Fernando Alonso twierdzi, że rozmowa z Lawrencem Strollem dotycząca przedłużenia jego kontraktu o kolejny sezon trwała zaledwie 5 minut. Hiszpan cały czas liczy na dalsze zmiany przepisów, aby ściganie powróciło do formy znanej sprzed lat.
Przedłużenie kontraktu przez Fernando Alonso było spodziewane od dłuższego czasu, ale ogłoszone zostało dopiero przed runda na torze Sepang. Hiszpan w ten sposób dołoży do swojej bogatej historii w Formule 1 24. sezon startów.
Ekipa Astona Martina była wyjątkowo spokojna o skład swoich kierowców. Większość mediów spodziewała się jednak, że Alonso potwierdzi swoją przyszłość podczas domowej rundy w Madrycie.
Tak się nie stało i dopiero we wtorek przed GP Bahrajnu w Malezji Alonso w zabawny sposób ogłosił przedłużenie swojej kariery.
"Podjąłem tę decyzję niedawno, a rozmowa z Lawrencem była bardzo konkretna i prosta" tłumaczył najbardziej doświadczony kierowca w stawce. "Nie mieliśmy zbyt wiele do omówienia. Oboje chcieliśmy w tamtym momencie kontynuować współpracę. Porozmawialiśmy przez pięć minut, a potem to ogłosiliśmy."
Jeszcze w Madrycie Alonso sugerował jednak, że jego decyzja zależeć będzie od zmian, jakie F1 zamiera wprowadzić w bolidach i jednostkach napędowych. W negocjacje te włączył się nawet sam Mohammed Ben Sulayem, przewodniczący FIA.
W najbliższych dwóch sezonach F1 będzie stopniowo zwiększała udział silnika spalinowego w ogólnej mocy generowanej przez układ V6 turbo. Z obecnych blisko "pół na pół" w przyszłym roku będzie to 58 - 42, aby w 2028 zakończyć z podziałem 60 - 40.
Od czasu wyścigu w Madrycie FIA nie ogłosiła jednak żadnych dodatkowych zmian w przepisach, a jednak Fernando Alonso podpisał nową umowę. Hiszpan przekonuje, że nadal ma ikrę i wewnętrzne pożądanie do ścigania się w królowej sportów motorowych.
"Nie mam żadnej gwarancji, że w 2027 roku będzie więcej frajdy, ale to zobowiązanie, które trzeba podjąć wobec samego siebie. Ostatecznie czuję, że jestem szybki, zmotywowany i czerpię przyjemność z tego, co robię."
Zapytany o motywację do dalszego ścigania w obliczu problemów z jakimi mierzy się obecnie Aston Martin, odpierał:
"Gdybym siedział w domu, oglądał telewizję i oglądał wyścigi, miałbym poczucie, że potrafię spisać się lepiej niż oni. W pewnym sensie właśnie tak się czułem, kiedy nie było mnie w F1 i oglądałem wyścigi. Myślałem wtedy: wow, to i to nie jest zrobione właściwie. Cały czas czułem w sobie ogień, żeby tam być i próbować robić to lepiej."
"Nadal to czuję i powiedziałem sobie: dopóki mam w sobie ten ogień, dopóty nie ma powodu, żeby kończyć."
Hiszpan miał jednak powody, aby chcieć zakończyć bogatą karierę. W marcu urodził mu się syn. Po tym jak zdradził, ze negocjacje nowego kontraktu z właścicielem zespołu trwały tylko 5 minut, został zapytany, jak długo musiał negocjować taką decyzję w swoim domu.
"Cóż, nie chodziło tutaj o obowiązki rodzinne, ale raczej o moje podejście do życia i motorsportu. Moja żona bardzo mnie wspiera. W tym roku również odczuwa ten ból i martwi się o moje zdrowie, kiedy nie jesteśmy konkurencyjni! Myślę więc, że lepiej… woli, kiedy mnie nie ma, gdy nie jesteśmy konkurencyjni!"
Pochodzący z Ovido kierowca dalej zamierza naciskać na zmianę przepisów silnikowych, tak aby ograniczyć możliwość wykorzystania maksymalnej mocy po stronie elektrycznej przez dłuższe okresy na dystansie okrążenia, co jego zdaniem pozytywnie wpłynie na wyścigowe widowisko, a kierowcy nie będą musieli zwalniać w połowie prostej tylko dlatego, że w ich aucie załącza się superclipping.
Zapytany o to na ile wierzy, że uda się jeszcze coś zmienić w przyszłym roku odpierał: "Mam nadzieję, że się uda."
Formuła 1 po 9 latach przerwy powraca na jeden z ulubionych torów kierowców w Sepang. Hiszpan również cieszy się z powrotu do Malezji, ale jednocześnie studzi emocje związane z jakością ścigania na tym obiekcie.
"Teraz jedziemy na niesamowity tor, ale w środkowym sektorze będzie trochę smutno, ponieważ nie możemy tam korzystać z akumulatora" mówił. "Jeśli to zrobimy, nie będziemy mieli już energii w baterii na trzy następujące po sobie proste: od zakrętu 15 do ostatniego zakrętu, od ostatniego zakrętu do zakrętu 1 oraz od zakrętu 1 do zakrętu 3."
"Na tych trzech prostych trzeba wykorzystać całą energię z akumulatora, więc przez resztę okrążenia pozostaje nam tylko jego ładowanie. To właśnie problemy, z jakimi mierzymy się obecnie, jeśli chodzi o doprowadzenie bolidów do granicy przyczepności. Zdecydowałem jednak, że być może w przyszłym roku, przy proporcji 60:40 i w drugim roku obowiązywania tych przepisów, uda się znaleźć nieco lepszy kompromis."
Oprócz wewnętrznego pragnienia, skuteczną motywacją do pozostania w Formule 1 mogły się okazać dla Alonso pieniądze. Hiszpańskie media spekulują, że ich rodak zdołał wynegocjować sobie podwyższę i za sezon startów otrzyma od Astona Martina okrągłe 40 milionów euro. To więcej niż za czasów jego drugiego kontraktu z McLarenem.
Jeżeli wierzyć tym plotkom Hiszpan znajdzie się w czołówce najlepiej opłacanych zawodników tuż za Maksem Verstappenem i Lewisem Hamiltonem, a przed Charles Leclerkiem i Carlosem Sainzem.
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się