WIADOMOŚCI

Stella o kolizji kierowców McLarena: jestem rozczarowany
Stella o kolizji kierowców McLarena: jestem rozczarowany © McLaren

Andrea Stella udzielił swojej opinii na temat kolizji Norrisa i Piastriego w czasie sobotniego sprintu w Singapurze. Szef McLarena przyznał, że rozczarował się postawą swoich kierowców. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

W końcówce sprintu przed GP Singapuru kierowcy McLarena nakładali presję na jadącego na trzecim miejscu Charlesa Leclerca. Zarówno Piastri, jak i Norris prezentowali lepsze tempo niż kierowca z Monako, lecz natura toru Marina Bay nie pozwalała na przypuszczenie skutecznego ataku.

Jadący z przodu Piastri utrzymywał czwartą lokatę przez większą część wyścigu, lecz utrzymujący się za nim Lando Norris prezentował znakomite tempo - Brytyjczyk na ostatnim okrążeniu zdecydował się na odważny manewr do zakrętu nr 5, który skończył się jednak kolizją obu zawodników McLarena.

Kierowcy obrócili się - Piastri uderzył w ścianę, a Norris zdołał wrócić do rywalizacji, lecz stracił kilka cennych pozycji.

To kolejny raz w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy między Norrisem i Piastrim doszło do kontaktu. W zeszłym sezonie kierowcy McLarena aż trzykrotnie mierzyli się ze sobą na torze, doprowadzając tym samym do kolizji - oprócz słynnych incydentów z Kanady czy Austin, zawodnicy McLarena zetknęli się ze sobą także na starcie do zeszłorocznej edycji GP Singapuru, lecz wtedy obyło się bez większych konsekwencji.

Kolizja z partnerem z ekipy to ostatnia rzecz, do jakiej kierowcy chcą dopuścić podczas rywalizacji w obawie o zaprzepaszczenie ciężkiej pracy całego zespołu. Po incydencie ze sprintu w Singapurze, głos zabrał m.in. szef McLarena, Andrea Stella - Włoch wyjaśnił, że kolizja Norrisa z Piastrim przyniosła im wymierne straty w walce o pozycję w klasyfikacji generalnej:

"Sytuacja jest poważna, ponieważ straty dla zespołu są wymierne. Toczymy zaciętą walkę w mistrzostwach. Mieliśmy ambicję rzucić wyzwanie Ferrari i dążymy do tego, by ukończyć sezon przed Red Bullem, a to komplikuje sprawę" - powiedział Stella, cytowany przez motorsport.com.
"Jest to poważne również dlatego, że mamy za sobą kilka sezonów wspólnych przemyśleń - zespołu i kierowców - na temat tego, jak wspólnie podchodzimy do ścigania i w jaki sposób dbamy o to, by interes ekipy był chroniony."

Zapytany o to, czy kolizja obu zawodników zaskoczyła go, Andrea odparł, że czuje się w dużej mierze rozczarowany:

"Czy jestem zaskoczony? Pracowałem z czołowymi kierowcami przez tyle sezonów, że wiem, iż w ich przypadku zawsze istnieje pewien stopień nieprzewidywalności. Nie jestem więc zupełnie zaskoczony. Wiem, że takie rzeczy mogą się zdarzyć. Jeśli już, to jestem rozczarowany. Rozczarowany jako szef zespołu sytuacją, która jest absolutnie niedopuszczalna, ponieważ przyniosła wymierne straty ekipie. Każdy członek zespołu wie, że dobro ekipy stoi ponad jakimkolwiek interesem osobistym, a przede wszystkim stanowi główny drogowskaz wyznaczający nasze działania i instynkty. Jako zespół musimy zastanowić się, jak dopilnować, aby do takich sytuacji więcej nie dochodziło."

Jako szef ekipy, Stella podjął odpowiednie kroki, aby zapobiec tego typu incydentom w przyszłości. Włoch przyznał, że rozmawiał już z kierowcami bezpośrednio po sprincie, lecz na dokładniejsze analizy przyjdzie czas po weekendzie w Singapurze:

"Część rozmów przeprowadziliśmy bezpośrednio po sprincie, ale oczywiście, jako że trwa weekend wyścigowy, zależy nam przede wszystkim na tym, by zespół i kierowcy byli w optymalnej, możliwie najbardziej efektywnej dyspozycji, aby nadal dowozić wyniki w trakcie dalszej części zawodów."
"Będziemy mieli czas na przeprowadzenie wszelkich dyskusji po weekendzie wyścigowym, jak i jeszcze przed samym wyścigiem, ale ufam - znając obu kierowców wystarczająco dobrze - że sami dogłębnie przemyślą to zdarzenie. Wierzę i jestem niemal pewien, że wyciągną z tego kluczowe wnioski bez potrzeby mojego wielkiego komentarza."

Lando Norris po incydencie ze sprintu wziął winę na siebie, przepraszając zespół za wynik końcowy. Zapytany jednak o całą tę sytuację przez jednego z dziennikarzy holenderskiej stacji telewizyjnej, który określił jego manewr na Piastriego mianem niepotrzebnego, Brytyjczyk z przekąsem zapytał o to, na czym polega rywalizacja w wyścigu:

Dziennikarz: "Nie sądzisz, że ten manewr był nieco bez sensu?"
Norris: "Próba wyprzedzania? Jak nazywa się sesja?"
Dziennikarz: "Sprint"
Norris: "A w całości?"
Dziennikarz: "Wyścig sprinterski."
Norris: "Wow, brawo!"

Stella przyznał natomiast, że nie oczekuje od żadnego z zawodników przeprosin, lecz zmiany podejścia do wspólnej rywalizacji:

"Cała ta kwestia przeprosin, winy czy wskazywania, że któryś z kierowców zawinił w przeważającym stopniu... Szczerze mówiąc, to nie jest moja perspektywa i nie takiego podejścia oczekuję od zawodników."
"Chodzi o refleksję nad tym, jak wspólnie zamierzamy realizować, chronić i stawiać na pierwszym miejscu interes zespołu. To jest nasze zadanie. Nie oczekuję żadnych przeprosin. Znam obu kierowców, to dwaj wspaniali ludzie. To jest jednak biznes, a w biznesie chcę wiedzieć jedno: jak będziemy ze sobą współpracować, aby upewnić się, że to się więcej nie powtórzy?"

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.