Czterokrotny mistrz świata w końcu dopiął swego i sięgnął po premierowe pole position na singapurskim torze. Był to też 50. jego taki sukces w karierze. Czołową trójkę uzupełnili kierowcy Ferrari w kolejności Charles Leclerc-Lewis Hamilton. Tym samym po raz pierwszy w nowej erze regulacyjnej w najlepszej trójce kwalifikacji zabrakło kierowcy ścigającego się z silnikiem Mercedesa.
Z lekkim poślizgiem, ale już w suchych i nocnych okolicznościach stawka przystąpiła do głównej czasówki na Marina Bay Street Circuit. Ta zapowiadała się bardzo emocjonująco, biorąc pod uwagę znaczenie pozycji startowych do tego wyścigu i trudności z wyprzedzaniem.
Warunki pogodowe nieco zelżały względem sprintu, gdyż wskazówki temperatury powietrza i nawierzchni wskazywały odpowiednio 41 oraz 30 stopni Celsjusza. Wilgotność spadła do poziomu 77%. Tym razem nie było większych szans na opady deszczu. Warto było przypomnieć o tym, że zespoły mogły wprowadzić zmiany w ustawieniach po sprincie w związku z otwarciem tzw. parku zamkniętego.
Q1: Ferrari pręży muskuły, Hadjar bez pomiarowego wyniku
Już na kilka minut przed zapaleniem się zielonego światła spora kolejka aut ustawiła się na końcu alei serwisowej. Od pierwszych chwili kierowcy mieli jednak spore trudności po całej nitce. Skutkowało to tymczasowymi żółtymi flagami, które wywołali Esteban Ocon i Lance Stroll przestrzelonymi zakrętami. Obaj powrócili jednak do rywalizacji, choć Francuz uderzył nawet przednim skrzydłem w bandę.
Gdy kierowcy zaczęli kończyć premierowe szybkie kółka, Isack Hadjar, który wcześniej dziękował swoim mechanikom za naprawienie bolidu RB22, znalazł się poza białymi liniami w zakręcie nr 4. Po paru chwilach zatrzymał się jednak na torze, informując o wyłączonym silniku. Po zresetowaniu wszystkiego udało mu się powrócić do boksu, dzięki czemu uniknięto czerwonej flagi.
Podczas tych zawirowań na czele tabeli z wynikami znajdował się Lewis Hamilton, który o blisko sekundę wyprzedzał Lando Norrisa. Z tej pozycji zepchnął go Max Verstappen, chowając się w garażu po zaledwie jednym kółku. W tym czasie na czoło stawki wskoczyli reprezentanci McLarena w kolejności Lando Norris-Oscar Piastri.
Ewolucja nawierzchni dawała o sobie znać i z każdym kolejnym okrążeniem oraz zestawem miękkich opon, dzięki czemu na dwie pierwsze lokaty wskoczyli zawodnicy Ferrari. Zaczęły się też pojawiać problemy z limitami toru, o czym przekonał się Kimi Antonelli.
Tymczasem Hadjar spróbował ponownie włączyć się do rywalizacji, ale od razu zameldował o kłopotach ze skrzynią biegów. Red Bull wezwał go zatem do garażu, którego już nie opuścił. W związku z tym został pierwszym kierowcą, który pożegnał się z czasówką, zamykając listę jej wyników.
Grono odpadających zawodników poszerzyli reprezentanci Astona Martina i Cadillac, a także Alex Albon. Zieloni mogli zwłaszcza żałować straconej szansy po stronie Fernando Alonso, który przestrzelił hamowanie do zakrętu nr 16. Na sam koniec Hamilton wyśrubował swój najlepszy do poziomu 1:32.429.
Q2: Hamilton znowu najlepszy, Piastri i Colapinto z otarciami o bandy
W drugim segmencie jako pierwsi pomiarowe czasy ustanowili reprezentanci Mercedesa. Nie nacieszyli się długo tym prowadzeniem, gdyż na czoło wskoczył Hamilton z pierwszym wynikiem poniżej 1:32.000. Na kolejnych przejazdach do tego tria dołączyli Norris i Verstappen. Potężne problemy przed zakrętem nr 7 miał Gabriel Bortoleto, któremu udało się jednak uniknąć kraksy.
W końcówce nie doszło już do większych przetasowań w czołówce, dzięki czemu Hamilton zapisał na swoim koncie kolejny wygrany segment. Oscarowi Piastriemu zdarzyło się jednak zawadzić o ścianę, co spotkało także Franco Colapinto na wyjściu z zakrętu nr 17.
Argentyńczykowi udało się jednak uniknąć kraksy, choć finalnie zajął 16. miejsce. Do Q2 nie przeszli też Carlos Sainz oraz kierowcy Audi i Haasa. Nico Hulkenberg po raz 5. w tym sezonie zajął 11. pozycję w kwalifikacjach, tracąc do 10. Pierre'a Gasly'ego 0,182 sekundy.
Q3: Verstappen z premierowym pole position w Singapurze, oba Ferrari w top 3
W wielkim finale jako pierwsi na torze zameldowali się zawodnicy Mercedesa, aczkolwiek ci zdecydowali się na przejechanie dwóch okrążeń przygotowawczych. W związku z tym premierowe, szybkie kółko zapisał na swoim koncie Verstappen z wynikiem 1:31.373.
Do tej granicy nie byli w stanie zbliżyć się przedstawiciele McLarena i Leclerc, więc należało czekać na przejazd Hamiltona. Po dwóch sektorach był o 0,002 sekundy szybszy od Verstappena, ale po niechlujnym ostatnim sektorze wskoczył na 2. miejsce ze stratą 0,123. Czołową trójkę przed decydującymi próbami uzupełnił Kimi Antonelli, a Russell wskoczył między McLareny.
Mercedesy znowu wyjechały nieco wcześniej na arenę zmagań, aby wykonać dwa rozgrzewkowe kółka. W związku z tym sekwencję ostatecznych okrążeń rozpoczął duet McLarena. Ani Norris, ani Piastri nie zdołali jednak poprawić swoich pozycji. To samo spotkało Hamiltona i zawodników Mercedesa.
Z tego powodu jednym zagrożeniem dla Verstappena był Leclerc. Finalnie natomiast zabrakło mu do tego 0,054 sekundy. Tym samym as Red Bulla - mimo braku poprawy na ostatnim kółku - sięgnął po pierwsze w swojej karierze pole position na singapurskim obiekcie. Czołową trójkę zamknął Hamilton.
Kolejne lokaty przypadły wymieszanym przedstawicielom Mercedesa i McLarena, przy czym należy pamiętać, że wskutek kary silnikowej George Russell wystartuje jutro z końca stawki. W środku stawki najlepszy okazał się Gasly, który pokonał duet Racing Bulls.
© Red Bull


10.10.2026 17:23 zmodyfikowany
0
1
Leclerc lub Verstappen może zostać wice mistrzem świata :)
10.10.2026 17:34
0
@FanHamilton a Rus albo Ham? co z nimi jest nie tak, że tak się zapytam.
10.10.2026 17:49
0
Co za okrągła liczba! Jubileuszowe, 50 pole position Maxa w karierze wywalczone w ten weekend na ciasnych ulicach Singapuru to absolutny majstersztyk. Ogromne brawa należą się całej ekipie Red Bull Racing a w szczególności Pierre'owi Waché. Dyrektor techniczny po prostu zamknął usta wszystkim malkontentom. Podczas gdy inżynierowie z McLarena czy Mercedesa pogubili się ze swoimi nowymi pakietami i zamknęli okna pracy bolidów w wąskich ramach, Red Bull błyskawicznie zoptymalizował konstrukcję. Byki pokazują reszcie stawki jak powinno się rozwijać auto w trakcie sezonu zostawiając konkurencję w tyle. Oby ten genialny krok naprzód był wspaniałą zapowiedzią dominacji Red Bulla w sezonie 2027!
10.10.2026 17:58
1
1
@Thanos nie używaj chata GPT do pisania postów.
10.10.2026 18:05
0
@klarko Dobrze wiedzieć że mój komentarz wygląda tak profesjonalnie że wydaje ci się że napisał go bot. Ty za to trzymasz swój stały, niski poziom bez żadnej pomocy z zewnątrz
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się