Wydawałoby się, że styczniowy werdykt brytyjskiego sądu zakończył głośny spór między Alexem Palou i McLarenem. Ekipa Zaka Browna w nowy rok weszła z przytupem, uzyskując formalne odszkodowanie, za działania kierowcy IndyCar, którego suma ostatecznie została ustalona w kwocie przeszło 12 milionów dolarów.
Sprawa ma swój początek w sezonie 2022 kiedy to McLaren i Palou doszli do porozumienia na starty w IndyCar od sezonu 2024. Hiszpan miał też mieć bardzo rozbudowany program, przygotowujący go do startów w Formule 1, ale gdy okazało się, że McLaren podpisał wieloletnią umowę z Oscarem Piastrim, zawodnik nagle zmienił zdanie i postanowił pozostać u swojego obecnego pracodawcy, Chipa Ganassiego.
Wydarzenia te doprowadziły do ostrego sporu na linii kierowca - zespół i ostatecznie zakończyły się sprawą sądową w Londynie.
Pod koniec zeszłego roku rozpoczął się widowiskowy proces, w którym strony próbowały bronić swoich decyzji. Palou próbował przekonywać, że został wprowadzony w błąd przez McLarena co do intencji zatrudnienia go w zespole F1.
Na początku stycznia brytyjski sąd wydał werdykt, w większości zarzutów, opowiadając się po stronie zespołu Zaka Browna. Nakazał też zapłatę odszkodowania w wysokości przeszło 12 milionów dolarów ekipie z Woking.
Od początku wiadomo było, że ciężar potencjalnego odszkodowania na swoje barki ma wziąć Chip Ganassi Racing, który do końca wspierał swojego zawodnika.
W piątek po południu w mediach społecznościowych jednocześnie pojawiły się oświadczenia zaangażowanych stron, w których przegrani posypali głowę popiołem i poinformowali o polubownym załatwieniu sprawy.
Alex Palou w komunikacie na swoich mediach społecznościowych sam zaprzeczył swoim zeznaniom przed sądem twierdząc, że: "McLaren i Zak wspierali mnie na wiele sposobów, wypełnili każde zobowiązanie, wykraczali ponad wymagania i dotrzymali wszystkich obietnic zawartych w kontraktach. Nigdy nie zostałem wprowadzony w błąd przez McLarena i darzę tę organizację ogromnym szacunkiem."
Z kolei Chip Ganassi w krótkim komunikacie potępił zachowanie swojego kierowcy: "Mam nadzieję, że Alex zrozumiał, jak ważne jest, by mieć wokół siebie właściwych ludzi - co teraz ma miejsce - aby wydarzenia z 2023 roku nigdy się nie powtórzyły."
Zak Brown za pośrednictwem konta McLarena w serwisie X, tak odniósł się do tej sprawy: "Bardzo się cieszę, że osiągnęliśmy ostateczne porozumienie z Chip Ganassi Racing po tym, jak w styczniu brytyjski sędzia orzekł na naszą korzyść. Chciałbym podziękować zespołowi pracującemu bezpośrednio nad tą sprawą przez wiele miesięcy oraz wszystkim, którzy wspierali nas w trakcie całego procesu. Cieszę się, że możemy teraz wrócić do rywalizacji na torze i skupić się na tym, co zapowiada się jako ekscytujący sezon IndyCar."
Wygląda więc na to, że ekipa McLarena mimo korzystnego dla siebie werdyktu zdecydowała się na polubowne załatwianie sprawy z rywalem.
Mało prawdopodobne jest, aby kompletnie zrezygnowała z odszkodowania i kosztów sądowych, ale wygląda na to, że amerykański zespół nie będzie musiał wypłacać pełnego odszkodowania, które ze wszystkimi dodatkowymi kosztami i odsetkami zapewne przekraczałoby 20 milionów dolarów.
Serwis The Race spekuluje, że dalej może to być znacząca suma, przekraczająca 10 milionów dolarów.
Szczegóły umowy pozostają poufne, ale ciekawe jest, jak zostanie ona sfinansowana. Już w sądzie Palou zdradził, że koszty pokryje Ganassi, ale w zamian ten zgodził się jeździć za niższą niż wynikałoby to z jego statusu 4-krotnego mistrza IndyCar, gażę. Ganassi będzie więc mógł w kolejnych latach odzyskać przynajmniej część utraconych w ten sposób pieniędzy.
Poniżej zamieszczamy pełne oświadczenie skruszonego Alexa Palou:
"W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałem czas, by zastanowić się nad tym, co było niezwykle trudnym okresem i chcę odnieść się do tego bezpośrednio" mówił za pośrednictwem sowich mediów społecznościowych Alex Palou. "Po pierwsze, chcę podziękować zarówno Zakowi Brownowi, jak i Chipowi Ganassiemu. Obaj znaleźli się w trudnej sytuacji i żałuję, że znalazłem się w samym środku tego wszystkiego. Ponadto w styczniu brytyjski sędzia orzekł na korzyść McLaren Racing w sprawie naruszenia przeze mnie kontraktu w IndyCar. Szanuję tę decyzję."
"Zdaję sobie również sprawę, że sposób, w jaki wydarzenia potoczyły się latem 2023 roku, mogły zostać rozegrane inaczej" kontynuował Palou. "Choć niewiele z tego jest publicznie znane, znalazłem się wtedy pod wpływem różnych nacisków i miałem wokół siebie niewłaściwe osoby, które - jak dziś uważam - nie kierowały się moim najlepszym interesem. W tamtym czasie wierzyłem, że otrzymałem błędne wskazówki albo nie otrzymałem ich wcale. Z perspektywy czasu, gdybym skontaktował się bezpośrednio z Zakiem, być może wszystko potoczyłoby się inaczej. McLaren i Zak wspierali mnie na wiele sposobów, wypełnili każde zobowiązanie, wykraczali ponad wymagania i dotrzymali wszystkich obietnic zawartych w kontraktach. Nigdy nie zostałem wprowadzony w błąd przez McLarena i darzę tę organizację ogromnym szacunkiem."
"Chcę także podziękować Chipowi, moim kolegom z zespołu oraz wszystkim w Chip Ganassi Racing za ich zaangażowanie i wsparcie podczas całego tego procesu. Wiele nauczyłem się dzięki temu doświadczeniu. Cieszę się, że sprawa została już rozwiązana i dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do osiągnięcia polubownego porozumienia. Teraz w pełni koncentruję się na przyszłości, w której dwie wspaniałe organizacje, które głęboko szanuję, będą rywalizować wyłącznie na torze wyścigowym."
"Bardzo się cieszę, że osiągnęliśmy ostateczne porozumienie z Chip Ganassi Racing po tym, jak w styczniu brytyjski sędzia orzekł na naszą korzyść. Chciałbym podziękować zespołowi pracującemu bezpośrednio nad tą sprawą przez wiele miesięcy oraz wszystkim, którzy wspierali nas w trakcie całego procesu. Cieszę się, że możemy teraz wrócić do rywalizacji na torze i skupić się na tym, co zapowiada się jako ekscytujący sezon IndyCar."
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się