Sporo działo się w ostatnich dniach na europejskich torach i nie tylko, jeśli chodzi o testy organizowane przez większość ekip F1. Takowe przeprowadzili bowiem Ferrari, McLaren, Red Bull, Alpine, Haas oraz Audi.
Ze sportowego punktu widzenia najważniejsza była próba organizowana przez Audi, bowiem wykorzystano do niej tegoroczną konstrukcję R26. Okazało się, że Niemcy przeprowadzili tzw. przejazd demonstracyjny pod swoją siedzibą silnikową w Neuburgu.
Nie wiadomo, kto zasiadł za kierownicą, ale padokowe plotki wskazują na to, że sprawdzano poprawki jednostki napędowej wynikające z programu ADUO. Warto zaznaczyć, że ekipa z Hinwil była skazana na przejazd ograniczony do 15 kilometrów, ponieważ już wcześniej wykorzystała dwa dni filmowe.
Jeśli chodzi o pozostałe testy, to w nich pojawiały się starsze konstrukcje. Z kibicowskiego punktu widzenia ciekawy okazał się powrotu do kokpitu Yukiego Tsunody. Japończyk poprowadził bolid Red Bulla na torze pod Barceloną we wtorek. W Katalonii, ale już w środę, starą maszyną Ferrari jeździł również Rafael Camara.
Przypomnijmy, że Brazylijczyk ostatnio zaczął być łączony z posadą w Haasie, podobnie jak Leonardo Fornaroli. Dla Włocha ostatnie dni były szczególnie intensywne, gdyż we wtorek sprawdzał jedną z konstrukcji McLarena na Monzy, a potem przeniósł się do Jerez, gdzie - na zaproszenie samego zespołu - otrzymał jeden dzień jazdy w bolidzie Haasa.
Wspólnie z nim testował tam Ryo Hirakawa. Na Autodromo Nazionale Monza swoje obowiązki dzielił z Will Stevensem. We Włoszech pojawiła się też ekipa Alpine, która sprawdzała formę Paula Arona i Ugo Ugochukwu. Dla Amerykanina był to debiut w aucie F1 i nie zakończył się zbyt udanie, gdyż rozbił się na wyjściu z szykany im. Alberto Ascariego.
© Audi


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się