Ekipa Haasa przed GP Włoch została postawiana w dość kłopotliwej sytuacji, otrzymując od Ferrari tylko jeden silnik w nowej specyfikacji. Mimo wszystko zdecydowała się zainstalować go w bolidzie OIivera Bearmana.
Zespół Ferrari na tor Monza przygotował drugą poprawkę jednostki napędowej, wynikającą z programu wyrównywania osiągów zwanego pod skrótem ADUO [ang. Additional Development and Upgrade Opportunities].
Włosi poinformowali jednak swoich klientów, że na Mozny będą mieli do swojej dyspozycji jedynie po jednym nowym silniku. O ile Cadillac postanowił zrezygnować z przekazywania go, któremuś ze swoich zawodników, Haas tym razem stwierdził, że na szybkim torze może on dawać wymierną przewagę i postanowił skorzystać z takiej okazji.
Wiązało się to jednak z koniecznością podjęcia decyzji, któremu kierowcy zostanie on przekazany i ostatecznie padło na bolid Bearmana.
Szef ekipy, Ayao Komatsu wyjaśnił, że stało się tak dlatego, że ostatnie poprawki bolidu w pierwszej kolejności przypadały Estebanowi Oconowi. Te dotyczyły poprawy układu wspomagania kierownicy oraz systemu hamulcowego, które zostały wdrożone przed przerwą wakacyjną. Uznano więc, że sprawiedliwie będzie teraz przekazać nowy silnik Brytyjczykowi.
Warto jednak przypomnieć, że podczas wdrażania pierwszej poprawki silnikowej ADUO sytuacja związana z dostawą poprawionych silników była taka sama i wtedy Haas zdecydował się opóźnić wdrożenie jednostki do czasu kiedy otrzymania od Ferrari wystarczającej ich liczby.
"Poprzednio tego nie zrobiliśmy, tylko czekaliśmy, aż będziemy mieli wystarczającą liczbę silników, żeby wprowadzić je jednocześnie u obu kierowców" tłumaczył Komatsu. "Ale tym razem, Monza jest torem, na którym osiągi jednostki napędowej mają ogromne znaczenie, więc szkoda, żeby silnik zapewniający lepsze osiągi po prostu stał w garażu, prawda? Oczywiście posiadanie tylko jednego dostępnego silnika bardzo komplikuje sytuację."
"Lepiej byłoby, gdyby dostępne były przynajmniej dwa silniki. Ale z drugiej strony Ferrari naciska jak szalone, żeby wycisnąć z jednostki napędowej jak najwięcej osiągów. Oczywiście chcą wprowadzić ją na Monzy z powodów, o których właśnie wam powiedziałem. To oznacza, że mają minimalną liczbę silników, która jest wymagana do spełnienia wymogów regulaminu."
Przepisy Formuły 1 w tym zakresie jasno mówią, że dostawca silników przy wprowadzaniu zmian w homologacji jednostek musi jedynie zapewnić swoim klientom minimum jeden silnik. Taki zabieg ma na celu ograniczenie obciążenia producenta, który obsługuje jednocześnie kilka ekip, co w efekcie mogłoby przełożyć się na duże opóźnienia przy wdrażaniu takich zmian.
Tak czy inaczej wybór zawodnika, który otrzyma najnowszy, i potencjalnie mocniejszy silnik na torze Monza, od samego początku musi wzbudzać kontrowersje. Komatsu przekonuje jednak, że jego ekipa działała bardzo przejrzyście w tym kontekście.
"Po prostu trzeba być w tej kwestii transparentnym" mówił. "Staramy się działać w sposób możliwie najbardziej przejrzysty i uczciwy. Oczywiście nie da się za każdym razem zadowolić wszystkich, ale nie mamy żadnego ukrytego planu ani osobistych interesów związanych z jednym czy drugim kierowcą."
"Budowaliśmy tę relację przez cały ten czas, więc oczywiście Esteban nie będzie zadowolony, że nie dostanie od razu jednostki napędowej numer cztery. Ale to jest najlepsze rozwiązanie dla zespołu, a jednocześnie najuczciwszy sposób, w jaki możemy to zrobić."
Pozostaje pytanie na jak dużą poprawę osiągów może liczyć kierowca korzystający z nowej jednostki opracowanej w Maranello. Włoski zespół nie chciał zdradzać szczegółów w tym zakresie, a Fred Vasseur stwierdził tylko, że nowy silnik "reprezentuje krok we właściwym kierunku a jak wiemy, w tym roku liczą się nawet najmniejsze poprawki."
Mniej entuzjazmu w tym kontekście przejawiał w czwartek Esteban Ocon, który podkreślał, że "będzie korzystał ze starego silnika, więc będzie to dość duże strata."
Rozdzielnie silników w Haasie może więc okazać się przydatne dla obserwatorów, którzy po czasówce będą próbowali wyciągać wnioski o skali poprawy włoskiego silnika.
A wśród zmian opracowanych w Maranello znalazła się przede wszystkim większa turbosprężarka i kilka innych poprawek w komorze silnika, które mogą w mniejszym stopniu wpłynąć na poprawę osiągów. Media spekulują, że są one warte nawet 15 KM.
Kwestia wielkości turbosprężarki jest o tyle ciekawa, że Ferrari jako jedyne przed sezonem specjalnie postawiło na mniejszy jej rozmiar, trafnie przewidując problemy podczas ruszania na polach startowych po usunięciu układu MGU-H.
Na początku sezonu i podczas przedsezonowych testów było to widać gołym okiem, jak Lewis Hamilton i Charles Leclerc mijali bezradnych rywali podczas próbnych startów. Swoją przewagę wykorzystywali też podczas pierwszych wyścigów sezonu.
Cała sprawa nabrała politycznego rozmiaru i pojawiły się znaki zapytania dotyczące bezpieczeństwa w tym obszarze przez co FIA mimo oporu Ferrari musiała zacząć działać. Początkowo sprowadzało się to jedynie do zmiany procedury startowej, podczas której kierowcy otrzymują sygnał do wkręcenia swoich silników na wysokie obroty, żeby rozkręcić turbosprężarki, a skończyło się na kolejnych zmianach regulaminowych dotyczących awaryjnego wykorzystania systemu MGU-K, gdy system wykryje wyjątkowo powolne ruszenie zawodnika z miejsca, o czym niedawno mówił Nikolas Tombazis z FIA.
Przewaga Ferrari w tym obszarze została więc praktycznie zniwelowana, więc większa turbosprężarka może wymiernie pomóc ekipie w uzyskiwaniu lepszych osiągów na prostych, których nie brakuje na Monzy.
Lewis Hamilton studzi jednak oczekiwania przed domową rundą Ferrari: "Każdy, nawet najmniejszy krok do przodu ma znaczenie. Do tej pory w tym sezonie, nawet w ostatnim wyścigu na tak krótkim torze, traciliśmy podczas wyścigu cztery dziesiąte sekundy na okrążeniu. To ogromna strata, którą do tej pory musieliśmy nadrabiać przez cały sezon."
"To krok naprzód. Nie wypełnia on całej luki, którą musimy zniwelować, ale wiedzieliśmy, że tak będzie. Jednak możliwość dokładania kolejnych elementów do bolidu w każdy weekend i obserwowanie, jak te poprawki przynoszą efekty, jest ekscytująca. Widać, że nadal mocno naciskamy i wciąż głęboko wierzymy, że mamy wszystko, czego potrzeba, aby wygrywać."
© Haas


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się