W Racing Bulls doszło do wewnętrznego spięcia podczas Grand Prix Austrii. Liam Lawson był wyraźnie zirytowany po tym, jak jego zespołowy partner Arvid Lindblad wyprzedził go na torze, mimo że wcześniej miał otrzymać polecenie utrzymania pozycji.
Obaj kierowcy Racing Bulls bardzo dobrze radzili sobie w środku stawki. W początkowej fazie wyścigu Lawson jechał dziewiąty, a Lindblad tuż za nim na dziesiątej pozycji. Sytuację skomplikowała jednak strategia związana z Gabrielem Bortoleto, który mógł zyskać pozycje dzięki podcięciu.
To Lindblad jako pierwszy zjechał po nowe opony. Dzięki temu po pit stopie Lawsona znalazł się blisko swojego kolegi z zespołu i szybko spróbował wykorzystać okazję. Anglik zaatakował rywala przed trzecim zakrętem, ale Lawson odpowiedział na wyjści.
Największe emocje pojawiły się jednak chwilę później. Inżynier Lindblada, Pierre Hamelin przekazał mu przez radio, że ma utrzymać pozycję i odpuścić gaz, aby zadbać o temperaturę hamulców. Lawson również dostał informację, że nie powinien spodziewać się kolejnego ataku ze strony partnera, do którego jednak doszło.
Na następnym okrążeniu Lindblad zaatakował Lawsona w hamowaniu do czwartego zakrętu i skutecznie go wyprzedził. Manewr był zgodny z przepisami, ale Lawson był wyraźnie zaskoczony, zwłaszcza że chwilę wcześniej usłyszał przez radio, iż Racing Bulls nie będzie wewnętrznie walczyć.
"Czy zostanę zaatakowany?" pytał Lawson swojego inżyniera. "Negatywnie. Arvid utrzyma pozycję, nie walczymy" usłyszał w odpowiedzi.
Po wyprzedzeniu przez Lindblada Nowozelandczyk nie krył frustracji. W rozmowie radiowej stwierdził nawet, że to ostatni raz, gdy zaufa podobnej informacji od swojego inżyniera. Po wyścigu podkreślił, że kazano mu oszczędzać hamulce, a jednocześnie zapewniono go, że nie zostanie zaatakowany.
"Mieliśmy strategię i zrealizowaliśmy ją w pierwszej części wyścigu, a potem próbowaliśmy zarządzać... a właściwie to kazano mi oszczędzać hamulce i powiedziano, że nie zostanę zaatakowany, a jednak zostałem."
W końcówce wyścigu sytuacja została częściowo odwrócona dzięki strategii. Lawson zjechał do boksu okrążenie wcześniej niż Lindblad, i podciął kolegę z zespołu. Ostatecznie Racing Bulls ukończyło Grand Prix Austrii na dziewiątym i dziesiątym miejscu, zdobywając podwójne punkty.
Lindblad przyznał, że otrzymał polecenie utrzymania pozycji, ale przede wszystkim zwrócił uwagę na wynik zespołu.
"OK, ostatecznie jestem zadowolony z wyścigu; zespół zdobył podwójne punkty. Na początku drugiego przejazdu mocno przycisnąłem i go wyprzedziłem; utrzymywałem się przed nim przez cały ten etap, ale potem zespół ściągnął go do boksu okrążenie wcześniej na ostatnią zmianę opon. Dzięki temu zyskał przewagę strategiczną i wyjechał przede mną na świeżym ogumieniu. Spodziewałem się tego, myślałem, że tak właśnie zrobią, ale to w porządku - nie ma to większego znaczenia. Dobrze się bawiłem, mocno walczyłem na torze i uważam, że pojechałem dobry wyścig."
Debiutant zaznaczył również, że nie widział większego zagrożenia ze strony kierowców jadących za Racing Bulls. Mimo dobrego wyniku dla zespołu, zamieszanie z team orders może jednak sprawić, że relacje między Lawsonem i Lindbladem będą jednym z tematów rozmów przed kolejnym weekendem wyścigowym.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się