Zawodnicy Formuły 1 są zdania, że komentarze Fernando Alonso dotyczące poziomu kierowców w dolnej części stawki były przesadzone, stając w obronie Alexa Albona, w którego szczególnie wymierzona była krytyka dwukrotnego mistrza świata.
Podczas rywalizacji o GP USA między Fernando Alonso, a Alexem Albonem doszło do kolizji, która mocno zmieniła przebieg wyścigu dla Hiszpana.
Alonso po zakończeniu rywalizacji przyznał, że uszkodzenia jego samochodu po incydencie były spore, co pozbawiło go szans na walkę o punkty. Zawodnik Astona Martina stwierdził następnie, że kierowcy z dolnej części stawki prezentują niski poziom, wskazując na postawę Albona z wyścigu - te słowa odbiły się w mediach sporym echem.
W czwartek przed GP Miasta Meksyk sam Alex Albon odniósł się do komentarza Alonso przyznając, iż przy zachowaniu całego szacunku do Fernando, nie zgadza się on z jego werdyktem, wydanym po GP USA:
"Uważałem, że to była dobra walka - twardy, zacięty pojedynek" - tłumaczył kierowca Williamsa.
"On ewidentnie uważa inaczej, ale rywalizowaliśmy ze sobą przez cały dystans wyścigu. Nawet sam tamten incydent postrzegałem w kategoriach sytuacji pół na pół, biorąc pod uwagę układ obu bolidów na torze."
"Podtrzymuję zresztą wszystko, co powiedziałem. Darzę Fernando ogromnym szacunkiem. Kiedy dorastałem jako dziecko, stanowił dla mnie wielki wzór do naśladowania, więc pod wieloma względami takie słowa nie są przyjemne do słuchania, zwłaszcza gdy ścigasz się z kimś, w kogo byłeś wpatrzony. Jednocześnie jednak zupełnie się z tym nie zgadzam, sprawa jest prosta. Uważam, że poziom całej stawki, od czołówki po sam koniec, jest niesamowicie wysoki. Dziesięć czy piętnaście lat temu druga połowa stawki nie wyglądała tak jak dzisiaj. Nie mamy już kierowców płacących za starty. Jest, jak jest. Miejmy nadzieję, że podczas tego weekendu nie skrzyżujemy torów jazdy w zakrętach ani nie wejdziemy sobie w drogę w wyścigu."
Znaczna część kierowców, pytanych o tę sytuację, opowiedziała się po stronie Albona uważając, że poziom talentu i umiejętności obecnej stawki Formuły 1 stoi na wysokim poziomie.
Charles Leclerc jest zdania, że głównym czynnikiem decydującym o przynależności do danej części stawki nie są umiejętności, lecz sprzęt, jakim kierowcy dysponują:
"Jestem przekonany, że poziom w całej stawce jest niezwykle wysoki - niezależnie od tego, czy mówimy o końcu, środku, czy o samym przodzie. Jedyną rzeczą, która ulega zmianie, jest po prostu bolid, jaki prowadzimy, natomiast same standardy są zawieszone pod samym sufitem."
Podobnego zdania w swoich wypowiedziach był Carlos Sainz, który powołał się na swoje własne doświadczenie w tym sporcie zaznaczając, że mimo iż teraz ściga się w ogonie stawki, jeszcze nie tak dawno temu rywalizował o zwycięstwa:
"W tylnej części stawki jest znacznie więcej brudnego powietrza. Znacznie silniejszy jest efekt harmonijki. O wiele częściej zdarzają się sytuacje, w których trzy lub cztery bolidy wjeżdżają w zakręt ramię w ramię, co sprawia, że prawdopodobieństwo kolizji jest nieporównywalnie wyższe niż na czele wyścigu" - tłumaczył Sainz.
"Ścigam się w tej stawce od dwunastu lat i jeśli miałbym wskazać sezon o najwyższym poziomie talentu kierowców, byłby to właśnie ten. Nie potrafię wskazać ani jednej osoby, która nie spełniałaby wyśrubowanych standardów Formuły 1. Nie zamierzam wchodzić w buty Fernando. Ze swojej strony mogę jedynie powiedzieć, że jazda na tych pozycjach bywa szalenie frustrująca. Wystarczy pomyśleć, że zaledwie dwa lata temu wygrywałem tutaj w Meksyku, a w najbliższą sobotę prawdopodobnie wystartuję z siedemnastego pola - będąc dokładnie tym samym zawodnikiem. Mało tego, dziś jestem lepszym kierowcą niż w 2024 roku."
Pierre Gasly cofnął się pamięcią do czasów jego debiutu w Formule 1 przyznając, że w obecnej stawce znajduje dużo więcej wyrachowania i szacunku w walce koło w koło, niż miało to miejsce jeszcze dekadę temu:
"Trzeba docenić Fernando za wyrazistość jego opinii. Mam ogromny szacunek do tego, jakim jest kierowcą, a przy tym zawsze bardzo głośno i otwarcie mówi to, co myśli. Nie widziałem jego wyścigu i nie jestem do końca pewien, do czego dokładnie nawiązywał, ale powiem tylko, że poziom w obecnej stawce należy prawdopodobnie do najwyższych w historii, patrząc na wszystkich kierowców, jakich obecnie mamy. Z perspektywy moich około dziewięciu lat w Formule 1 pamiętam znacznie bardziej nieokrzesane i dzikie zachowania na torze, gdy wchodziłem do tej serii, niż to, z czym mamy do czynienia dzisiaj."
Ollie Bearman zgodził się z Pierre'em zwracając uwagę na ryzyko i nietuzinkowość, do jakiej kierowcy środka stawki nieraz muszą się uciekać, aby zaskoczyć zawodnika, a tym samym zyskać nad nim przewagę:
"Uważam, że to nieco zbyt surowy wniosek, ponieważ zgadzam się z Pierre'em, że poziom w obecnej stawce jest bardzo wysoki. Przy obecnych różnicach czasowych człowiek musi czasami wykazać się bezwzględnym oportunizmem i polować na okazje, co bywa katastrofalne w skutkach, tak jak w zeszłym tygodniu w moim starciu z Pierre'em. Nie powiedziałbym, że to kwestia braku umiejętności. To raczej kwestia dawania z siebie absolutnego maksimum i prób dokonania czegoś nieszablonowego, co jest niesamowicie trudnym zadaniem, kiedy czołowe osiem pozycji jest z góry zarezerwowane przez cztery najlepsze zespoły."
Sergio Pérez, jako jeden z zawodników, który ma doświadczenie w walce w każdym z regionów stawki, również przyznał, że poziom stawki jest niebywale wysoki:
"Oczywiście uważam, że poziom na tyłach stawki jest tak samo wysoki jak w czołówce. Gdybyśmy zamienili się bolidami z kierowcami z przodu, osiągalibyśmy bardzo podobne rezultaty, i na odwrót. Taka jest specyfika Formuły 1: jesteś tak dobry, jak twój bolid i twój zespół, dlatego poziom rywalizacji jest naprawdę wysoki. A kiedy spojrzy się na same nazwiska walczące na końcu stawki, jest on wręcz imponujący."
Fernando Alonso w Meksyku ponownie został zapytany o werdykt dotyczący pojedynku z Alexem Albonem i o słowa, jakie padły z jego ust po wyścigu w Stanach - Hiszpan przyznał, że podtrzymuje swoje zdanie uważając wiele incydentów mających miejsce na torze za niepotrzebne:
"Nie wymieniam konkretnej liczby, ale myślę, że wszyscy doskonale wiemy, o kim mowa i kto poczuł się dotknięty tym komentarzem. To mówi samo za siebie. Wciąż podtrzymuję swoje zdanie. To był całkowicie niepotrzebny błąd. Nadal trudno mi pojąć, jaką szansę na atak Alex w ogóle widział w tamtym momencie. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o Austin. Niestety przez cały ten sezon znajduję się w tej części stawki, więc z wnętrza bolidu widzę rzeczy, na które po prostu trudno nie zwrócić uwagi" - powiedział Alonso.
"Te bolidy mają mniej przyczepności, więc błędy pojawiają się częściej, bo kierowca nie ma wokół siebie w pełni kontrolowanego środowiska. Samochód nie ułatwia zadania, stąd bierze się więcej pomyłek. Nie uważam jednak, by wszystkie te incydenty na pierwszym okrążeniu, wzajemne obcierki czy latające w powietrzu przednie skrzydła były konieczne. Zwłaszcza gdy walczy się o nic na szarym końcu stawki, a limit budżetowy tylko potęguje ten problem. Jeśli jednak ich zespołom odpowiada rozbijanie sprzętu w każdym wyścigu przy ograniczeniach wydatków, to ich sprawa."
To nie pierwszy raz kiedy mistrz świata negatywnie wypowiada się o umiejętnościach swoich mniej doświadczonych rywali w tym sezonie - po GP Azerbejdżanu, spora krytyka spotkała Lando Norrisa, który skarżył się na zachowanie Franco Colapinto twierdząc, iż niektórzy kierowcy nie zasługują na miejsce w Formule 1.
© Williams


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się