WIADOMOŚCI

Williams unaocznił skalę swoich problemów na starcie sezonu
Williams unaocznił skalę swoich problemów na starcie sezonu © Williams

Poprzedni sezon zakończyli na fenomenalnym 5. miejscu, a ich kierowca zdołał dwukrotnie stanąć na podium. Williams z pewnością nie może mieć powodów do radości po nieudanej inauguracji sezonu w Melbourne. Problemów w stajni z Grove jest kilka, jednak na niechlubne prowadzenie wysuwa się jeden i to poważny.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

"Trudna rzeczywistość" - tak o starcie tegorocznej kampanii mówił kierowca Williamsa, Alex Albon. Z jego słowami zgodził się drugi z podopiecznych Jamesa Vowlesa, Carlos Sainz. O tym, jak niełatwy może być to dla nich sezon, a szczególnie jego początek, świadczyły już testy, a nawet shakedown w Barcelonie, na którym Williams się nie zjawił.

Stajnia z Grove deklarowała w zeszłym roku, że bardzo szybko przerzuciła swoje siły na pracę nad nowymi bolidami, które zadebiutowały w 2026 roku. Wydawało się, że to może być przewaga, szczególnie że zespół zdecydowanie poprawiał swoje osiągi, nie przywożąc wielu poprawek.

Pierwszy wyścig sezonu w Melbourne dobitnie zweryfikował formę Williamsa, a właściwie jej brak. "Nie walczymy nawet w środku stawki" - tłumaczył Alex Albon. Brak konkurencyjności nie wynika z jednego czynnika. Ekipa z Grove musi poprawić się w kilku aspektach.

Williams ma podobny problem, jak McLaren – korzysta z silników Mercedesa, które oczywiście są najlepsze w stawce, ale do tej pory najlepiej z wykorzystaniem pełnego potencjału radzi sobie tylko fabryczny zespół. Problem wynika z małej wiedzy o nowych jednostkach napędowych, którą posiada już Mercedes, ale nie mają jej McLaren, Williams i Alpine.

Portal The Race ocenił, że to nie silniki odpowiadają za tak pokaźną stratę Williamsa do rywali. Wyliczono bowiem, że "niezrozumienie" nowej jednostki kosztują ekipę z Grove 0,3 sekundy na okrążeniu. Większym kłopotem i to dosłownie jest nadwaga samochodu.

Co ciekawe, pod koniec stycznia James Volwes przyznawał, że bolid może mieć lekką nadwagę, ale w rozmowie z mediami odrzucał plotki mówiące o kilkunastu kilogramach nadwyżki. Problem jest jednak spory – konstrukcja FW48 ma ważyć około 20-25 kg więcej niż powinna (minimalna waga to 770,4 kg), choć warto podkreślić, że sam Williams nie potwierdził tych doniesień.

Szef ekipy James Vowles doskonale zdaje sobie sprawę z problemu i wymusił wprowadzenie zmian w pracy zespołu, aby do tego typu perturbacji już nigdy nie dochodziło. W starej erze bolidów mówiło się, że każde dodatkowe 10 kg nadwagi samochodu to strata około 0,3 sekundy na jednym okrążeniu. Jednak w nowej erze, gdzie kluczową rolę odgrywa zarządzanie energią, rachunki poszły w zapomnienie.

Potwierdził to sam Vowles, pytany o to przez The Race:

"Jeśli to byłoby 20 kg (nadwagi bolidu), (strata) byłaby większa. Tnie tylko efekt masy. Kiedy ludzie obliczają tę liczbę, nie biorą pod uwagę zmian wysokości środka ciężkości. Nie biorą pod uwagę wpływu, jaki teraz wywiera odzyskiwanie energii, i prędkości minimalnej w szczycie zakrętu, na którą wpływa waga. Więc (strata) jest większa."

Carlos Sainz zwrócił również uwagę, że samochód może mieć problem z przednim skrzydłem. Po wyścigu Hiszpan tłumaczył, iż w trakcie rywalizacji mogą występować kłopoty ze zmianą ustawień przedniego płata.

"To problem, który mamy od czasu testów. Przednie skrzydło poddaje się, gdy używamy trybu SM i straciłem sporo balansu aerodynamicznego. Od 20. okrążenia wyścig przypominał bardziej testy aż do momentu, gdy około 50. okrążenia zjechałem na pit stop, żeby wymienić przednie skrzydło, bo nie nadawało się już do jazdy" zaznaczył. Nowo zmienione skrzydło nie miało tego problemu."

James Vowles przyznał, że zespół wie, jak poradzić sobie z perturbacjami, ale musi zmieścić się w limicie budżetowym. Ograniczenie wydatków komplikuje sprawę, gdyż zmiana cięższych komponentów na lżejsze, wpłynęłaby szybko na finanse, które miałyby pomóc w rozwoju. Lepiej redukować masę bolidu, wprowadzając nowe części, bo wówczas efekt poprawek jest lepszy.

"Zrzucenie wagi nie jest skomplikowane. Dziś w mojej skrzynce odbiorczej znalazłem już wszystkie kroki inżynieryjne, które mają nie tylko doprowadzić do spadku wagi, ale wręcz do znacznej niedowagi" mówił Vowles.
"Gdyby to był świat bez limitów kosztów, zrobiłbym to jutro. Byłoby po sprawie za kilka tygodni, ale tak nie jest. Musimy więc zgrać czas, kiedy te komponenty zaczną faktycznie wychodzić z użytku i kiedy w dalszej części sezonu będziemy wprowadzać ulepszenia" zaznaczył szef zespołu.

Vowles szacuje, że Williams będzie potrzebował około sześciu wyścigów, aby osiągnąć pożądaną wagę.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.