Lance Stroll w zabawny sposób skomentował uwagi George'a Russella dot. samochodów nowej generacji - Kanadyjczyk zasugerował, iż odmienny sposób prowadzenia auta nie będzie przeszkadzał zawodnikom Mercedesa, jeśli ci otrzymają dominującą konstrukcję.
Wraz z rozpoczęciem oficjalnych testów przedsezonowych w Bahrajnie, media oraz kibice na całym świecie w końcu otrzymali możliwość bacznego obserwowania nowych maszyn w akcji.
Przed rozpoczęciem sezonu, tematem przewodnim były naturalnie zmiany w regulaminie technicznym, które w dużej mierze dotyczą jednostek napędowych - kierowcy począwszy od tego roku dużo mocniej będą musieli polegać na zarządzaniu energią oraz jej odzyskiwaniem, co może prowadzić do niespotykanych jak dotąd problemów.
Przed testami w Bahrajnie, George Russell zwrócił uwagę na to, że jednym ze skutków wprowadzenia jednostek napędowych polegających w dużej mierze na energii elektrycznej może być redukcja biegów na prostych - manewr, który w motorsporcie ma miejsce niesłychanie rzadko.
Temat obaw kierowcy Mercedesa został poruszony w czasie prezentacji tegorocznych barw Astona Martina w Arabii Saudyjskiej w poniedziałek. Usłyszawszy to Lance Stroll zażartował, że nie uważa, aby miał to być spory problem dla Russella, jeśli Mercedes przygotuje wyjątkowo konkurencyjny bolid:
"Jestem przekonany, że George nie będzie zbytnio narzekał na redukowanie biegów na prostej oraz na odpuszczanie gazu, kiedy zwycięży wyścig w Australii o 30 sekund" - skomentował Kanadyjczyk
"Może do tego czasu zmieni zdanie."
Stroll opowiedział także o nowych bolidach F1, przyznając przy tym, iż chciałby, aby maszyny bardziej przypominały stare, lżejsze konstrukcje, w których zarządzanie paliwem lub oponami nie było aż tak istotne:
"Jeśli chodzi o mnie, mówiłem to już od dłuższego czasu, sądzę, że fajnie byłoby mieć silniki wolnossące z paliwami syntetycznymi, ale to nie ja wyznaczam zasady, ja tylko się ścigam."
"Niestety uważam, że motorsport poszedł bardziej w kierunku mocy z baterii. Odkąd tu jestem, przez ostatnie dziesięć lat, nawet w wyścigu wszystko kręci się wokół zarządzania paliwem oraz oponami - nawet gdy nie naciskasz do końca. Z oponami, jakie teraz mamy, w pewnych okolicznościach nawet na okrążeniach kwalifikacyjnych nie naciskasz do granic możliwości. Chciałbym ścigać się w czasach F1, kiedy oglądaliśmy wyścigi z tankowaniem, lekkimi bolidami, dobrymi oponami, kiedy zawsze chodziło o naciskanie do granic. Niestety, dziś tak nie jest."
Kanadyjczyk odniósł się także do starej generacji aut, wyrażając nadzieję na to, że nowe bolidy będą przyjemniejsze w prowadzeniu:
"Nie sądzę, aby ostatnia generacja samochodów dawała szczególną frajdę z jazdy. Bolidy były bardzo sztywne i ciężkie - nie wiem, może znajdziemy więcej frajdy w mniejszych samochodach, ale czas pokaże."
W czasie wydarzenia, przywołano również słowa Lando Norrisa, który porównał obecne samochody Formuły 1 do bolidów F2, co w dowcipny sposób skomentował Fernando Alonso:
"Dla niego przeskok był większy! Przyjmijmy, że on stracił 100, 120 punktów docisku - my straciliśmy o wiele mniej. Dla nas adaptacja była dużo prostsza" - powiedział Hiszpan, nawiązując do znakomitej konstrukcji McLarena, która w zeszłym roku pozwoliła Norrisowi na zdobycie mistrzowskiego tytułu.
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się