Charles Leclerc uważa, że za jego słabszą formą w kwalifikacjach przed GP Hiszpanii na zupełnie nowym torze w Madrycie, stoi brak najświeższej jednostki napędowej w specyfikacji ADUO 2.
Ekipa Ferrari na czele z Monakijczykiem nieźle rozpoczęła zmagania z Madringiem, prezentując dobrą formę w trzech sesjach treningowych. To właśnie kierowcy Scuderii mieli walczyć z Mercedesem o pole position. Stało się jednak inaczej a wszystkich pogodził Lando Norris, który pokonał świetne okrążenie w decydującej próbie w Q3.
Hamilton i Leclerc zakończyli czasówkę na czwartej i piątej pozycji z niewielką różnią między sobą (0,006 sekundy). Monakijczyk korzystał jednak ze starszej jednostki napędowej w specyfikacji ADUO 1, po tym jak na torze Monza zaliczył potężny wypadek w Parabolice.
Pierwsze diagnozy inżynierów sugerowały, że nowy silnik będzie nadawał się do dalszego wykorzystania na torze, ale zespół nie był gotowy w pełni potwierdzić jego przydatności na torze Madring po niespełna tygodniu od dużego uderzenia.
Z tego powodu Monakijczyk powrócił do specyfikacji silnika AUDO 1 i jak przekonywał po czasówce, stanowiło to dla niego kluczowy problem w walce o wyższe pozycje.
"Myślę, że większość kierowców założyła dzisiaj nową jednostkę napędową albo nowszą specyfikację, a ja miałem mniej więcej tę samą specyfikację" wyjaśniał Leclerc po kwalifikacjach. "I to oczywiście moja wina z zeszłego tygodnia. Być może więc pod tym względem nie zrobiłem takiego kroku do przodu jak pozostali. Mimo wszystko uważam, że moje okrążenie było całkiem czyste."
Leclerc na swoim okrążeniu stracił do zdobywcy pole position 0,195 sekundy i jak twierdzi znaczną część tej straty miał w pierwszym sektorze. Przyznał, że musi zrozumieć czy stało się tak za sprawą niedostatku mocy, czy może czas był tracony w zakrętach.
"Po mojej stronie chodziło bardziej o pierwszy sektor" tłumaczył. "Na moim szybkim okrążeniu straciłem w pierwszym sektorze chyba cztery dziesiąte sekundy, więc musimy się temu przyjrzeć."
"Moje okrążenia wyjazdowe nie były idealne, ale cztery dziesiąte sekundy to dużo. Tak naprawdę nie wiem, co się tam wydarzyło. Oczywiście jest tam wiele prostych, ale wątpię, żebyśmy tracili na nich cztery dziesiąte sekundy."
Ekipa z Maranello przeprowadza dalszą kontrolę jednostki napędowej Leclerca po wypadku we Włoszech, a ewentualna decyzja dopuszczająca ją do dalszego użytku ma zapaść przed kolejną runda mistrzostw świata F1, GP Azerbejdżanu.
Druga partia zmian z programu ADUO w silniku Ferrari skupiać się miała na układzie turbo, który po początkowej fazie sezonu miał zostać nieco powiększony.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się