WIADOMOŚCI

Alonso: jeśli w czterech wyścigach zatrzymamy się na torze, to na pewno pojawią się czerwone flagi
Alonso: jeśli w czterech wyścigach zatrzymamy się na torze, to na pewno pojawią się czerwone flagi © Aston Martin

Dwukrotny mistrz świata wyraził swoje ubolewanie w związku z dopuszczeniem kierowców, którzy wstrzymali procedurę startową, do ruszenia w GP Bahrajnu w Malezji z ich pierwotnych pozycji. Hiszpan jasno podkreślił, że było to niesprawiedliwe postępowanie ze strony FIA, biorąc pod uwagę ilość tegorocznych nieukończonych wyścigów przez Astona Martina.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Niedzielne opady deszczu w Malezji doprowadziły nie tylko do opóźnienia rozpoczęcia wyścigu, lecz także do niecodziennych scen na okrążeniach formujących. Niektóre bolidy po prostu zatrzymywały się na torze, a innym uciekała cała moc. Przez to kolejność w stawce całkowicie się wymieszała, a FIA zarządziła wstrzymanie procedury startowej.

Pomijając kwestie błędu w oprogramowaniu i różnych krytycznych głosów, doszło do jeszcze innej nietypowej sytuacji, co do której sporo wątpliwości wygłosił Fernando Alonso. Ponieważ dyrekcja wyścigu zarządziła powrót do oryginalnej kolejności startowej, de facto kierowcy aut, które odpowiadały za to opóźnienie, nie ponieśli żadnych konsekwencji.

Wśród nich znalazł się m.in. Lewis Hamilton i to w jego kontekście Hiszpan miał największe pretensje. Było to głównie umotywowane tym, że 45-latek regularnie przedwcześnie zatrzymywał się na torze w tym roku i ani razu rywalizacja nie była wstrzymywana. Należy jednak zaznaczyć, że takie komentarze z jego ust pojawiły się jeszcze przed oficjalnym oświadczeniem FIA:

"Nie wiem, co się stało, będą musieli to wyjaśnić. W tym sezonie wycofywałem się w połowie dystansu wyścigów i nigdy ich nie wstrzymywano", powiedział dwukrotny mistrz świata, cytowany przez PlanetF1.
"Hamilton z kolei utknął w żwirze i pojawiła się nerwowa atmosfera. Musieli zatrzymać wyścig, żeby mógł powrócić i to było trochę dziwne. Pewnie wyjaśnią nam to w Singapurze. Jest tutaj zbyt dużo technologii i tego w pełni się nie docenia."
"Generalnie w tym roku nie ukończyłem 50% wyścigów. Nigdy nie przerwano z tego powodu wyścigu. Do końca sezonu pozostaje 8 wyścigów, więc jeśli będziemy trzymać się tego wskaźnika, to zatrzymamy się na torze w czterech z nich. Na pewno pojawią się wtedy czerwone flagi."

Inną ciekawą kwestią było to, dlaczego dyrekcja wyścigu zarządziła powrót do oryginalnej kolejności startowej. Wprawdzie była to decyzja zrozumiała, ale Regulamin Sportowy jasno wskazuje na to, że kierowcy powinni opuszczać aleję serwisową w takiej kolejności, w jakiej do niej wjechali za samochodem bezpieczeństwa. Swoje wątpliwości w tej sprawie na antenie Sky Sports przekazała Bernie Collins:

"W pewnym sensie podpisuję się pod decyzją o tym, że kolejność startowa wróciła do tej pierwotnej, bo było w tym wiele chaosu. Jest jednak jasny przepis dot. wstrzymanej procedury startowej, który czarno na białym pokazuje, że samochody będą startować w takiej kolejności, w jakiej do niej wjechały", przekazała była szefowa strategii Astona Martina.
"Oczywiście to była sytuacja znacznie bardziej chaotyczna niż nawet przepis na to wskazuje, aczkolwiek takowy istnieje. Zatem osoby, które zyskały na wykonaniu lepszej pracy na okrążeniu formującym, czy to dzięki zrozumieniu pracy silnika, czystemu szczęściu czy z powodu innych kwestii, mogą czuć się bardziej pokrzywdzone w przypadku przywrócenia kolejności startowej do tej pierwotnej."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.