tym momencie miałem już podpisany kontrakt z Ferrari na następny rok i Ferrari mi nie pozwalało na starty w rajdach, także był to mój ostatni start" - przyznał Robert, potwierdzając, że czekała go przyszłość z zespołem Ferrari w F1.
Właściciel auta nalegał jednak, aby Kubica pojawił się w rajdzie - Polak zgodził się, co niestety skutkowało poważnym wypadkiem i długimi latami rekonwalescencji.
Robert opowiedział o tym, w jaki sposób wracał do zdrowia, a także o tym, że nie brakowało mu uczucia bezradności.
Polak bardzo szybko wrócił za kierownicę auta sportowego - w 2013 roku, zaledwie 2 lata po wypadku, został mistrzem świata serii WRC 2 w debiutanckim sezonie startów. Był to pierwszy krok w drodze do ponownego wejścia do Formuły 1, które ziściło się w roku 2019.
Zapytany o to, czy miał wątpliwości dot. powrotu za kierownicę samochodu wyścigowego, Robert odparł:
"Był moment, gdy zastanawiałem się przez długi okres czy będę mógł kontynuować, ale czy warto - nigdy."
"Chciałem wrócić do tego, co robiłem przez większość mojego życia i co było powodem, dla którego wstawałem codziennie rano i robiłem to co robiłem."
"Nie był to łatwy okres - okres który mnie mocno zmienił i był bardzo skomplikowany, lekko mówiąc. Było parę momentów, w których zwątpiłem w moje możliwości i w system, w którym się znalazłem w położeniu, w którym byłem, ponieważ przez dłuższy okres nie wiedziałem co się wydarzy, w którym to kierunku pójdzie i jak to się zakończy."
"Było parę operacji, które zamiast polepszyć sytuację, znacznie pogorszyły - i to były największe ciosy."
Robert dokonał niemal niemożliwego i przejechał jeszcze jeden pełny sezon F1 z zespołem Williams. W następnych latach Polak pełnił rolę kierowcy rezerwowego w ekipie Alfy Romeo, z którą przejechał także swoje dwa ostatnie wyścigi za kierownicą bolidu F1 w 2021 roku, zastępując Kimiego Raikkonena.
W międzyczasie Kubica szukał opcji wyścigowych poza F1, a gdy trafił do zawodów długodystansowych, szybko został jedną z największych gwiazd wśród kierowców startujących w seriach wokół prestiżowego 24-godzinnego wyścigu Le Mans.
W samym wyścigu Le Mans Robert startował pięciokrotnie, w tym trzy razy w najwyższej klasie Hypercar w żółtych barwach Ferrari AF Corse, w których zwyciężył z resztą edycję w roku 2025. Kubica pojedzie Le Mans z AF Corse także w sezonie 2026.
Polak bardzo pozytywnie wypowiedział się na temat startów w Le Mans tłumacząc, dlaczego uważa, że były to bardzo dobre występy w jego wykonaniu.
"Jeśli mam być szczery, moją najlepszą wizytówką kierowcy w wyścigach długodystansowych, w których startuję teraz, jest to jak mi szło przez te 5 edycji" - powiedział Robert wspominając wszystkie starty w Le Mans od 2021 roku.
"Statystycznie ilość okrążeń w wyścigu, w których auto, w którym startowałem jechało w pierwszej trójce jest ogromna. Przez pięć lat ani razu tego wyścigu nie wygrałem, a myślę, że walczyłem we wszystkich edycjach - okej w 2022 byliśmy zbyt wolni, ale w pozostałych edycjach byliśmy w walce."
"To jest coś, czego nigdzie nie ma w statystykach, a według mnie najwięcej mówi."
"To jest coś czego nie widać - według mnie motorsport jest dużo bardziej skomplikowany - ja to nazywam "invisible performance", czyli niewidoczna wydajność."
Po latach Robert wspomniał także swoje pamiętne zwycięstwo w wyścigu Formuły 1 przyznając, że z perspektywy czasu żałuje, iż nie świętował tego sukcesu z zespołem:
"Wygrałem wyścig w Kanadzie 2008. Poleciałem pierwszym samolotem do Europy, tak jak miałem zaplanowane, ponieważ we wtorek rano mieliśmy testy. Byłem jako jedyny kierowca wyścigowy na tych testach we wtorek rano."
Robert wspomniał, że zespół po zwycięstwie zaproponował mu opuszczenie testów, na co odpowiedział: "Nie, ja chcę wracać, wrócę do domu na pół dnia i polecę na testy." Szczerze? Żałuję" - dodał.
"Podjąłem decyzję taką jaką chciałem - nikt mnie nie zmuszał, ale żałuję z jednej perspektywy - myślę, że dla mechaników i dla grupy byłoby to fajne."
Lata później Kubicy znów przytrafiła się okazja do świętowania wielkiego sukcesu, którą Polak chciał lepiej wykorzystać:
"Pomyślałem: "dobra jestem starszy, jak coś wygram, chciałbym się podzielić tym też z innymi ludźmi". No i tak się stało, że coś wygrałem - Le Mans. Po mecie tak naprawdę po 30 sekundach sobie przypomniałem, że trzeba coś powiedzieć przez radio" - powiedział żartobliwie.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się