Zaskakujące informacje zaczęły przekazywać media po czwartkowym spotkaniu Komitetu Doradczego ds. Jednostek Napędowych. Do opozycji skierowanej w stronę Mercedesa miał dołączyć Red Bull, a podmioty ją tworzące zamierzają przedstawić swój plan na rozwiązanie całego sporu silnikowego.
Na przestrzeni ostatnich dni odbyły się następne spotkania ws. triku silnikowego związanego z wykorzystaniem stopnia sprężania cylindra. W poniedziałek po raz kolejny debatowali eksperci techniczni, a w czwartek zebrał się Komitet Doradczy ds. Jednostek Napędowych. Doniesienia, jakie pojawiły się po tym drugim posiedzeniu, nieco zszokowały środowisko F1.
Pierwsze informacje pochodzące z Półwyspu Apenińskiego sugerowały ugięcie się FIA w kwestii wprowadzenia zmian w przepisach przed sezonem 2026. Nie precyzowano, co konkretnie za tym stało, a do mediów zaczęły nawet przedostawać się plotki, że jeśli faktycznie dojdzie do korekty regulacji na tak zaawansowanym etapie przygotowań, to prezes Mercedesa, Ola Kallenius, pójdzie z całą sprawą do sądu.
Szybko zweryfikował to jednak Thomas Maher z PlanetF1, jasno zaznaczając, że nigdy nie padły takie groźby. W międzyczasie odpowiednie raporty opublikowali AutoRacer oraz The Race, a te rzuciły nowe światło na całą sprawę. Przede wszystkim do opozycji stworzonej z Audi, Ferrari i Hondy miał dołączyć Red Bull.
Wywołało to zaskoczenie w padoku, ponieważ do tej pory przyjmowało się, że Byki również zastosowały taki ciekawy patent w swoim silniku, choć zaprzeczał temu Ben Hodgkinson. Z drugiej strony niektóre źródła podawały, że ten trik nie daje im takich wymiernych korzyści jak w przypadku Mercedesa i stąd ta zmiana stron.
Jeszcze ciekawszą informacją podzieliła się dziennikarka Julianne Cerasoli. Ta przekazała bowiem, że od samego początku Red Bull zamierzał głosować przeciwko Mercedesowi i to pomimo tego, że mieli wiedzę nt. całej sztuczki. Ponieważ nie mogli jednak jej całkowicie powtórzyć, poinformowali o tym pozostałych rywali.
Na tę chwilę wiadomo, że nie doszło do żadnych niespodziewanych zmian w przepisach, aczkolwiek opozycja ma przedstawić swój plan na rozwiązanie tej sytuacji przed GP Australii. Chcą przeforsować nową procedurę pomiaru stopnia sprężania, które odbywałaby się nie w warunkach statycznych, a przy rozgrzanych jednostkach. Inną opcją ma być wprowadzenie odpowiednich czujników.
Jeżeli faktycznie Red Bull dołączył do Audi, Ferrari i Hondy, może mieć to niebagatelne znacznie dla wyników głosowania w czasie Komitetu Doradczego ds. Jednostek Napędowych. W takim wypadku producenci mieliby potrzebne 4 z 5 głosów i potrzebowaliby jeszcze jednomyślności ze strony FIA oraz FOM-u.
I tutaj kluczową rolę może odegrać Międzynarodowa Federacja Samochodowa. Z ostatnich wypowiedzi Toto Wolffa jasno wynikało, że - na czele z Mohammedem Ben Sulayemem - dała zielone światło na zastosowanie tego patentu silnikowego, więc nagła zmiana zdania mocno kłóciłaby się z tym, a termin homologacji tegorocznych jednostek napędowych wyznaczono na 1 marca.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się