WIADOMOŚCI

Piastri nie dowierza, Gasly widzi sprawiedliwość w decyzji sędziowskiej
Piastri nie dowierza, Gasly widzi sprawiedliwość w decyzji sędziowskiej © McLaren

Oscar Piastri przyznał, że był zszokowany, gdy dowiedział się o anulowaniu kar Pierre'a Gasly'ego z Monako przez co sam również stracił kilka dni po wyścigu czwartą pozycję.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Sędziowie GP Monako zdecydowali się anulować kary francuskiego zawodnika mimo iż w trakcie wyścigu kilku innych kierowców również padło ofiarą błędu przy pomiarze prędkości na alei serwisowej, który wynikał z nieprawidłowych wyliczeń odległości między czujnikami, za które odpowiada sama Formuła 1.

Sprawa może nie nabrałaby takiego rozgłosu, gdyby nie fakt, że oprócz samych wyników zmieniło się również podium prestiżowego wyścigu. Isack Hadjar stracił w ten sposób pierwsze podium w F1 z Red Bullem. Oprócz niego pokrzywdzeni taką decyzją zostali właśnie Oscar Piastri i kierowcy Racing Bulls, którzy stracili po jednej pozycji.

Piastri miał również szansę na trzecie miejsce w GP Monako, gdyby nie zdecydował się na odbycie kary za przekroczenie prędkości podczas wyścigu, podobnie z resztą jak George Russell z Mercedesa.

Ekipa Alpine celowo zrezygnowała ze zjazdu do boksu, aby po wyścigu móc domagać się od FIA sprawiedliwości. Jak się okazało było to bardzo słuszne podejście, gdyż kary odbyte w trakcie wyścigu nie mogą być anulowane.

Piastri pod Barceloną przyznał jednak, że z niedowierzaniem przyjął decyzję sędziów o anulowaniu kar Francuza.

"Jestem naprawdę zszokowany tą decyzją, bo jak można odwrócić decyzję, która była ostatecznie błędna, ale jednocześnie inni zostali ukarani za to samo i odbyli karę w trakcie wyścigu - jak można potem zmienić jedną karę, wiedząc, że prawdopodobnie wpłynęło to na pięć czy sześć innych wyścigów, jest to niesamowite" mówił Oscar Piastri. "Oczywiście straciłem pozycję, ale można sobie tylko wyobrazić, jak czuje się George Russell - nie mogłem uwierzyć własnym oczom."
"Straciłem pozycję na rzecz Pierre'a, ponieważ odbyłem karę, więc technicznie powinienem być na 3. miejscu - ale wtedy, technicznie George powinien być trzeci i cała sytuacja staje się teraz chaosem. To dość kłopotliwa sytuacja, w którą sami się wpakowali, i nie wiem, jak można się z niej wyplątać, bo teraz precedens jest taki, że nie odbywasz kary, tylko idziesz do sądu, czekasz pewnie kilka miesięcy na rozstrzygnięcie wyścigu. I kto w ogóle chciałby tak się ścigać?" dodawał Australijczyk, aby na końcu stwierdzić: "Zdezorientowany to słowo, którego bym użył [aby określić sytuację]."

Pierre Gasly z kolei miał nieco inne podejście do tej sprawy, które z jego perspektywy również wydaje się słuszne i rozsądne.

"Chcę tylko jasno powiedzieć, że wiem, co zrobiliśmy" tłumaczył. "Wiem, że jechaliśmy 59 km/h w pit lane i zostaliśmy oskarżeni o przekroczenie 60 km/h, co nie miało miejsca. To, co chcę powiedzieć, to że nie powinno się mnie karać za coś, czego nie zrobiliśmy, tylko dlatego, że inni zostali ukarani."
"Jeśli potencjalny błąd zdarzył się raz, dwa, trzy razy, to nie jest to powód, żeby robić to po raz czwarty. Chciałbym tu postawić granicę. Druga sprawa jest taka, że nie wiem, czy Oscar albo George przekroczyli prędkość czy nie. Nie widziałem ich danych. Nie wiem, czy to ten sam problem, co u nas, więc nie mogę tego komentować."
"Oczywiście, jeśli nie przekroczyli prędkości, to wielka szkoda - wtedy stracili pozycje. Nie jestem za czymś takim. Jako zespół zdecydowaliśmy, żeby nie zjeżdżać drugi raz, nie zmieniać opon i nie odbywać kary, bo wiedzieliśmy, że niczego nie zrobiliśmy źle i będziemy to protestować."
"Myślę, że w tej sytuacji - choć była trochę inna - mogło to wyglądać inaczej. Ale ostatecznie dla sportu, fair play dla FIA i F1: jeśli popełnia się błąd, trzeba wziąć odpowiedzialność. I dobrze, że ostatecznie decyzję odwrócono, bo w rzeczywistości nic złego nie zrobiliśmy."

Sprawa nie jest jeszcze zakończona, gdyż ekipy McLarena i Red Bulla zgłosiły chęć odwołania się od decyzji sędziów. Formalnie mają 96 godzin od momentu złożenia takiej prośby na zebranie dokumentacji i dowodów, aby wszcząć formalna procedurę.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

2 KOMENTARZE
avatar
Michael Schumi

14.06.2026 11:25

0

Piastri chyba zapomina, że w przeciwieństwie do Gaslyego on i inni kierowcy odbyli kary lub też ich zespoły nie protestowały, chociaż mieli prawo. Alpine to zrobiło, legalnie podnieśli słuszne argumenty, mieli rację i wyszło na ich. Natomiast to, co wyprawia FIA od wielu lat z sędziowaniem, przyznawaniem kar czy też przymykaniem oczu na poczynania innych kierowców to zupełnie osobna sprawa. Dopóki w tym obszarze nic się nie zmieni to takie farsy będą nadal występować. Ludzie łapali się za głowę już gdy Aston Martin oprotestował wyniki wyścigu w Austrii 2023 r. za brak kar za wielokrotne przekraczanie limitów toru a jak się okazało - udało się im.


avatar
Supersonic

14.06.2026 11:47

0

Gasly nie odbył kary, więc można było coś z tym zrobić i po prostu odjąć te 10 sekund. To naprawdę nie jest takie skomplikowane.


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.