Jeden z głównodowodzących ekipą z Enstone odniósł się do ostatnich plotek łączących Toto Wolffa z przejęciem części w niej udziałów. Jak się okazało, zakup takich akcji nie rozważa Austriak, a sam koncern Mercedesa.
Odkąd pojawiły się pierwsze rzetelne informacje o podchodach Otro Capital do sprzedaży swoich 24% udziałów w ekipie Enstone, nie brakuje doniesień nt. potencjalnych ich kupców. Najczęściej wymiany w tym kontekście był Christian Horner, ale w ostatnim czasie zaczęto spekulować, że tymi akcjami zainteresował się Toto Wolff z Mercedesem.
Bardzo szybko zmieniła się jednak ta narracja, bowiem już raport Motorsportu sugerował, że to stricte niemiecki koncern chciałby zrealizować taką transakcję, a nie austriacki działacz. Co istotne, miałoby być to inwestycja typowo finansowa, a nie mająca na celu stworzenie sobie zespołu wspierającego, tak jak w przypadku ekip Red Bulla i Racing Bulls.
Na piątkowej konferencji prasowej Flavio Briatore został zapytany o wątek plotek łączących Alpine z Wolffem. Włoski przedsiębiorca przyznał, że to Mercedes interesuje się tymi udziałami. Przy okazji zdradził, że liczba chętnych do takiego przedsięwzięcia zmniejszyła się w porównaniu do styczniowych zapowiedzi:
"Każdy dzień kreuje nową sytuację. Nie wiem, jaki jest stan rzeczy na tę chwilę, ale wiem, że prowadzone są negocjacje z Mercedesem, a nie Toto. Na ten moment mamy trzech/czterech potencjalnych kupców", powiedział 75-latek.
"Nie można zapominać, że rozmawiamy o akcjach Otro, a one nie mają nic wspólnego z Alpine. Należą do amerykańskiego funduszu hedgingowego, Otro. Chcą sprzedać te 24% udziałów i kilku kandydatów chciałoby uczestniczyć w tej transakcji."
Naturalnie Briatore nie uniknął też pytania z nawiązaniem do sytuacji w zespołach Red Bulla i tego, czy Mercedes miałby wpływ na funkcjonowanie Alpine w F1:
"Red Bull jest już w tym pionierem od ostatnich 10/15 lat. Jedna z grup Mercedesa chce kupić 24% udziałów należących do Otro. Zazwyczaj wygląda to tak, że jedna firma posiada 75% akcji i o wszystkim decyduje, a te pozostałe 25% jest takim pasażerem. Taka jest rzeczywistość."
Później wywołany do tablicy został szef Audi, Jonathan Wheatley, który wcześniej przez 18 lat pracował w Red Bullu. Brytyjczyk jasno podkreślił, że nie miałby obaw ani zastrzeżeń co do potencjalnego konfliktu interesu, gdyby faktycznie Mercedes zakupił część udziałów w Alpine.
© Alpine


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się