WIADOMOŚCI

Verstappen: początkowo nikt mnie nie słuchał. Teraz dostrzegają o czym mówiłem
Verstappen: początkowo nikt mnie nie słuchał. Teraz dostrzegają o czym mówiłem © Red Bull

Max Verstappen przekonuje, że nowe regulacje techniczne na sezon 2026 ograniczają wpływ umiejętności kierowców na osiągi bolidów. Holender podkreśla, że od dawna ostrzegał przed konsekwencjami nowych przepisów, choć, jak sam przyznaje, przez długi czas niewielu chciało go słuchać.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg
Holender uważa, że w obecnej Formule 1 nawet najlepsi kierowcy nie są już w stanie robić tak dużej różnicy jak kiedyś. Jego zdaniem nowe przepisy sprawiają, że różnice osiągów między partnerami zespołowymi stają się coraz mniejsze.

Po weekendzie wyścigowym na Spa-Francorchamps, a zwłaszcza po mocnych słowach Oscara Piastriego, głównym tematem czwartkowego dnia medialnego przed Grand Prix Węgier było zarządzanie energią w nowych jednostkach napędowych oraz systemy samouczenia, które zadebiutowały w tym sezonie.

Piastri nazwał "bzdurą" sytuację, w której kierowcy mogą zostać zaskoczeni przez oprogramowanie dostosowujące pracę układu napędowego na podstawie wcześniej zebranych danych. W praktyce oznacza to, że nawet niewielkie różnice w stylu jazdy mogą wpływać na późniejsze zarządzanie energią, podobnie jak czynniki niezależne od kierowcy, takie jak zmieniający się wiatr czy poziom przyczepności.

Verstappen nie chce regularnie krytykować nowych regulacji. Po Grand Prix Belgii zażartował nawet, że pewne osoby spoza sali konferencyjnej mogłyby go "zastrzelić", gdyby dalej mówił na ten temat. W Budapeszcie wyjaśnił jednak, że nie było w tym żadnego drugiego dna.

"Nie, to był tylko żart."

Mimo to Holender podkreśla, że od dawna zwraca uwagę na problemy związane z przepisami na sezon 2026. Jak zauważa, początkowo jego uwagi były ignorowane, ale teraz coraz więcej osób zaczyna dostrzegać to samo.

"Od dawna otwarcie mówię, co myślę o tych przepisach" stwierdził Verstappen. "Początkowo większość ludzi reagowała słowami: ech, znowu narzeka, powinien siedzieć cicho. Muszę jednak przyznać, że podczas ostatnich kilku wyścigów coraz więcej osób dostrzega to samo, co ja przewidywałem już dawno temu."
"I nie chodzi tu o to, że przestaję wygrywać, po prostu zależy mi na jakości tego sportu."

Zdaniem czterokrotnego mistrza świata odbiór obecnego ścigania zależy od perspektywy kibica. Dla okazjonalnych fanów wyścigi mogą wydawać się atrakcyjne, jednak osoby lepiej rozumiejące funkcjonowanie Formuły 1 dostrzegają problemy wynikające z nowych rozwiązań.

"Oczywiście, gdy ludzie ciągle o to pytają, może nie zawsze jest to właściwie doceniane. Ale ja po prostu mówię to, co myślę, bo widzę, w jakim kierunku to zmierza. Czasami ludzie mówią: tak, ale to był świetny wyścig. A ja odpowiadam: zgoda, ale sposób, w jaki się ścigamy, nie jest do końca realistyczny. Przyjeżdżasz na niektóre tory i ścigasz się, dysponując mocą, która jak na standardy Formuły 1 jest niewielka. To nieco bolesne, a ja przewidywałem taki scenariusz już od lat."

Według Verstappena nowe przepisy sprawiają, że kierowcy nie mogą w pełni wykorzystywać swojego talentu.

"Wszystko sprowadza się do sposobu operowania przepustnicą. Jeśli pokonasz zakręt szybciej, na kolejnej prostej stracisz więcej, co oczywiście nie powinno tak wyglądać."

W każdej serii wyścigowej zysk czasowy w zakręcie to czysty zysk dla czasu okrążenia. Zazwyczaj nie wiąże się to z karą na prostej. Tymczasem teraz trzeba zastanawiać się jak pokonać zakręt, by nie stracić mocy na prostej.

Holender uważa, że właśnie dlatego różnice między partnerami zespołowymi są obecnie tak niewielkie.

"To w zasadzie niweluje różnice w czasach okrążeń i chyba właśnie dlatego obserwujemy tak zaciętą rywalizację zarówno między zespołami, jak i partnerami z tego samego teamu - po prostu czasem nie da się wypracować przewagi. Nie można tego zrobić, bo na kolejnej prostej poniesie się za to karę."

Holender nawiązał również do swojego manewru wyprzedzania Lewisa Hamiltona w Austrii, za który otrzymał nagrodę F1 za "Manewr wyprzedzania miesiąca". Zapytany po wyścigu, jak udało mu się przeprowadzić tę akcję, odpowiedział z uśmiechem:

"Wcisnąłem przycisk i nagle miałem nieco więcej mocy niż Lewis."

Choć Formuła 1 usunęła ten fragment ze swoich kanałów w mediach społecznościowych, Verstappen uważa, że doskonale oddaje on charakter wyprzedzania w obecnych realiach.

"To zupełnie co innego. Szczerze mówiąc, nie sprawia mi to wielkiej frajdy. Czasami wygląda to wręcz komicznie: widzisz przed sobą kierowców walczących ze sobą i zużywających energię z baterii, a ty, nie robiąc absolutnie nic, po prostu ich wyprzedzasz. Mijasz ich na kolejnej prostej, nie podejmując żadnego wysiłku."
"To nie tak powinno wyglądać. Poza tym, możliwość korzystania z otwartych skrzydeł w dowolnym miejscu znacznie zmniejsza opór powietrza podczas jazdy za rywalem. Oczywiście zrobiono to z oczywistych powodów, ale ja wolę dojechać do kogoś na dystans pozwalający na wykorzystanie tunelu aerodynamicznego, a następnie spróbować wyprzedzania przy dohamowaniu czy w podobnej sytuacji."
"Czasami do wyprzedzania dochodzi w połowie prostej, to nieco dziwne. Problem polega oczywiście na tym, że prawdziwi fani wyścigów to rozumieją. Osoby, które nie pasjonują się wyścigami, uważają to za coś fajnego, bo widzą więcej manewrów wyprzedzania, ale to nie jest prawdziwe ściganie. Nie na tym polegają wyścigi."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.