WIADOMOŚCI

Przedstawiciele Formuły E pozytywnie zareagowali na zaczepkę ze strony Vestappena
Przedstawiciele Formuły E pozytywnie zareagowali na zaczepkę ze strony Vestappena © Red Bull

Padok Formuły E zareagował na zaczepkę Maksa Verstappena po pierwszej rundzie przedsezonowych testów w Bahrajnie.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Max Verstappen, wypowiadając się na temat nowych bolidów F1, skrytykował je stwierdzając, że stanowią one "Formułę E na sterydach". Wypowiedź ta zrobiła przysłowiowy nagłówek i nie pozostała bez odpowiedzi ze strony uczestników elektrycznej serii, zarówno kierowców, jak i szefostwa. Co ciekawe w większości słowa Holendra zostały pozytywnie odebrane.

Po pierwszych testach nowych bolidów, które napędzane są niby podobnymi, ale jednak kompletnie zmodernizowanymi jednostkami V6 turbo oraz posiadają aktywną aerodynamikę, kierowcy nie szczędzą krytyki.

W tłumie oprócz komentarza 4-krotnenego mistrza świata wyróżnił się też cytat Lewisa Hamiltona, który stwierdził, że aby prowadzić te bolidy potrzeba tytułu naukowego.

Prawda jest taka, że jednostki V6 turbo znane z poprzedniej ery silnikowej, która zdominował Mercedes, poszły w stronę znacznie większej elektryfikacji mimo usunięcia kosztownego elementu jakim był system MGU-H, odzyskujący energię cieplną z silnika.

System MGU-K generuje teraz blisko trzykrotnie większą moc, a cały układ w blisko 50 procentach korzysta z energii zmagazynowanej w akumulatorach.

Moc i szybkość bolidów są większe niż poprzednio, ale narzucone przepisami wymogi sprawiają, że nawet procedura startu może teraz przysparzać wielu problemów nawet doświadczonym zawodnikom, nie mówiąc już o ograniczeniu wykorzystania energii elektrycznej na dystansie okrążenia, która sprawia, że kierowcy nie mogą dozwolenie z niej korzystać.

Aby szybko pokonać okrążenie zawodnicy muszą dostosować swój styl jazdy do pracy zupełnie nowego systemu hybrydowego, a to oznacza, że muszą wziąć pod uwagę kiedy i gdzie decydują się na użycie energii elektrycznej oraz kiedy, gdzie i jaką techniką najlepiej jest ją odzyskiwać. Tutaj w grę wchodzi głównie technika odpuszczania gazu na dojazdach do zakrętów, ale również bardzo specyficzne redukowanie i dobór przełożeń.

To właśnie te aspekty sprawią, że inny mistrz świata, Fernando Alonso, stwierdził iż nawet kucharz mógłby teraz poprowadzić jego bolid. Hiszpan miał na myśli fakt, że obecnie konieczność odzyskiwania energii sprawia, że w niektórych partiach toru jego bolid jedzie 50 km/h wolniej niż poprzednio i nie stanowi to żadnego wyzwania fizycznego.

Zespoły F1 już wcześniej przewidywały, że zarządzanie energią elektryczną będzie w tym roku kluczowe i przestrzegały też przed dość niecodziennymi widokami kiedy kierowcy w wolnych zakrętach gazują lub redukują biegi na końcu prostych startowych tylko po to, aby odzyskać trochę energii.

Większość ekip przygotowywała się do tego modernizując swoje narzędzia symulacyjne oraz ściągając do siebie inżynierów z Formuły E, którzy od lat są zaznajomieni z meandrami techniki zarządzania energią w bolidach wyścigowych.

Szeregi Haasa w ten sposób zasilili niedawno byli inżynierzy zespołu Formuły E McLarena - Christopher Vrettos i Daniela Klausser, do Cadillaca przeszli Christopher Brown i Stephen Lane, a sam McLaren zaangażował w swoim zespole F1 Andreasa Zetterlunda. Zespół Williamsa z kolei już w zeszłym roku sięgnął po szefową osiągów i analizy danych Jaguara i Nissana, Crisitinę Manas Fernandez, która w tym roku będzie pracować z Carlosem Sainzem.

Do pracy przy symulacjach zaangażowanych zostało także całe mnóstwo byłych i nie tylko kierowców F1, którzy ostatnie lata spędzili, pracując w Formule E.

Wśród nich znajdują się Sebastien Buemi (Red Bull), Stoffel Vandoorne (Aston Martin), Norman Nato (Ferrari), Nyck de Vries oraz Jake Hughes (McLaren).

"Trzeba określić pewne kryteria oceny. Formuła E została zaprojektowana jako mistrzostwa oparte na zarządzaniu energią, bolidach elektrycznych i oprogramowaniu, bez aerodynamiki, więc oczywiście na tym właśnie polega nasze ściganie się" mówił cytowany przez The Race Nyck de Vries, zawodnik FE z nieświeżym doświadczeniem w F1.
"Uważam, że nasze zespoły inżynierskie zasługują za to na uznanie, ponieważ wykonują świetną pracę. Jeśli chodzi o rozwój oprogramowania, wszystkie zespoły [FE] są na bardzo wysokim poziomie. Nie powiedziałbym, że w pełni to opanowaliśmy, ale jest to bardzo ważne. To zdecydowanie obszar, na który wszystkie zespoły kładą nacisk i koncentrują się na energii oraz systemach."

Podobnie wypowiadał się rezerwowy kierowca Astona Martina i były mistrz Formuły E, Stoffel Vandoorne.

"To inny rodzaj ścigania i myślę, że sprytni goście z Formuły 1, do których Max wyraźnie należy, poradzą sobie z tym. Oni będą wykorzystywać przepisy i lepiej je rozumieć niż inni. To staje się bardziej serią wymagającą myślenia niż tylko tempa i zarządzania oponami. Teraz dochodzi do tego znacznie więcej elementów."

Vandoorne przy okazji zwrócił jednak uwagę na kluczową różnicę między Formułą E i F1, która dotyczy sposobu gromadzenia energii na dystansie wyścigu. W przeciwieństwie do całkowicie elektrycznej serii w F1 ilość energii jaką można wykorzystać odnosi się do pojedynczego okrążenia, co również znacząco wpływa na sposób planowania strategii.

"Różnica polega na tym, że jeśli zużyjesz za dużo albo za mało energii, w Formule 1 wpływa to tylko na samo okrążenie i nie ma wpływu na cały wyścig [jak w Formule E]" dodawał Vandoorne.
"To czyni to skomplikowanym, ponieważ po pierwsze zespoły nie mają jeszcze dużego doświadczenia w tym zakresie, ale także dla kierowców jest to dość złożone, bo pojawiło się wiele nowych przepisów wprowadzonych przez FIA dotyczących tego, co wolno im robić, czego nie wolno oraz w którym miejscu mogą skorzystać z przycisku wyprzedzania."
"Istnieje pewien element, w którym kierowca ma wpływ na to, gdzie wykorzysta energię. Oczywiście jest to wcześniej symulowane, aby zoptymalizować moment jej użycia, ale wciąż jest to aspekt obsługiwany manualnie."

Kierowcy F1, którzy po zakończeniu swoich przygód z mistrzowską serią, zdecydowali się na kontynuowanie kariery w Formule E przyznają, że spędzali w niej znacznie więcej czasu w symulacjach niż za czasów ścigania się w samej Formule 1.

"Słyszeliśmy, jak Lewis powiedział, że żeby zrozumieć te bolidy, potrzeba tytułu naukowego i w pewnym sensie to prawda" dodawał Stoffel Vandoorne. "W przeszłości Formuła 1 była pod tym względem znacznie prostsza - chodziło o mniej skomplikowane silniki i po prostu jazdę na maksimum możliwości z zarządzaniem oponami w trakcie wyścigu."
"Teraz pojawiła się zupełnie nowa dynamika i myślę, że w Formule E niemal potrzebny jest dyplom, żeby się ścigać. Mamy aspekt zarządzania energią, ale oprócz tego także całą warstwę systemów, które dochodzą do tego wszystkiego."

Co ciekawe dyrektor zarządzający Formuły E, Jeff Dodds, także nie odebrał słów Verstappena negatywnie, wskazując na rozgłos, jaki dzięki Holdenrowi zyskała jego seria wyścigowa.

"Kiedy jeden z wybitnych talentów swojego pokolenia w sporcie, a Max jest jednym z nich, zabiera głos i decyduje się odnieść do ciebie jako do punktu porównania, to nie może być złe dla dyscypliny, ponieważ dziś więcej osób mówi o Formule E niż mówiło o niej wczoraj" mówił Jeff Dodds w wywiadzie dla RacingNews365.
"To nie może być złe dla tej dyscypliny, a komentarze Maksa odebrałem jako bardzo logiczne, czyli: gdybym chciał ścigać się w takim stylu, wybrałbym Formułę E, bo właśnie do tego została stworzona i to zawsze robiła. To jednak nie jest w moim guście."
"Ciekawa rzecz - a tak przy okazji, wczoraj napisałem wiadomość do Maksa - polega na tym, że w miarę jak Formuła E dalej się rozwija, styl ścigania w tej serii prawdopodobnie będzie coraz bardziej odpowiadał jego gustowi."
"To uczucie, jakbyś na linii startu został uderzony w tył przez rozpędzoną ciężarówkę, ponieważ bolid rusza z przyspieszeniem, jakiego nie doświadczył w żadnym innym aucie, którym dotąd się ścigał. A kiedy na torze w pełni uwolni się 600 kW mocy, myślę, że pokochałby taki styl ścigania. Zobaczymy, czy w którymś momencie uda nam się posadzić go w takim aucie."

Szef Formuły E zdradził również, że w wiadomości skierowanej do 4-krotnego mistrza świata zaprosił go do swojego padoku. Przypomina również, Holendra miał już okazję podziwiać elektryczne bolidy z bliska, gdy "zmuszony" przez FIA za "incydent" z Estebanem Oconem odbył prace społeczne podczas wyścigu Formuły E w Marrakeszu.

"Powiedziałem mu tylko: wiesz, my jesteśmy w Dżuddzie, ty jesteś w Bahrajnie - mogę po ciebie przylecieć, jeśli chcesz. Jeśli chcesz spróbować, wpadnę po ciebie. Ale to było powiedziane pół żartem, pół serio."
"Kilka lat temu postawiłem na Maksa i, wiesz, jestem jego wielkim fanem. Uważam, że jest świetny dla tego sportu. Myślę, że to talent pokoleniowy za kierownicą. Przekazaliśmy darowiznę na cele charytatywne - podzieliliśmy się kwotą 250 000 dolarów - i przy tej okazji miałem szansę z nim porozmawiać. I sprawiło mi to przyjemność."
"Podoba mi się prostota spojrzenia Maksa na świat. Lubi to, co lubi i jest świetny dla tego sportu. Dlatego to, że mówi o nas jako o punkcie odniesienia, jest czymś pozytywnym."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.