Lando Norris zapytany przed Grand Prix Holandii stwierdził, że podczas przerwy wakacyjnej w McLarenie nie dokonano żadnych zmian odnośnie strategii wyścigowej dla jednej lub drugiej strony garażu.
Głosy wyrażające obawy o faworyzowanie Norrisa przez zespół pojawiały się po ostatnim wyścigu na Węgrzech, w którym to właśnie strategia na jeden pit-stop, z której skorzystał Brytyjczyk wysunęła go na prowadzenie, które zachował już do mety.
W przypadku Australijczyka postawiono wtedy na wcześniejszy pierwszy zjazd, Norrisa zdecydowano się jednak pozostawić na torze i wydłużać jego stint. Dość szybko okazało się, że strategia na jeden zjazd będzie tą bardziej opłacalną, co Norris zaczął wykorzystywać.
Jedyną racjonalną opcją dla Piastriego był wtedy drugi zjazd, po którym konsekwentnie odrabiał stratę do swojego kolegi - pod sam koniec wyścigu chciał spróbować manewru wyprzedzania, który nie doszedł jednak do skutku. Potem Piastriemu zabrakło już czasu na dogonienie lidera, któremu udało się zniwelować stratę w klasyfikacji.
Brytyjczyk przyznał przed rozpoczynającą się rundą w Holandii, że sam nie do końca spodziewał się walki o wygraną na Węgrzech. Jak twierdzi, decyzja o jednym zjeździe została wybrana raczej z myślą o znalezieniu się przed Russellem i miała umożliwić wskoczenie na podium, choć niekoniecznie spoglądano w niej na pierwsze miejsce. Brytyjczyk dodał również:
"Możliwe, że to nie był zbyt harmonijny wyścig, jeśli chodzi o działanie zespołu, bo w zwyczajnych okolicznościach postąpilibyśmy trochę inaczej. Myślę, że to jednak pokazuje, co czasami może zdarzyć się w ściganiu. Jako kierowcy nie chcemy mieć zbyt wielu przeszkód, które nie pozwalają nam się ze sobą ścigać, bo pracujemy tutaj również na wynik indywidualny i chcemy się przekonać, kto z nas wykonał lepszą robotę."
"Dlatego nie dziwi, że pojawiały się dyskusje. Różne analizy pojawiały się już w przeciągu całego sezonu. Po każdym wyścigu są jakieś zmiany, dobrze się w tym aspekcie rozumiemy w zespole. Tak jest zawsze. Tak było też po Budapeszcie. Nie są to wielkie zmiany, ale wciąż mamy do wygrania tytuł w mistrzostwach konstruktorów i to on jest na razie priorytetem."
"Z pewnością miałem wtedy trochę szczęścia. Miałem też jednak niefortunne momenty, a to po prostu jest życie. Takich rzeczy nie można sobie wybrać. Jestem zadowolony choćby z faktu, że jestem z McLarenem od siedmiu lat. Równie dobrze mogło tak nie być. Dlatego dokonywałem też sporo dobrych decyzji, tak w przeszłości, jak i w tym sezonie."
"W tym roku zaliczyłem postęp jako kierowca. Miałem problemy z autem, które było dla mnie dość trudne w prowadzeniu i poczyniłem kroki naprzód, które pozwoliły mi na zaliczanie dobrych wyścigów. Nie wygrałbym w Budapeszcie, gdybym nie dokonał tego typu zmian. To już nie było szczęście, tylko ciężka praca, jak też zaangażowanie ze strony inżynierów i reszty zespołu na torze i poza nim."
"Dlatego mogę powiedzieć, że miałem trochę szczęścia w paru miejscach. Każdy w życiu go potrzebuje, ale również każdy kierowca ma go trochę w którymś z wyścigów. Dokonywałem też jednak dobrych decyzji. Trzymałem się z dala od problemów, jechałem w obrębie przepisów. Wszystko to jest częścią bycia kierowcą wyścigowym, dlatego odpowiedzialność za takie wyniki spoczywa na moich barkach."
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się