Spora część kierowców narzekała na sposób, w jaki FIA przeprowadziła procedurę startową przed niedzielnym wyścigiem o GP Holandii na torze Zandvoort. Zawodnicy w szczególności nie rozumieją decyzji o pokonaniu okrążenia formującego za samochodem bezpieczeństwa, a następnie wykonania startu z pól startowych.
Na mniej niż godzinę przed rozpoczęciem wyścigu o GP Holandii, nad torem Zandvoort pojawiły się deszczowe chmury, a krótkie opady solidnie zmoczyły nawierzchnię toru.
Deszcz ustał dość wcześnie, lecz tor nie zdążył w pełni przeschnąć przed rozpoczęciem rywalizacji.
Tuż przed wyścigiem FIA zdecydowała się na wypuszczenie na tor samochodu medycznego, aby jego załoga - wykonując okrążenia zapoznawcze - zdała raport z tego jak wyglądają warunki na torze.
Mimo, iż większa część toru przeschła, wciąż zaobserwowano stojącą wodę. Federacja podjęła zatem decyzję o pokonaniu okrążenia formującego za samochodem bezpieczeństwa.
To standardowa procedura w Formule 1 pozwalająca na pokonanie kilku okrążeń za samochodem bezpieczeństwa przed rozpoczęciem rywalizacji na mokrej nawierzchni tak, aby kierowcy lepiej zapoznali się z warunkami panującymi na torze, a także na to, aby odprowadzić stojącą wodę w warunkach neutralizacji.
Kierowcy ruszyli zatem na okrążenie formujące za Mercedesem prowadzonym przez Bernda Maylandera - ten jednak zjechał do boksu już po jednym okrążeniu, a zawodnicy ustawili się do startu z pól.
Po wyścigu spora część kierowców wyraziła swoje niezadowolenie ze sposobu, w jaki przeprowadzono procedurę startową. Jednym z nich był Pierre Gasly, który przyznał, iż nie rozumie, dlaczego po podjęciu decyzji o wyjeździe samochodu bezpieczeństwa nie zdecydowano się na pokonanie paru okrążeń w warunkach neutralizacji, aby lepiej odprowadzić wodę z najbardziej wilgotnych fragmentów toru:
"Pojechaliśmy jedno okrążenie za samochodem bezpieczeństwa i wykonaliśmy start z pól - wolałbym po prostu przejechać zwykłe okrążenie formujące, żebyśmy mogli pojechać nieco szybciej."
"Myślałem, że celem było przejechanie przez ostatni zakręt i nachylenie przynajmniej raz za samochodem bezpieczeństwa przed wykonaniem normalnego startu do wyścigu. No i zgadza się, było tam mokro."
"Jestem pewien, że przed kolejnym wyścigiem przeanalizujemy opinie kierowców, ale uważam, że należało albo zrezygnować z samochodu bezpieczeństwa i zrobić tylko jedno okrążenie formujące, albo przy obecności samochodu bezpieczeństwa dać nam przynajmniej jedno dodatkowe okrążenie."
Najbardziej problematycznym miejscem na torze okazał się być ostatni zakręt, charakteryzujący się słynnym nachyleniem. Już na pierwszym okrążeniu swój samochód rozbił tam Max Verstappen, a jadący za nim Gabriel Bortoleto również wpadł w poślizg i obrócił swoje Audi o 360 stopni, cudem unikając kolizji ze ścianą lub z jednym z rywali.
"To był tylko ten jeden zakręt, jeśli mam być zupełnie szczery. W tamtym miejscu warunki były na pełne opony deszczowe. Myślę, że właśnie dlatego Max stracił panowanie nad bolidem i to samo spotkało mnie" - powiedział Brazylijczyk po wyścigu.
"Byłem na dolnej części pochylonego zakrętu. Wykonałem, jak sądzę, drobny odruchowy ruch w lewo, gdy zobaczyłem kłęby dymu z przodu. A kiedy to zrobiłem, też wypadłem."
Na temat procedury startowej wypowiedział się także Liam Lawson - zdaniem Nowozelandczyka takie rozegranie okrążenia formującego nie miało sensu i w żaden sposób nie przyczyniło się do zapobiegnięcia niebezpiecznych sytuacji:
"Nie wiem, dlaczego mieliśmy samochód bezpieczeństwa. Wykonywanie startu z pól i jednoczesna jazda przez jedno okrążenie za samochodem bezpieczeństwa nie ma sensu."
"Nie jestem pewien, jakie było tego uzasadnienie, ale wydaje mi się, że wszyscy mogliśmy to przewidzieć. Wszyscy prawdopodobnie mówiliśmy to samo, kiedy przekazano nam tę informację, ale nie mieliśmy na to wpływu."
"To było po prostu niemożliwe. Cała pierwsza połowa okrążenia była sucha, a ostatnie kilka zakrętów było całkowicie zalanych wodą. Bardzo łatwo było więc o taki błąd jaki popełnił Max, gdy dysponujesz tak ogromną mocą na oponach typu slick."
Lawson, zastępujący w ten weekend Isacka Hadjara przyznał, że sam czuł się bardzo niepewnie pokonując ostatni zakręt:
"Mocno odpuściłem tam gaz, bo szczerze mówiąc, zupełnie nie ufałem temu, ile przyczepności tam zastaniemy. Myślę, że Max próbował się zbliżyć, aby przeprowadzić manewr wyprzedzania i po prostu stracił kontrolę nad samochodem."
FIA tłumaczyła decyzję o pokonaniu okrążenia formującego za samochodem bezpieczeństwa tym, iż rozwiązanie to dawało im możliwość szybkiego zrezygnowania ze startu z pól na rzecz startu lotnego, gdyby okazało się, że warunki na torze są zbyt niebezpieczne.
Zdaniem Carlosa Sainza, takie rozwiązanie również nie przyniosłoby żadnej korzyści z uwagi na to, że najbardziej niebezpieczne warunki czekały na kierowców dopiero pod koniec pierwszego okrążenia:
"Myślę, że biorąc pod uwagę fakt, iż działo się to pod koniec okrążenia, start lotny przyniósłby dokładnie taki sam rezultat, ponieważ do tego momentu jechaliśmy już jeden za drugim. Więc nie sądzę, by to wiele zmieniło. To po prostu niefortunna sytuacja ze sporą ilością wody skumulowaną w tylko jednym zakręcie."
© Red Bull


24.08.2026 18:37
0
Komentarz oczekuje na akceptację moderatora.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się