WIADOMOŚCI

Hamilton porównał Ferrari do Mercedesa w kwestii poleceń zespołowych
Hamilton porównał Ferrari do Mercedesa w kwestii poleceń zespołowych © Ferrari

Lewis Hamilton był niepocieszony po wyścigu o GP Holandii, w czasie którego domagał się, aby jadący przed nim Charles Leclerc ustąpił mu miejsca. Siedmiokrotny mistrz świata na tym polu porównał swój zespół do ekipy Mercedesa, która w czasie ostatniego wyścigu napotkała na podobny problem i rozwiązała go stosując polecenia zespołowe. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

W czasie niedzielnego wyścigu o GP Holandii ekipa Ferrari postanowiła rozdzielić strategię między dwoma kierowcami. Po starcie na miękkiej mieszance, Charles Leclerc zjechał do boksu na 21. okrążeniu otrzymując komplet pośrednich opon, natomiast Lewis Hamilton wydłużył swój stint do 25. okrążenia, aby następnie otrzymać twarde ogumienie.

Późniejszy zjazd Brytyjczyka sprawił, iż wyjechał on z boksu za partnerem z ekipy, lecz różnica w doborze opon sprawiła, że Hamilton był w stanie dogonić Leclerca, prezentując tym samym znacznie lepsze tempo.

Wiadomym było, że obaj kierowcy zameldują się w alei serwisowej jeszcze raz - Lewis chciał jednak ponownie wydłużyć swój stint, aby wykorzystać dobre tempo. 

W tym celu Brytyjczyk poprosił zespół, aby ten wydał polecenie o zamianie miejsc, gdy znalazł się tuż za tylnym skrzydłem Charlesa - taki ruch pozwoliłby Hamiltonowi na wykorzystanie przewagi wynikającej ze świeższego ogumienia.

Ferrari nie zdecydowało się jednak na taki manewr. Początkowo Włosi poprosili Leclerca o zjazd do alei serwisowej, lecz ten zakwestionował to polecenie, a zespół ostatecznie wycofał się z tego pomysłu.

Charles zjechał do boksu dopiero na następnym okrążeniu, spowalniając tym samym Hamiltona o kolejne cenne części sekundy.

W ostatecznym rozrachunku szczęście uśmiechnęło się do Lewisa, który w końcówce skorzystał z wirtualnej neutralizacji. Brytyjczyk znalazł się w walce o podium po tym, jak na dużo świeższych oponach gonił jadącego na trzeciej pozycji George'a Russella.

Hamilton nakładał presję na byłego partnera z ekipy, lecz ostatecznie skończył wyścig za nim. Tuż po zakończeniu rywalizacji Lewis skorzystał z komunikacji radiowej, aby zaznaczyć, że czas, który stracił za Leclerkiem był jego zdaniem kluczowy w kontekście walki o podium.

Po wyścigu, w rozmowie z mediami Hamilton przyznał, że zawiódł go brak odpowiednio szybkiej reakcji Ferrari. Brytyjczyk odniósł się do poleceń zespołowych, jakie zastosował Mercedes, który nakazał George'owi Russellowi przepuścić Kimiego Antonellego, gdy ten znalazł się za nim na dużo świeższych oponach.

"To trudne, gdy widzisz przed sobą dwóch kierowców Mercedesa - dostają polecenie i wykonują je natychmiast. Przepuszczają Kimiego i pozwalają mu jechać swój wyścig."
"A ja byłem na innej strategii niż Charles - tutaj to tak nie wygląda. To trochę trudne, ale porozmawiamy o tym poza kamerami. Kiedy teraz wrócę, porozmawiam z nimi o tym" - powiedział Lewis, porównując Ferrari do swojego dawnego zespołu.

Hamilton zaznaczył, że nawet w czasie trudnych weekendów wyścigowych, kluczowe jest maksymalizowanie każdej zdobyczy punktowej:

"Jestem tu, by wygrywać i naprawdę wierzę, że ten zespół może wygrywać. Nie mogliśmy wygrać tego wyścigu, ale żeby zdobywać mistrzostwa, musisz walczyć o każdy punkt."

Spytany o całą tę sytuację Charles Leclerc opowiedział o tym, jak wyścig wyglądał z jego perspektywy. Monakijczyk zaznaczył, że istotne dla niego było zbudowanie różnicy w zużyciu opon względem kierowców Mercedesa, a rozbieżność w strategii między nim, a Hamiltonem doprowadziła do frustracji w kokpicie siedmiokrotnego mistrza świata:

"Dla mnie bardzo ważne było stworzenie różnicy w zużyciu opon względem Mercedesa, aby pod koniec mocno zaatakować. Nie do końca to zrobiliśmy, więc musimy przeanalizować, dlaczego."
"Byłem bardzo zaskoczony tak wczesnym zjazdem do boksu, kiedy zrobiliśmy dokładnie to, co chcieliśmy. George zjeżdżał, więc to był dla nas moment, aby pojechać pięć, dziesięć okrążeń dłużej, zbudować przewagę świeżości opon i pod koniec zaatakować George'a."
"Miałem bardzo dobry pierwszy przejazd, musiałem zjechać wcześnie, aby spróbować podcięcia na chłopakach z przodu, a to czasami bywa grą zespołową. Trzeba podjąć pewne ryzyko, zwłaszcza w pierwszym przejeździe. Lewis był bardzo mocny w drugim stincie, ale tak to już bywa."
"Myślę, że czasami ja będę sfrustrowany, czasami Lewis będzie sfrustrowany, ale tak to po prostu wygląda."
"Nie sądzę, by było wiele dyskusji w kwestii wyboru momentu mojego zjazdu. Najpierw poproszono mnie o zjazd, potem pod koniec okrążenia powiedziano mi, abym został na torze, co zrobiłem, a okrążenie później znów poproszono mnie o zjazd do boksu."

Kamera pokładowa w bolidzie Leclerca wychwyciła, iż Monakijczyk po wyścigu pokręcił głową w geście frustracji po tym, jak zrównał się z samochodem Hamiltona. 

Na ostatnim okrążeniu Charles zaliczył dużo lepsze wyjście niż Hamilton z zakrętu numer 3 i przymierzał się do odważnego ataku w zakręcie nr 5. Brytyjczyk pojechał jednak linia defensywną, co sprawiło, że Monakijczyk najechał na spory wybój, na którym o mało nie stracił panowania nad autem.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.