Isack Hadjar potwierdza, że za brak osiągów bolidu RB22 nie można winić zupełnie nowej jednostki napędowej skonstruowanej przez Red Bulla we współpracy z Fordem. Problemem ma być podwozie, a co gorsza zespół nie ma obecnie pojęcia jak je naprawić.
Po trzech pierwszych rundach sezonu Formuła 1 weszła w nieplanowaną, przeszło miesięczną przerwę od ścigania za sprawą wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Ekipa Red Bulla na tym etapie sezonu zajmuje szóste miejsce w tabeli konstruktorów, mając tyle samo punktów co Alpine.
W związku z wyzwaniem jakim jest stworzenie własnej jednostki napędowej od podstaw wielu obserwatorów spodziewało się, że Red Bull będzie miał problemy na początku nowych regulacji technicznych.
Wygląda jednak na to, że problemy z osiągmi bolidu bardziej dotyczą podwozia aniżeli układu napędowego. Isack Hadjar określił je mianem "okropnych" po GP Japonii na torze Suzuka.
"Jedynym pozytywem w tej chwili jest to, że możemy jeździć samochodem szybko, ale nie mamy żadnego pomysłu, jak zrobić szybki bolid" mówił francuski kierowca. "Mamy dobrą jednostkę napędową. Silnik jest dobry. Problem leży po stronie podwozia - jest fatalne, po prostu wolne w zakrętach."
Nie jest on odosobniony w takich odczuciach, gdyż już wcześniej wspominał o tym Max Verstappen. Również szef zespołu przyznał, że od czasu wyścigu w Chinach jego ekipa "głowi się", co się dzieje.
"Na początku wyjeżdżaliśmy z Melbourne z przekonaniem, że tracimy jedną sekundę do Mercedesa i pół sekundy do Ferrari" tłumaczył Laurent Mekies. "Największa różnica w Melbourne polegała na tym, że McLaren wydawał się być w naszym zasięgu, a właściwie Max odrobił straty z P20 i dogonił do Norrisa."
"Potem zobaczyliśmy, że ta strata znacznie się zwiększyła w Chinach i mogliście zauważyć, że zaczęliśmy się tam głowić nad balansem samochodu i jego charakterystyką."
"Ale jeśli chodzi o ogólną stratę do konkurencji, nie odbiega ona znacząco od głównego obrazu - około jednej sekundy do najlepszego, pół sekundy do kolejnego, czyli Ferrari, ale teraz McLaren jest na tym samym poziomie, więc jesteśmy wyraźnie czwarci."
"Taka jest rzeczywistość i myślę, że to połączenie bazowej wydajności bolidu oraz tego, że nie potrafimy wystarczająco dobrze wykorzystać całego pakietu i dać Maxowi oraz Isackowi czegoś, czym mogliby naprawdę naciskać."
"Nie sugeruję, że chodzi o ustawienia czy dostrojenie - mówię tylko, że jest coś, z czym zmagamy się w tym bolidzie, co dodatkowo pogłębia nasz podstawowy brak osiągów."
"Rozwiązywanie tego typu złożonych problemów i zrozumienie skomplikowanych ograniczeń to nasza podstawowe zadanie. Więc choć teraz, gdy jesteśmy na końcu stawki czołowych zespołów, może to wyglądać źle, to właśnie do tego została stworzona cała firma - żeby dochodzić do sedna takich złożonych ograniczeń i wprowadzać rozwój, który pozwoli je ograniczyć i poprawić osiągi."
"Teraz to wygląda źle, ale mam pełne zaufanie, że nasz zespół jest w tym naprawdę bardzo dobry."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się