Fernando Alonso nie ukrywa, że Aston Martin przeżywa bardzo trudny początek sezonu. Hiszpan z jednej strony ironizuje na temat regularnych poprawek przywożonych przez rywali, z drugiej przekonuje, że jego zespół obrał właściwą drogę. Przy okazji odniósł się też do plotek o możliwym powrocie do Alpine.
Aston Martin znalazł się obecnie na końcu stawki Formuły 1. Zespół zdobył dotąd tylko jeden punkt, a samochód AMR26 wyraźnie odstaje tempem od bolidów konkurencji. W Silverstone zdecydowano jednak, że zamiast przywozić drobne poprawki co kilka weekendów, lepiej poczekać na jeden większy pakiet.
Według dotychczasowych informacji zmodyfikowany samochód ma pojawić się najwcześniej podczas Grand Prix Węgier lub Grand Prix Holandii, już po wakacyjnej przerwie. Możliwe, że zmiany będą połączone również z poprawkami po stronie Hondy, choć niekoniecznie zostaną wprowadzone podczas tego samego weekendu.
Alonso kąśliwie odniósł się do częstych poprawek wprowadzanych przez inne ekipy. „To zaskakujące, gdy w każdy piątek zagląda się na stronę FIA i widzi kolejne poprawki. Może inne zespoły mają w fabryce maszynę do robienia pieniędzy” żartował dwukrotny mistrz świata.
Hiszpan przyznał jednak, że Aston Martin nie może pozwolić sobie na chaotyczne testowanie kolejnych części. Najpierw zespół musiał dobrze zrozumieć słabe strony auta, sprawdzić rozwiązania w tunelu aerodynamicznym i ocenić, co faktycznie działa u rywali. Dopiero wtedy można było rozpocząć przygotowania do większego pakietu.
"W naszym przypadku trzy lub cztery dziesiąte sekundy poprawy w kilku wyścigach niewiele by zmieniły, skoro i tak walczymy z tyłu stawki. Potrzebujemy czegoś większego."
Kierowca podkreślił też, że pracownicy Astona Martina nie mogą być obwiniani za obecną formę. W jego ocenie zespół stał się łatwym celem dla internetowych żartów i krytyki, która momentami zaczyna przekraczać granicę.
"Jesteśmy łatwym celem, bo jesteśmy z tyłu. Są media społecznościowe, żarty i komentarze. Czasami to już ociera się o internetową przemoc" powiedział Alonso.
Jednocześnie 44-letni kierowca stanowczo odciął się od sugestii, że problemy Astona Martina automatycznie oznaczają jego odejście z zespołu. W ostatnich dniach pojawiły się pogłoski o możliwym powrocie Alonso do Alpine, czyli zespołu, z którym zdobywał mistrzostwa świata jeszcze jako kierowca Renault.
Hiszpan nie zaprzeczył, że plotki są naturalną częścią sezonu transferowego, ale podkreślił swoje przywiązanie do obecnego projektu. "Mój związek z Astonem Martinem wykracza poza czas, kiedy będę jeździł w Formule 1. Wierzę w ten projekt".
Alonso wskazał przy tym na zaplecze zespołu, współpracę z Hondą i obecność Adriana Neweya. Jego zdaniem Aston Martin rozpoczął sezon z dużym opóźnieniem, ale problemy są do rozwiązania. "To tylko kwestia czasu. Ufam zespołowi i jesteśmy w tym razem" podsumował.
Na razie Aston Martin musi więc przetrwać najtrudniejszą część sezonu bez większych zmian w samochodzie. Dla Alonso kluczowe będzie to, czy wyczekiwany pakiet faktycznie pozwoli zespołowi zrobić krok naprzód, a nie tylko zbliżyć się do środka stawki.
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się