Ekipa z Silverstone zameldowała się na Hungaroringu z mocno odświeżoną wersją samochodu AMR26. Komentarzami w tej sprawie nie omieszkali oczywiście podzielić się jej przedstawiciele.
Długo wyczekiwane aktualizacje Astona Martina były tak naprawdę głównym wydarzeniem czwartkowych zajęć na węgierskiej ziemi. Gdy tylko mechanicy zaczęli składać maszynę w garażu, od razu do pracy wzięli się fotoreporterzy i eksperci techniczni, którzy na czynniki pierwsze zaczęli rozkładać specyfikację "B" zielonego bolidu.
Już na pierwszy rzut oka można było zauważyć zmienione wloty do sekcji bocznych. Do tego pojawiły się modyfikacje w obrębie górnego wahacza przedniego zawieszenia i samych kanałach hamulcowych. Uwypuklono także lekkie zmiany w skrzyni biegów, którą od tego roku Zieloni sami produkują. Korekty wystąpiły także w przedniej części podłogi oraz na obu skrzydłach (na tylnym znalazły się małe winglety).
Nie wiadomo, jaki konkretnie zysk czasowy mają osiągnąć Brytyjczycy. Według wyliczeń hiszpańskich mediów, może się nawet zakręcić w okolicach 2-2,5 sekundy. Fernando Alonso znacząco jednak studził oczekiwania na konferencji prasowej, mając świadomość, jak dużą stratę miał jego team nawet co Cadillaca przed tygodniem na torze Spa-Francorchamps:
"Trudno powiedzieć. Nie myślę za dużo o liczbach czy pozycjach, bo gdy cofniemy się do pięciu ostatnich wyścigów, to straty do środka stawki były bardzo różne. Mniej więcej stały dystans dzielił nas od pole position, które oczywiście jest nierealne, natomiast były też trudne dla nas tory, a jednym z nich było Spa", powiedział dwukrotny mistrz świata.
"Najbliższy rywal był przed nami o 2,1 sekundy, więc żaden pakiet na świecie nie zapewniłby tyle czasu. Gdyby zaktualizowany bolid pojawił się tydzień temu na Spa, końcowa pozycja raczej nie zmieniłaby się, więc musimy mieć takie do tego podejście. Będzie to się zmieniać w zależności od toru i liczę, że Budapeszt będzie przyjaznym torem dla nas."
"Moc nie jest tutaj najważniejsza, a to pomaga. Wprowadzimy poprawki do bolidu, ale do silnika jeszcze nie, więc mamy jeszcze, nad czym pracować. Jak już wspominałem, bardziej chodzi mi o zrozumienie, w jaką stronę idziemy z tym bolidem i czy jesteśmy na dobrej ścieżce, i czy odblokujemy właściwe osiągi."
Rzeczowe poprawki silnika Honda dostarczy na zawody w Holandii, aczkolwiek - według informacji PlanetF1 - już w przyszłym tygodniu zostaną one sprawdzone na Hungaroringu. Wszystko w ramach tzw. dnia filmowego, jaki ma zorganizować Aston Martin.
Do temu poprawek ustosunkował się szef ds. działań torowych zespołu, Mike Krack. Luksemburczyk nie omieszkał uwypuklić faktu, że ostatnie duże straty Astona wynikały z braku dostarczanych ulepszeń. Podkreślił też, że kluczową zmianą w bolidzie AMR26 ma być znacząca redukcja masy:
"Dla nas najistotniejsze jest to, że wracamy do ścigania się, bo tak naprawdę nie robiliśmy tego w ostatnich wyścigach. Bardzo trudno było utrzymywać tempo środka stawki. Niezależnie od tego, co to przyniesie, powrót do rywalizacji jest najważniejszy dla każdego", przyznał Krack, cytowany przez Motorsport.
"Pakiet jest dość rozbudowany. Najważniejsze rzeczy dotyczą aerodynamiki i wagi. Naprawdę trzeba było sporo pracy w to włożyć i osiągnęliśmy wszystko, co chcieliśmy. Okres, podczas którego nie wprowadzaliśmy żadnych poprawek, dobiegł końca. Wygląda na to, że przyszłość kreuje się w jasnych barwach."
Co ciekawe, zaniepokojenie ulepszeniami dostarczonymi przez Astona wyrazili reprezentanci jego najbliższego rywala, czyli Cadillaca. Mówił o tym zarówno Sergio Perez, jak i Valtteri Bottas:
"Zdecydowanie. Na pewno będą się agresywnie rozwijać, bo to oczywiście bardzo mocny zespół. Spodziewamy się, że zniwelują stratę i będą się dalej rozwijać", oznajmił Checo.
"Jest wiele plotek i większość z nich mówi o tym, że to duży krok naprzód dla nich. Zobaczymy, co się wydarzy, jak bolid wyjedzie na tor. Jedna plotka mówiła o tym, że w tym bolidzie pozostało jedynie to samo zawieszenie", dodał z kolei zawodnik z Nastoli.
"Wszystko jest nowe, więc zobaczymy. Jestem tego bardzo ciekawy, ale też trochę obawiam się, że jeśli faktycznie zrobią duży krok naprzód, to my zostaniemy z tyłu. Musimy jednak skupić się na swojej robocie i nie marnować na to energii."
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się