Były trener personalny Maxa Verstappena powspominał zażartą rywalizację swojego podopiecznego z Lewisem Hamiltonem z 2021 roku. Przyznał m.in., że Holender celowo dotknął tylnego skrzydła bolidu Brytyjczyka podczas ówczesnego weekendu wyścigowego w Sao Paulo, aby wywrzeć jeszcze większą presję na rywala.
Bradley Scanes, który zakończył współpracę z Maxem Verstappenem po sezonie 2023, był ostatnio gościem podcastu The High Performance. Poruszył w nim wiele ciekawych wątków związanych ze swoim byłym podopiecznym, na czele oczywiście z zażartym bojem o mistrzostwo świata z Lewisem Hamiltonem w 2021 roku.
Walka ta miała wiele zapalnych punktów, a jednym z nich były wydarzenia z weekendu w Brazylii. To tam Brytyjczyk musiał przebijać się przez stawkę zarówno w sprincie, jak i wyścigu, to tam doszło do pamiętnego pojedynku między rywalami w zakręcie nr 4 i to tam doszło do dyskwalifikacji Hamiltona z czasówki, która wcześniej padła jego łupem. Wszystko z powodu nieregulaminowego tylnego skrzydła.
Zanim jednak do tego doszło, Verstappen - w warunkach parku zamkniętego - dotknął feralnego elementu, co później Mercedes próbował wykorzystać na swoją korzyść. Koniec końców, otrzymał za to potężną grzywnę w wysokości 50 000 euro. Po latach Scanes przyznał, że było to celowe działanie ze strony holenderskiego zawodnika:
"Brazylia była dobrym przykładem tych gierek psychologicznych. Max dotknął wtedy tylnego skrzydła Mercedesa, by dobrze je wyczuć. To było zamierzone. Miał świadomość, że dostanie 50 000 euro kary i że nie będzie miało to przełożenia na tor. Ze mną o tym nie rozmawiał, ale w zespole było to poruszane", przyznał trener personalny Verstappena z lat 2019-2023.
"Nawet gdyby nic się nie wydarzyło, byłoby to warte, a później nastąpiła zmiana. W dwóch ostatnich wyścigach nie mogli korzystać z tego konkretnego tylnego skrzydła, co było pomocne, zważywszy na to, że w Brazylii odjechali całkowicie rywalom."
"Nawet jeśli nic by się nie wydarzyło, uwaga mediów przesunęłaby się na tę kwestię. Oczywiście gierki psychologiczne między Toto [Wolffem] a Christianem [Hornerem] zawsze były widoczne w mediach. Nawet za kulisami w cool roomach między Maxem a Lewisem i Angelą [Cullen, trenerką Hamiltona] staraliśmy się trochę podszczypywać."
Co ciekawe, podczas czwartkowej konferencji prasowej w Zandvoort Verstappen został zapytany o tę wypowiedź Scanesa:
"Prawdę powiedziawszy, nie pamiętam tego. Z mojej strony tak to nie wyglądało. Nie mogę za wiele więcej powiedzieć w tej sprawie, bo nie czułem tego, aby to wyglądało w taki sposób", przekazał czterokrotny mistrz świata.
Wracając do Scanesa i jego komentarzy odnośnie rywalizacji z 2021 roku, nie ukrywał też, że niechęć obozów Red Bulla i Mercedesa przejawiała się w padoku, w którym pracownicy zespołów nawet na siebie nie spoglądały:
"Rok 2021 to prawdopodobnie najlepsze, czego kiedykolwiek doświadczyłem. Z pierwszego rzędu oglądałem zmagania dwóch wielkich kierowców tego sportu, a ta dwójka to prawdziwi jego mistrzowie. Walczyli między sobą, mając 20 sekund przewagi nad innymi, a ich samych dzieliła jedna sekunda!"
"Po niektórych wyścigach można było myśleć, że wygramy mistrzostwa, a po niektórych, że jesteśmy bliscy porażki. Mieliśmy trudności i niezależnie od tego, co wydarzyło się w Abu Zabi, obaj kierowcy z pewnością zasłużyli na ten tytuł w tym sezonie, choć oczywiście jestem stronniczy i zasłużyliśmy na niego bardziej. Towarzyszyła temu ogromna presja i było intensywnie."
"Można było ciąć powietrze nożem. Pamiętam Brazylię, po której pozostawały trzy ostatnie wyścigi. Tam mieliśmy tuż obok siebie garaże i pokoje gościnne. Układ padoku był taki, że trzeba było przechodzić i mijać się z innymi w strefach gościnności. Nikt tam nawet na siebie nie spoglądał i nie rozmawiał ze sobą. W ostatnich rundach to była bitwa, a nawet wojna."
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się