WIADOMOŚCI

Red Bull ocenia skalę uszkodzeń po wtorkowej kraksie Hadjara
Red Bull ocenia skalę uszkodzeń po wtorkowej kraksie Hadjara © Red Bull

Laurent Mekies odniósł się do dalszych planów testowych Red Bulla po wczorajszym wypadku swojego podopiecznego. Na razie Byki skupiają się na ocenie skali uszkodzeń.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Red Bull zaliczył względnie udane pierwsze dwa dni prób pod Barceloną, ale w nienajlepszy sposób zakończył wtorkowe jazdy. W samej ich końcówce Isack Hadjar rozbił się w okolicach zakrętu nr 14, uszkadzając tylną część bolidu RB22.

Niemal od razu pojawiły się głosy, że może to wpłynąć na dalsze plany testowe Byków, biorąc pod uwagę małą ilość części zamiennych posiadanych przez ekipy na tym etapie. I faktycznie z rana Austriacy przekazali, że nie pojawią się dziś na torze, a swoim komentarzem podzielił się Laurent Mekies:

"Nie możemy się doczekać kolejnej możliwości testowania. Teraz staramy się to wszystko przeanalizować i liczymy, że dostaniemy właściwą odpowiedź nieco później", przekazał francuski działacz.

Jeżeli ocena okaże się negatywna, prawdopodobnie Red Bull będzie zmuszony ściągnąć odpowiednie części z Wielkiej Brytanii. Zespół znajduje się jednak w korzystnym położeniu ze względu na to, że wykorzystał już dwa dni jazd i wybierze jeden spośród czwartku lub piątku.

Wtedy więcej czasu w bolidzie otrzyma Max Verstappen, który do tej pory wziął udział tylko w porannej wtorkowej sesji i to dodatku zakłóconej przez opady deszczu. Nie omieszkał tego uwypuklić Mekies:

"Zaliczyliśmy tylko jeden wartościowy przejazd w suchych warunkach, zanim spadł deszcz. Mimo tych opadów uznaliśmy, że przy tych przepisów i tym, że wszystko jest nowe takie przejazdy będą interesujące", powiedział 48-latek, cytowany przez The Race.
"Lista rzeczy do sprawdzenia jest i tak za długa, by zrealizować ją w ciągu kilku dni w Barcelonie. Zawsze zatem chodzi o kwestię priorytetów, próbę bycia elastycznym oraz dostosowywania się w miarę pojawiania się trudności lub znalezienie innego kierunku."

Opady deszczu sprawiły, że po wilgotnym torze musiał jeździć też Hadjar. Chociaż Mekies nie chciał zdradzić, czy miało to wpływ na późniejszą kraksę, podkreślił, że było to ważne doświadczenie dla nowego kierowcy Red Bulla:

"Warunki po południu były bardzo trudne, więc szkoda, że tak to się skończyło, aczkolwiek to część tej gry. Te problemy pojawiły się po bardzo pozytywnym poniedziałku pod kątem liczby okrążeń, które Isack pokonał w tym bolidzie. Chodziło też o naukę, rozwój oraz informacje zwrotne dla inżynierów."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.