Paul Aron, kierowca rezerwowy Alpine, imponuje zakresem doświadczeń zdobytych podczas sesji i testów Formuły 1. Mimo że wciąż czeka na stały angaż w wyścigowej stawce, pokazuje, że należy do najlepiej przygotowanych młodych kierowców w padoku.
Od czasu swojego pierwszego przejazdu dla Alpine podczas testów dla debiutantów w Abu Zabi pod koniec 2024 roku, Aron pokonał w bolidach F1 dystans około 10 000 kilometrów, co czyni jednym z najbardziej doświadczonych kierowców rezerwowych.
Prowadził już modele Alpine z lat 2023, 2024 i 2025, Saubera z 2025 roku oraz Audi z 2026 w Barcelonie i w Austrii. W pierwszym treningu na Hungaroringu będzie prowadził tegoroczny bolid Alpine.
To imponujący zestaw różnych maszyn i jednostek napędowych jak na kierowcę, który nie startuje w wyścigach na pełen etat.
"Uważam, że śmiało można powiedzieć, iż spośród kierowców nieposiadających stałego etatu w F1, to ja mam największe doświadczenie w stawce" - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla serwisu The Race.
"Nigdy wcześniej nie słyszałem o kierowcach rezerwowych - zwłaszcza w obecnych czasach - którzy mieliby okazję prowadzić dwa różne bolidy w dwóch różnych sezonach i w barwach dwóch różnych zespołów. A dzięki wszystkim testom, jakie odbyłem z Alpine, nie czuję się już jak debiutant."
Choć zdobyte doświadczenie testowe dobrze wygląda w CV, Aron wie, że najważniejsze jest ściganie się w niedzielę. Przecież niektórzy z jego rywali z F2 z 2024r., jak Kimi Antonelli, Franco Colapinto czy Oliver Bearman mają obecnie fotel w królowej motorsportu, podczas gdy on wciąż czeka na swoją szansę.
"Dorastałem z miłości do ścigania; wszedłem do tego sportu, bo chciałem rywalizować z najlepszymi na świecie, na samym szczycie motorsportu. Nie trafiłem tu po to, by weekend w weekend siedzieć przed ekranem komputera, słuchając i obserwując. Sprawa jest prosta."
"Mam już za sobą ogromny dystans pokonany podczas testów. Jestem świetnie przygotowany. Czuję po prostu, że potrzebuję okazji, by to udowodnić. Do tego niezbędna jest obecność w bolidzie, a pierwsze sesje treningowe dają taką możliwość. W Barcelonie poszło nam znakomicie, ale dopiero pełny weekend wyścigowy pozwala odpowiednio zbudować formę i naprawdę pokazać, na co cię stać."
Aron uzyskał szósty czas w pierwszym treningu w Barcelonie, realizując program przejazdów zbliżony do tego, który wykonywał jego zespołowy kolega, Gabriel Bortoleto.
Choć strata czasowa Bortoleto, wynosząca na koniec blisko sekundę, nie była w pełni miarodajna, ponieważ Brazylijczyk nie od razu był zadowolony z ustawień swojego samochodu, nie umniejsza to w żaden sposób osiągnięciom i tempu Arona tamtego dnia.
Jak podsumował Allan McNish, dyrektor wyścigowy Audi: "Wsiadł do bolidu, pokazał klasę, wykonał swoje zadanie; był szybki, jechał czysto i bezbłędnie. Spisał się znakomicie pod każdym względem. Przekazał też bardzo wartościowe uwagi. Jesteśmy z niego niezwykle zadowoleni."
Mattia Binotto, dyrektor generalny i szef zespołu Audi F1, tak skomentował występ Arona w treningu: "Udowodnił, że jest utalentowanym kierowcą. To szybki kierowca. Nigdy wcześniej nie testował tego bolidu na torze, a mimo to był szybki już od pierwszego okrążenia i pierwszego wyjazdu. W pełni na to zasłużył. Cieszę się, że mógł pokazać, na co go stać, bo to naprawdę świetny kierowca."
Osoby z branży podkreślają, że występy Arona w ramach programu TPC (testów bolidami poprzednich generacji) dla Alpine w ostatnich latach zrobiły ogromne wrażenie na współpracownikach, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że często rywalizował z innymi młodymi kierowcami, takimi jak Colapinto, Jack Doohan, Alex Dunne czy Ugo Ugochukwu.
Dobre tempo prezentowane podczas treningów bywa jednak trudne do trafnej oceny dla osób z zewnątrz, zwłaszcza że tabele z czasami nie zawsze oddają pełny obraz sytuacji, nawet w trakcie weekendów wyścigowych.
"Oceny po sesjach treningach bywają bardzo powierzchowne" przyznał. "Nikt nie zagłębia się w szczegóły; wszyscy patrzą tylko na czas okrążenia."
Kiedy Aaron był na ceremonii wręczenia nagród F2 w 2024 (zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, za Gabrielem Bortoleto i Isackiem Hadjarem) otrzymał telefon z Alpine z informacją, że następnego dnia o 8:00 rano musi stawić się na torze, by przygotować się do testów dla debiutantów. Wrócił do hotelu, a następnego ranka zameldował się w boksie Alpine. W tamtym momencie nigdy wcześniej nie trzymał w dłoniach kierownicy bolidu F1, nie mówiąc już o pracy w symulatorze.
Aron ukończył te testy, osiągając czas gorszy o zaledwie siedem setnych sekundy od wyniku Doohana w drugim bolidzie, co robiło wrażenie, biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności i fakt, że został wrzucony na głęboką wodę.
Jednak tabele z czasami nie pokazywały, że pod koniec dnia Aron jechał jego najszybsze kółko, był o 2 dziesiąte lepszy, kiedy wywieszono czerwoną flagę, przez co musiał odpuścić.
Aron przyznaje, że w przeszłości być może nie do końca rozumiał, iż postrzeganie dobrej pracy wewnątrz zespołu nie zawsze przekłada się na to, jak jest ona oceniana na zewnątrz.
Dlatego w tym roku przyjął nieco bardziej agresywne podejście do sesji treningowych.
"Kiedy po raz pierwszy brałem udział w takich treningach w zeszłym roku, jeździłem bardzo zachowawczo. Chciałem po prostu mieć pewność, że wykonam zadanie dla zespołu, nie uszkodzę samochodu i tak dalej. Ale bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że po zakończeniu sesji nikogo nie obchodzi, czy jechało się ostrożnie. Nagle wszyscy zaczynają porównywać czasy okrążeń. Szybko się tego nauczyłem. Zrozumiałem więc, że trzeba zrealizować plan przejazdów i robić to, czego oczekuje zespół.”"
"Ale trzeba też myśleć o sobie, trzeba cisnąć i pokazywać, na co cię stać, bo w momencie, gdy czas pojawia się na tablicy wyników, wszyscy zaczynają go porównywać. Myślę, że był to dla mnie moment z serii 'witamy w F1'; początkowo podchodziłem do sprawy dość naiwnie, sądząc, że wystarczy zrealizować plan przejazdów, przekazać zespołowi informacje, dowieźć samochód w całości do mety i zakończyć sesję. Okazało się jednak, że wszyscy porównują czasy okrążeń! Zrozumiałem więc, że następnym razem muszę mocniej przycisnąć."
Nagłośnienie informacji o dobrych wynikach nie jest łatwe.
Nie każdy kierowca może pójść w ślady George'a Russella wysłać szefowi zespołu prezentację w PowerPoincie, licząc na pozytywną odpowiedź. Podobnie, konkurencyjne zespoły nie widzą efektów jego solidnej pracy w symulatorze ani gotowości do podejmowania każdego wyzwania.
Nie są też świadkami uznania, jakim darzą go pracownicy fabryki Alpine, w niektórych działach mówi się, że Aron jest jedynym kierowcą, który osobiście do nich zagląda. Istnieje wiele aspektów budowania pozytywnego wizerunku w zespole, które pozostają niezauważone przez otoczenie.
Aron zdaje sobie sprawę, że częścią pracy młodego kierowcy jest dziś umiejętność "sprzedania" własnego talentu, ponieważ zespoły F1 nie rozdają ich fotelów za darmo.
"Myślę, że jedną z rzeczy, których nauczyłem się w świecie F1, jest to, że szum medialny nie bierze się znikąd. Tworzą go ludzie, a szczerze mówiąc, ja sam nie pracowałem nad tym aspektem wystarczająco intensywnie, by taki szum wywołać."
Jego kolejny występ w barwach Alpine to szansa, by przypomnieć światu o swoich możliwościach i zadbać o to, by wszyscy się o nich dowiedzieli.
© Audi


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się