WIADOMOŚCI

Wolff uważa, że Mercedes traci sekundę do Red Bulla na prostych
Wolff uważa, że Mercedes traci sekundę do Red Bulla na prostych © Red Bull

Szef Mercedesa postanowił uwypuklić dużą przewagę byczej stajni w zakresie zarządzania energią w nowych silnikach F1. Austriak udzielił również kolejnych komentarzy odnośnie trwającej sagi wokół sztuczki ze stopniem sprężania cylindra.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Tytułowe stwierdzenie z ust Toto Wolffa padło w czasie środowej przerwy obiadowej podczas bahrańskich testów. Zareagował oczywiście w ten sposób na sugestię, że Mercedes ma dysponować sporą przewagą na polu silnikowym. Wspominał o tym chociażby Lance Stroll.

Po pierwszych próbach pod Barceloną obserwatorzy zwracali uwagę też na osiągi pierwszej w historii jednostki napędowej Red Bulla Forda, która ponadto nie sprawiała większych problemów z niezawodnością. Fakt ten uwypuklił m.in. Zak Brown z McLarena.

Teraz dołączył do niego Toto Wolff, który zaznaczył, że taka dobra wydajność wynika z przewagi po stronie wykorzystywania energii. Być może ma to związek z niekonwencjonalnym sposobem redukowania biegów, który był zauważalny w trakcie środowych jazd w Zatoce Perskiej:

"Są w stanie wykorzystywać na prostych znacznie więcej energii od innych. Mówię nawet o sekundzie na przestrzeni przejeżdżanych kolejno okrążeń", powiedział głównodowodzący Mercedesa, cytowany przez The Race.
"Dostrzegaliśmy to już wcześniej na pojedynczym kółku, ale teraz widzieliśmy to na 10 kolejnych kółkach z wykorzystaniem pełnej mocy. Powiedziałbym, że na dziś - na 1. dzień testów, co zawsze obarczone jest ryzykiem - są punktem odniesienia."
"Liczyłem, że będą słabsi mimo wykonanej przez nich świetnej pracy. Mogę jednak powiedzieć, że ten bolid i ich silnik stanowią obecnie punkt odniesienia. Do tego w samochodzie zasiada Max, a to mocne połączenie."

Po stronie silnika spalinowego najlepszy pozostawać ma Mercedes, a pozostali producenci uważają, że stoi za tym wykorzystywanie szarej strefy przepisów dot. stopnia sprężenia cylindra. Ostatnio do całej opozycji dołączył Red Bull, a to - przy potencjalnej zgodzie ze strony F1 i FIA - mogłoby oznaczać wprowadzenie zmian w przepisach na takim zaawansowanym etapie przygotowań.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze zapewnienia ze strony Federacji, pojawiły się pogłoski, że Mercedes mógłby pójść z całą sprawą do sądu. Wolff wykluczył jednak taką możliwość w Bahrajnie, sugerując, że nie byłby zaskoczony zmianą narracji ze strony organu zarządzającego:

"Nie ma żadnego scenariusza, w którym kogoś pozwiemy. Według mnie F1 bardziej niż cokolwiek innego wymaga tego, by znać przepisy. Pomysłowość inżynierów jest szanowana, dlatego zawsze będziemy szanować ograny zarządzające sportem", przyznał 54-latek, cytowany z kolei przez PlanetF1.
"Jeśli te zdecydują się zmienić przepisy - niezależenie od tego, czy zadziała to na naszą korzyść czy nie - będziemy musieli się do tego dostosować. Jestem tutaj od dłuższego czasu i samemu wprowadza się innych w błąd oraz ktoś inny ciebie w niego wprowadza. Nie można być tym zaskoczonym. Wiatr może nagle zmienić kierunek. Bernie Ecclestone powiedziałby, że to zmiana okoliczności i że wczoraj mówił "A", a dziś "B."

Wolff nie wykluczył, że rywale przestraszyli się osiągów bolidów napędzanych silnikiem Mercedesa w czasie podbarcelońskiego sprawdzianu. To z kolei tłumaczyłoby ostatnie, wzmożone naciski w sprawie forsowania zmian w przepisach:

"Jeśli organ zarządzający zagłosuje za zmianą przepisów dot. silników, będzie trzeba to zaakceptować. Jest jak jest i w takim wypadku byłoby do szkodliwe dla wszystkich ekip zaopatrywanych przez Mercedesa. Naciski ze strony innych producentów znacznie nasiliły się w ostatnich kilku miesiącach."
"Chodzi mi o tajne spotkania i listy do FIA, a w tym sporcie nie ma przecież czegoś takiego jak tajemnica. To właśnie doprowadziło do takiej sytuacji. Jestem może bardziej zmieszany tą sprawą niż w poprzednich tygodniach, a zwłaszcza z tym, jak zrobiono z tego taki istotny temat. Do poprzedniego piątku miałem wrażenie, że nic się nie zmieni."
"Każdy był trochę podekscytowany osiągami zespołów zaopatrywanych przez Mercedesa i nasi koledzy z innych marek dali ponieść się emocjom, a to może wprawić ich w zakłopotanie. Nie jest to prawda, ale okej. Zobaczymy, jak ułożą się te testy. Tylko Bóg wie, jakie jeszcze nieprzewidywane zdarzenia nas spotkają."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.