Szef Mercedesa podzielił się dość zaskakującą opinią nt. tegorocznych możliwości rozwojowych swojego zespołu. Błyskawicznie ustosunkował się do tego głównodowodzący McLarena, Andrea Stella.
Tegoroczne podejście rozwojowe Mercedesa wywołuje pewne niezrozumienie w padoki F1. Podczas gdy inne zespoły z czołówki wprowadziły już kilka większych pakietów poprawek, Niemcy ograniczyli się tak naprawdę do dużej aktualizacji w Kanadzie. Wprawdzie zapowiadali wprowadzenie odpowiednich zmian po przerwie wakacyjnej, ale w Holandii do tego nie doszło.
Tymczasem w ostatnim czasie swój bolid znacząco poprawił McLaren, który wygrał oba ostatnie wyścigi. Zrodziło to oczywiście zasadne pytania o to, kiedy w końcu podobne działania nastąpią w przypadku Mercedesa, który w ten sposób mógłby ponownie odskoczyć rywalom. Toto Wolff zaskakująco zaznaczył jednak, że jego team nie ma już pieniędzy na taki agresywny rozwój:
"Nie mamy pieniędzy na rozwijanie tego bolidu. Już wcześniej mówiłem, że staramy się równomiernie rozłożyć te wydatki w trakcie sezonu, bazując na kalkulacjach dot. tego, kiedy możemy wprowadzić największe poprawki i zoptymalizować punkty w mistrzostwach. Nie możemy robić tego, co po prostu nie możemy robić", przyznał Austriak, cytowany przez The Race.
Taki komentarz ze strony Wolffa mógłby tłumaczyć, dlaczego już wcześniej miał wątpliwości co do tegorocznego agresywnego rozwoju ze strony m.in. Ferrari. Z drugiej strony w trakcie przerwy wakacyjnej James Allison opowiadał o tym, że Mercedes dużo poświęcił zasobów na przygotowanie pierwszej wersji bolidu W17. Wolffa nie omieszkano zapytać o ten wątek:
"Czy wydaliśmy za dużo pieniędzy w początkowej fazie rozwoju? Nie sądzę. Jesteśmy organizacją o określonej wielkości i infrastrukturze. Mając to na uwadze, dysponowaliśmy bardzo szybkim bolidem. Straciliśmy gdzieś 50-100 punktów z powodu problemów po stronie niezawodności, a to dałoby nam większy zapas niż teraz. Dalej realizujemy założony plan i trzymamy się naszych realiów finansowych."
"Sami zobaczycie, jak ułoży się to w końcówce sezonu, jeżeli [inni] będą w stanie wprowadzać tak dużo rzeczy jak teraz. Ktoś może mieć inną strategię w kontekście większych wydatków na samym początku czy środku sezonu niż w samej końcówce."
Błyskawicznie o takie niespodziewane zapewnienia Wolffa został zapytany szef McLarena, Andrea Stella:
"Chciałbym w to uwierzyć, ale w rzeczywistości w to nie wierzę. Chodzi o to, że przepisy silnikowe na sezon 2027 wymagają od wszystkich ekip odnotowania tego w raporcie dot. limitu budżetowego. Jestem pewny, że obserwując to, jak rywale podnoszą poziom gry, Mercedes odkręci kurek z pieniędzmi po stronie swojego rozwoju", skomentował włoski inżynier.
"Jestem przekonany, że samochód znajdujący się w tunelu aerodynamicznym jest szybszy od tego, który mają teraz na torze. Teraz będą chcieli przenieść ten potencjał rozwojowy do prawdziwego bolidu. Jestem praktycznie pewny, że wprowadzą te poprawki. Oczywiście byłoby przyjemnie [dla nas], jakby tak nie było, natomiast nie myślę nawet o tym."
© McLaren


24.08.2026 21:09
0
Osobiscie uwazam, że McLaren i Ferrari conajmniej zrównają sie z Mercem podwzględem osiągów w końcówce sezonu ale Mercedes dowiezie oba mistrzostwa. Jeśli nie zacznie robić jakis sztuczek takich jakich w poprzednim sezonie robil McLaren z Norrisem i Piastrim to Antonelli dowiezie ten tytul. 59 punktow to duzo. Hamiltonowi na walke o tytul nie pozwola ''stratedzy'' z Ferrari i teammate. Wczoraj znowu zepsuli mu wyscig. Mercedes bez mrugniecia okiem zastosował team order,a Ferrari nie. Gdyby Leclerc go wczesniej puscil to zapewne Hamilton byłby drugi. Norris by walczyc o mistrza musialby zanotowac jakis streak pieciu-szesciu wygranych z rzedu by sie podlaczyc poważnie do walki o tytul. Nierealne.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się