Szef McLarena wyjaśnił decyzję o wydaniu polecenia zamiany pozycji między dwoma kierowcami ekipy - zdaniem Stelli było to jedno z przedwyścigowych ustaleń.
Kierowcy McLarena ukończyli wyścig o GP USA na pozycjach 5. i 7. po tym, jak brakowało im tempa do nawiązania walki z Maxem Verstappenem, Kimim Antonellim i duetem Ferrari.
Już po sobotnich kwalifikacjach zarówno Norris, jak i Piastri skarżyli się na problemy z samochodem, choć Brytyjczyk zaznaczał, iż powinien był wykonać lepszą robotę i zakwalifikować się wyżej.
Mistrz świata popełnił jednak błąd na obu decydujących próbach w Q3, a jego najlepszy wynik został dodatkowo skreślony za złamanie limitów toru - Norris zmuszony był zatem ruszać do wyścigu za plecami Oscara Piastriego.
Nie ulega wątpliwości, że Australijczyk mierzył się ze sporymi problemami podczas rywalizacji w Austin - Piastri odstawał tempem od Norrisa zarówno na jednym okrążeniu pomiarowym, jak i na dystansie dłuższego stintu.
Po zaledwie kilku okrążeniach wyścigu, McLaren dostrzegł, że jadący za Oscarem Norris marnuje swoje tempo, tracąc tym samym czas do rywali z innych ekip - zespół z Woking bezzwłocznie podjął zatem decyzję o zamianie kierowców na torze.
Piastri wykonał polecenie, a Lando błyskawicznie mu odjechał. Zapytany o tę decyzję Andrea Stella wyjaśnił, że zespół przez cały weekend przyglądał się problemom Oscara, a plan potencjalnej zamiany miejsc był omawiany jeszcze przed startem rywalizacji:
"W trakcie weekendu widzieliśmy, że Lando był odrobinę szybszy od Oscara. To tor, na którym Lando spisuje się wyśmienicie, a zarazem jeden z tych obiektów, na których Oscar ma nieco więcej trudności."
"Ten rok bywa wymagający w szczególności dla Oscara, ponieważ jego największą siłą jest stopniowe budowanie tempa. Gdy tylko wypracuje sobie punkty odniesienia, potrafi niezwykle skutecznie przyspieszać z okrążenia na okrążenie. Tutaj jednak każde kółko jest inne, więc panowały warunki stanowiące dla Oscara spore wyzwanie, będące jednocześnie środowiskiem, w którym Lando wykorzystuje swój największy atut, czyli wyjątkową zdolność adaptacji do zmieniających się warunków, zwłaszcza gdy bolid zaczyna się ślizgać. Mając to na uwadze, omówiliśmy przed wyścigiem scenariusz, w którym jeśli Lando znajdzie się za plecami Oscara, a Oscar nie będzie w stanie utrzymać tempa rywali przed sobą, damy Lando szansę sprawdzenia, czy zdoła zaatakować poprzedzające samochody i dokładnie to zrobiliśmy."
W ostatnich latach McLaren zasłynął ze stosowania poleceń zespołowych, wewnątrz ekipy nazywanych potocznie "Papaya Rules" - interwencji zespołu zabrakło jednak przed dwoma tygodniami w Singapurze, kiedy obaj zawodnicy McLarena zderzyli się na ostatnim okrążeniu sprintu w walce o czwarte miejsce.
Stella tłumaczył wówczas jak ogromne rozczarowanie czuł gdy widział Norrisa i Piastriego tracących punkty na skutek wewnątrzzespołowej kolizji.
Po wyścigu w Teksasie Włoch również odniósł się do wydarzeń z Marina Bay podkreślając kulturę współpracy panującą w stajni z Woking:
"To sposób na pokazanie, że jako zespół, wspólnie z kierowcami, dbamy przede wszystkim o interes całej ekipy, co od zawsze stanowiło sedno naszych wewnętrznych rozmów. Szczególnie po Singapurze jeszcze mocniej podkreśliliśmy, jak ważne jest, abyśmy wszyscy wspólnie pomogli McLarenowi powrócić na miejsce, w którym pragniemy się znajdować - czyli z Oscarem i Lando w pierwszym rzędzie po kwalifikacjach, walczącymi o triumfy. Wtedy przyjdzie czas na zarządzanie wewnętrzną rywalizacją, lecz do tego momentu musimy ramię w ramię podtrzymywać tę trajektorię powrotu McLarena na sam szczyt" - powiedział Andrea.
Kierowcy McLarena - podobnie jak Antonelli i Russell - ruszyli do rywalizacji w wyścigu o GP USA na pośredniej mieszance. To był pierwszy sygnał wskazujący na to, że Norris i Piastri spróbują jazdy na jeden pit stop.
W przeciwieństwie do Mercedesów, McLaren nie zdołał jednak wystarczająco wydłużyć swojego pierwszego stintu, za co obaj kierowcy zapłacili cenę w końcówce wyścigu, prezentując znacząco gorsze tempo niż rywale dookoła.
Norris zyskał pozycję na torze i po drugiej serii pit stopów znalazł się na pozycji wicelidera, lecz przed końcem rywalizacji spadł na 5. miejsce.
Stella tłumaczył decyzję jazdy na jeden pit stop i trzymanie się zużytej twardej mieszanki możliwością obrony pozycji na torze oraz czekaniem na potencjalną pełną neutralizację:
"Spróbowaliśmy postawić na twarde opony, które w treningach wyglądały na konkurencyjne, i wiedzieliśmy, że inni wybiorą bardziej miękkie mieszanki z dostępnej alokacji. Kiedy zobaczyliśmy przebieg pierwszego stintu i to, że rywale nieco się męczą, nabraliśmy przekonania, że skorzystanie z twardego ogumienia może być świetnym sposobem na odrobienie strat."
"I rzeczywiście, podczas drugiego przejazdu odrabialiśmy dystans do obu bolidów Ferrari oraz do Verstappena. Na pewnym etapie podjęliśmy decyzję o przejściu na jeden zjazd do alei serwisowej, ponieważ decydując się na dwa postoje, nie mielibyśmy szans na zmianę kolejności. Jeden postój otwiera możliwość wykorzystania ewentualnej neutralizacji z samochodem bezpieczeństwa, do której jednak nie doszło. Wciąż czekamy na wyrównanie rachunków losu za to, co spotkało nas w Madrycie -to w końcu nadejdzie" - powiedział Stella w nawiązaniu do wyścigu o GP Madrytu gdzie Norris stracił zwycięstwo przez pechową neutralizację.
"Próbowaliśmy również sprawdzić, ile życia zostało jeszcze w twardych oponach, ale szczerze mówiąc, zdawaliśmy sobie sprawę, że utrzymanie za plecami Verstappena, a zwłaszcza Leclerca, było wysoce nieprawdopodobne. W przypadku Hamiltona uznaliśmy, że wynik zależy w większym stopniu od końcówki wytrzymałości twardej mieszanki. Nikt nie mógł tego z góry przewidzieć, ale warto było spróbować. Jesteśmy zadowoleni z realizacji strategii; cieszy nas to, że właściwie zrozumieliśmy, jakich opon należało dziś użyć; jesteśmy też zadowoleni z faktu, że poprawki przyniosły odczuwalną poprawę w bolidzie. Musimy jednak poprawić naszą dyspozycję w kwalifikacjach i nieustannie rozwijać konstrukcję, jeśli chcemy regularnie walczyć o podia, a przede wszystkim o zwycięstwa."
Po kolejnym trudnym weekendzie McLarena oraz solidnej zdobyczy punktowej Red Bulla, zespoły te zrównały się w klasyfikacji konstruktorów w walce o 3 miejsce na koniec sezonu.
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się