WIADOMOŚCI

Kierowcy skarżą się na opony po piątkowych treningach w Barcelonie
Kierowcy skarżą się na opony po piątkowych treningach w Barcelonie © Pirelli

Po piątku przed GP Barcelony-Katalonii, kierowcy opowiedzieli o problemach, z jakimi muszą mierzyć się z uwagi na opony Pirelli.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Firma Pirelli pozostaje wyłącznym dostawcą opon w Formule 1 do 2028 roku, będąc odpowiedzialnym za konstrukcję jednego z najważniejszych komponentów w budowie samochodu wyścigowego.

Tegoroczne ogumienie zostało przygotowane dla bolidów nowej ery, niemniej włoska firma bazowała jedynie na danych, gromadzonych przy użyciu tzw. "mułów testowych", to jest samochodów z poprzednich lat, dostosowanych tak, aby generowały ilość docisku zbliżoną do tego, z czym mamy do czynienia obecnie.

Już w piątkowych treningach pod Barceloną zauważono, że ogumienie ulega wyjątkowo mocnej degradacji - nawet, jak na tor w Katalonii.

George Russell w jednej z piątkowych wypowiedzi zauważył, że jedną z przyczyn tak sporej degradacji opon są wysokie ciśnienia opon, wymagane na ten sezon:

"Opony w tym roku różnią się dość diametralnie z powodu ciśnień, jakie narzuca nam Pirelli. To najwyższe ciśnienia w ogumieniu, z jakimi kiedykolwiek przyszło nam jeździć - prawdopodobnie kiedykolwiek w historii F1" - powiedział Brytyjczyk z Mercedesa.

Oscar Piastri również poskarżył się na zachowanie nowych opon twierdząc, iż bardzo ciężko jest je wprowadzić w optymalne okno temperaturowe:

"To zdecydowanie trudne opony, jeśli chodzi o wprowadzenie ich we właściwe okno temperaturowe - minęło sporo czasu, odkąd musieliśmy robić okrążenia rozgrzewkowe. W Kanadzie moje opony w ogóle nie weszły w to okno. Dawno nie mieliśmy tego typu problemów z ogumieniem Pirelli. Z pewnością są one trudne w zarządzaniu z zupełnie innych powodów niż w ciągu ostatnich kilku lat" - zauważył kierowca McLarena.

Szef McLarena, Andrea Stella także wskazał ogumienie jako jeden z problemów zespołu na tym etapie sezonu. Warto dodać, że już w Monako kierowcy stajni z Woking skarżyli się na szereg trudności, z jakimi musieli mierzyć się w czasie przejazdów kwalifikacyjnych.

"Opony nie wydają się mieć zbyt dużych możliwości, jeśli chodzi o płynne przejście w zakręcie z czystej przyczepności wzdłużnej do czystej przyczepności poprzecznej" - tłumaczył Stella.
"Dostrzegamy ograniczenia, z jakimi borykamy się w samochodzie, a w ich przezwyciężeniu z pewnością pomogłoby uzyskanie większego obciążenia na koła - uważamy, że Mercedes był w stanie to osiągnąć w porównaniu do miejsca, w którym my się obecnie znajdujemy na naszym etapie rozwoju bolidu."

W podobnych tonach wypowiadał się również mistrz świata, Lando Norris:

"Szczerze mówiąc, myślę, że po części powodem, dla którego mieliśmy tak duże problemy w Monako, był fakt, że nie potrafiliśmy robić dwóch rzeczy naraz. Nie mogliśmy jednocześnie hamować i skręcać. Albo hamujesz, albo skręcasz. Nie ma tam żadnego stanu pośredniego."
"Nie sądzę, aby to kiedykolwiek była nasza mocna strona. To zawsze był atut Mercedesa i Ferrari, może odrobinę mniej, ale również Red Bulla. Uważam, że Monako uwypukliło trudności związane z tego typu charakterystyką i z tym właśnie w tej chwili mamy problemy. Próbujemy więc znaleźć najlepszy sposób na stworzenie samochodu, który poradzi sobie z tymi ograniczeniami."

Norris po raz kolejny przyznał także, iż mimo mocnych występów na Suzuce i w Miami, McLaren nie jest w stanie jeszcze na stałe włączyć się do walki o czołowe lokaty:

"To oczywiście boli, ponieważ wiem, że wciąż nie walczę o zwycięstwa, a jako zespół nie bijemy się w tym momencie o podia czy tym podobne rzeczy. Kiedy zaliczasz kolejny niezbyt udany weekend i kiedy ciągle coś idzie nie tak, nie możesz zbudować pewności siebie w samochodzie i nie możesz testować nowych rozwiązań."
"Wszystko to sprawia, że jakakolwiek obrona tytułu jest na ten moment praktycznie niemożliwa. Więc tak, to boli mnie, ale boli też cały zespół. Nie chcemy nie kończyć wyścigów, wszyscy chcemy dać sobie kolejną szansę na obronę tytułu w klasyfikacji konstruktorów i kierowców. Ale na razie jest to po prostu niemożliwe."

Kierowcy McLarena uplasowali się w czołowej trójce w drugim treningu przed GP Barcelony-Katalonii.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

1 KOMENTARZ
avatar
ekwador15

13.06.2026 10:21

0

Ja tego nie rozumiem, te Pirelli boi się awarii opon i wprowadza takie wysokie ciśnienia. Czy w dzisiejszych czach nie można zbudować opon, ktore beda dawały frajdę z jazdy jednocześnie nie będące nabite do absurdalnych jak na F1 ciśnień? wydaje się, że kazdy podołaby temu wyzwaniu, Bridgestone, Michelin tylko nie Pirelli. 

Ja pamiętam jak kiedyś Andre Lotterer startował jeden wyścig w F1 chyba na Spa, kogos zastępował. on jak opowiadał o tych oponach w F1 to mowil, że w wec mają bardziej przyczepne, bardziej miękkie a przy tym wytrzymalsze o tych w F1 XD


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.