Kimi Antonelli, mimo prowadzenia w klasyfikacji generalnej, wciąż ma wiele elementów do poprawy, ponieważ w Formule 1 zawsze jest miejsce na dalszy rozwój. Potwierdzeniem tego były wydarzenia podczas zeszłotygodniowego Grand Prix Belgii, gdzie zarówno zespół, jak i rodzina zwrócili mu uwagę na popełnione błędy.
W trakcie wyścigu Antonelli otrzymał dwa ostrzeżenia za wyjeżdżanie poza granice toru. Jak sam przyznał, słowa jego ojca były znacznie bardziej surowe niż spokojny ton Petera Bonningtona, słyszany przez radio podczas rywalizacji.
"Chyba wiecie, że czasem zdarza mi się nieco zbyt często wyjeżdżać poza granice toru" powiedział mediom przed Grand Prix Węgier. "To kwestia, nad którą pracuję. Gdy wracam myślami do wyścigu w Spa, te dwa przypadki przekroczenia limitów toru wydają mi się bardzo głupie, myślałem wtedy: Co ja w ogóle wyprawiam?"
"Czasami podczas wyścigu może zaistnieć potrzeba, by z tego skorzystać. Jeśli jednak robię to, gdy nie ma takiej konieczności, mogę wpakować się w kłopoty. Z pewnością więc nad tym pracuję. Mój tata zwrócił na to uwagę, była to jedna z pierwszych rzeczy, o których wspomniał po wyścigu."
"Powiedział: Gratulacje, ale...jeśli zobaczę, że znów bez potrzeby wyjeżdżasz poza granice toru, ukręcę ci łeb jak kurczakowi."
W naturze kierowców wyścigowych leży wykorzystywanie każdego centymetra toru w celu zyskiwania ułamków sekundy, stąd kary za wyjeżdżanie poza limity toru. Na niektórych zakrętach można zyskać na czasie, ścinając wewnętrzną tarkę lub wyjeżdżając szeroko na krawężnik przy wyjściu z zakrętu.
To drugie rozwiązanie jest częściej praktykowane, zwłaszcza gdy po zakręcie następuje długa prosta, a kierowcy starają się utrzymać wysoką prędkość w zakręcie jednak takie zachowanie jest źle widziane ze względów bezpieczeństwa.
Przekroczenie limitów toru czterokrotnie w trakcie wyścigu oznacza karę doliczenia pięciu sekund do czasu kierowcy.
Antonelli doświadczył tego już dwukrotnie w obecnym sezonie. W Barcelonie nie miało to wpływu na wynik, ponieważ kierowca wycofał się z rywalizacji z powodu awarii technicznej, a karę nałożono już po zakończeniu wyścigu (co samo w sobie wzbudziło kontrowersje, gdyż system monitorujący FIA początkowo nie odnotował czwartego naruszenia).
W sprincie w Miami kosztowało to Antonellego punkty: dojechał do mety czwarty, ale po nałożeniu kary spadł na szóste miejsce. Na szczęście dla niego, w sprintach przyznaje się mniej punktów.
Warto zauważyć, że od czasu wyścigu w Barcelonie Bonnington stara się zachować równowagę między zachęcaniem Antonellego do szybszej jazdy, a ostrzeganiem go o limitach toru, zwykle już po dwóch ostrzeżeniach, a nie po trzech, kiedy następne przewinienie kończy się karą.
"To, że otacza mnie wspaniały zespół i rodzina, bardzo pomogło mi w dotychczasowej drodze i nadal mi pomaga" mówił Antonelli. "Mój tata jest dla mnie prawdziwą opoką; wiele nas łączy i zawsze chętnie poznaję jego punkt widzenia po sesjach, wyścigach czy kwalifikacjach, tak właśnie działamy, odkąd zacząłem ścigać się w kartingu. Obecność kogoś takiego u mojego boku w tej podróży, zwłaszcza w tak ważnym roku i płynące stąd wsparcie rodziny mają ogromne znaczenie, zwłaszcza że to właśnie on zna mnie najlepiej ze wszystkich. Z pewnością odgrywa więc w tym wszystkim kluczową rolę."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się